środa, 12 listopada 2025

Od Serathiona CD Eliana

Potrzebowałem chwili, by połączyć wszystkie fakty zrozumieć, czego właściwie ode mnie oczekuje i jak powinienem się teraz zachować.
A więc chodzi o zabawę? Cóż, jeśli to gra, mogę w nią zagrać. Choć muszę przyznać, że nie mam ciała, które mogłoby rywalizować z tymi wyrzeźbionymi przez ćwiczenia czy geny. Nie odziedziczyłem po ojcu niczego, co można by było podziwiać, jestem raczej jak matka. Drobny, nie za wysoki, może niepozorny, ale wciąż... niebezpieczny. Choć już nie tak bardzo, jak ci, których świat kiedyś znał i zapomniał.
- A więc chcesz sobie pooglądać, tak? - Zapytałem z lekkim rozbawieniem, unosząc się z łóżka.
Na chwilę nasze spojrzenia się spotkały, w jego oczach błysnęło coś pomiędzy ciekawością a wyzwaniem. - No dobrze, zobaczymy, co da się dla ciebie zrobić - Dodałem spokojnie, z nutą ironii w głosie.
Powoli, bez pośpiechu, zacząłem rozpinać guziki koszuli. Każdy ruch wydawał się celowy, przemyślany. Tkanina miękko sunęła po skórze, odsłaniając fragment po fragmencie górną część mojego ciała. Nie był to pokaz próżności, raczej gest, odpowiedź na rzucone wyzwanie.
Z każdym kolejnym guzikiem atmosfera gęstniała. Cisze, przerywał tylko jego oddech, czułem że to co robię bardzo mu się podobało, chcę więcej a ja chętnie dam mu więcej.
Powoli zacząłem zdejmować resztę ubrań, poruszając się z rozmysłem tak, by każdy mój gest miał znaczenie. Nie chodziło o sam ruch, lecz o sposób, w jaki na mnie patrzył. Chciałem, by dostrzegał każdy szczegół, by śledził mnie wzrokiem tak, jakby nic innego nie istniało. Chciałem być całym jego światem, jego pragnieniem i grzechem.
W tej chwili świat mógł przestać istnieć, została tylko ta cisza i napięcie, które rosło między nami.
Kiedy wreszcie stanąłem przed nim bez żadnych ubrań, ukazując przed nim nie tylko ciało ale i pewności siebie, spełnienie wyzwania które zostały mi rzucone.
- I jak? - Zapytałem z lekkim, zadziornym uśmiechem. - Podoba ci się to, co widzisz? - Zapytałem, podchodząc bliżej mojego towarzysza.
Widziałem to spojrzenie pełne podniecenia, widziałem pragnienie które mogę zaspokoić, a co najważniejsze widziałem jego przyjaciela który stał na baczność, czekał na mnie, czekając na moje usta, na moje ciało, na bliskość którą mogę mu zapewnić.
Elian chwycił moje policzki, przyciągając mnie bliżej siebie.
- Zaraz ci pokażę, jak bardzo mi się to podoba - Wyszeptał mi prosto w usta, przyciągając mnie bliżej. Nasze usta połączyły się w pocałunku, trochę zachłanny, trochę zagubionymi a i tak przyjemnym, tym bardziej gdy jego krew znów dostała się do moich ust.
Mężczyzna nie przejął się tym zbyt bardzo, położył mnie na łóżko nie zbyt delikatne dając mi to czego chciałem, odrobiny brutalności, pragnienia, przemocy, wszystko to co dawało mi spełnienie.
Czułem się dobrze gdy jego przyjaciel był we mnie, gdy kosztował moje ciało, gdy jego silne dłonie zaciskały się na moim ciele. Mimowolnie jęczałem pod nim, nie mogąc się mu oprzeć, to wszystko było takie przyjemnie, tak ludzie a jednocześnie tak wyzwalające.
Po wszystkim opadliśmy na poduszkę patrząc na siebie z uwagą.
- Nigdy nie podejrzewałem, że człowiek taki jak ty będzie w stanie tak dobrze się pieprzyć, czyżbyś brak od kogoś przykłada? - Oczywiście musiałem być chociaż odrobinę złośliwy, aby zachować pozory prawda?

<Rudzielcu? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz