środa, 12 listopada 2025

Od Serathiona CD Eliana

 Czując jego dłonie na sobie, zamknąłem oczy, pozwalając, by ten dotyk mówił więcej niż słowa. Każdy jego gest był niepewny, jakby wciąż uczył się mnie od nowa a ja pozwalałem mu na to, wsłuchując się w rytm naszych oddechów. Pragnąłem tej bliskości, spokoju, który niósł jego dotyk. Chciałem, by zrozumiał mnie bez słów, by wyczuł to, czego nie potrafiłem powiedzieć.
Chwyciłem jego dłonie, prowadząc je delikatnie, jakbym pokazywał mu drogę do miejsca, gdzie zaczyna się zaufanie. Nasze spojrzenia spotkały się na chwilę i to wystarczyło, by wszystko inne przestało mieć znaczenie.
- Niżej, delikatniej o tu - Wyszeptałem, gdy jego dłonie zbliżyły się do mojego podbrzusza. - Dotknij ustami - Poprosiłem, kładąc dłonie na jego włosach, kierując go tak abym teraz i ja poczuł przyjemność.
Mój umysł całkowicie się wyłączył, gdy zacząłem drżeć pod jego dotykiem.
- Tak, tak tutaj, nie przestawaj - Wydusiłem, czując gorąco uderzające w moje ciało, czułem podniecenie a już po chwili spełnienie zupełnie inne spełnienie. Dawno już nie czułem spełnienia za pomocą samego dotyku.
- Jak chcesz to potrafisz - Wydusiłem, widząc satysfakcję malującą się na jego twarzy.
Chwyciłem jego policzki, zbliżając jego twarz do tej należącej do mnie. 
- A teraz go włóż - Poleciłem, czując że w tej chwili bardzo tego potrzebując.
Mężczyzna wszedł we mnie poruszając się zbyt szybko, znów był zbyt zachłanny, zbyt agresywny w tym co robi.
Chwyciłem go skupiając jego uwagę na mojej osobie, musząc trochę go uspokoić.
- Wolniej, nie możesz zawsze być taki dziki, nie każdemu będzie się to podobało - Wyszeptałem, muskając delikatnie jego usta.
- Wybacz, nie potrafię się powstrzymać, jesteś taki ciasny - Wyszeptał mi prosto w usta, zaciskając dłonie na moich udach, starając się robić wszystko znacznie wolniej. A to bardzo mi odpowiadało, znacznie lepiej mu to szło, gdy powoli kierowałem go przez całą drogę, chciałem aby i on zaczął lepiej czuć mnie i rozumieć siebie.
W pewnej chwili dałem mu znać aby przyspieszył czujesz, że teraz to był ten moment, czułem że zaraz razem dojdziemy. 
Wbiłem paznokcie w jego ramiona, gdy poczułem wspólne spełnienie, oj tak teraz było znacznie lepiej.
- Musisz teraz znów się umyć - Wydusiłem, zaczynając się cicho śmiać, kładąc dłoń na jego policzku, patrząc głęboko w jego oczy. 
- Ja muszę? A ty? Lubisz chodzić cały zalany spermą? - Wciąż patrzył mi w oczy wisząc nade mną 
- Faktycznie, powinienem to z siebie zmyć - Przyznałem mu rację, składając na jego ustach szybki pocałunek.- Wiesz, jesteś całkiem przyjemny dla okna - Dodałem, gdy wyślizgnąłem się spod niego rozciągając swoje ciało. W tej chwili nie przeszkadzało mi to, że byłem nagi, niech sobie patrzy już i tak wszystko widział, z resztą ja i tak nie mam nic do ukrycia, mam idealne ciało, na szczęście nigdy nie zostało ono uszkodzone, nie zostało skrzywdzone jest po prostu idealne, chociaż przyznam że jego blizny bardzo mnie kręciły, były całkiem przyjemne dla oka.
- Na co czekasz? Chciałbyś żebym cię obsłużył i może przygotował ci kąpiel? - Wymruczałem, poprawiając w lustrze swoje włosy.
- Nie pogardziłbym twojej usłudze - A to mnie rozbawiło, naprawdę? Ja mam dla niego cię zrobić? Eh, niech zna moje dobro chociaż raz.
- Dobrze się spisałeś, raz mogę coś dla ciebie zrobić - Stwierdziłem, ten jeden raz mogąc się poświęcić, niech zna moje dobro.

<Przystojniaku? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz