niedziela, 7 grudnia 2025

Od Eliana CD Serathiona

 Przez chwilę jeszcze wsłuchiwałem się w każdy najcichszy dźwięk, a kiedy już miałem znów mówić, by przekonać go do pokazania się, usłyszałem ciche uderzenie o metal, dochodzące z wentylacji. Od razu zajrzałem do środka i jeszcze udało mi się dostrzec drobne, nietoperze ciałko znikające za rogiem. Czemu ode mnie uciekał? Aż tak był obrażony? Zrobiłem coś nie tak? 
Cóż, teraz nic nie zrobię. Przez wentylację mógł przejść do każdego innego pokoju... albo po prostu wszedł w głąb, bym nie mógł go dosięgnąć, jak ostatnio. Skoro chce się na mnie obrażać, to niech się na mnie obraża, ale ja tu nie będę czekał. Mam pracę, mnóstwo pracy, i chociaż pierw postawiłem na jego osobę, on mnie olał, delikatnie to ujmując. To niech tak będzie, ja się nie zamierzam prosić. 
Opuściłem pokój i skierowałem się na dół, do Dony. Musiałem zasięgnąć języka, dowiedzieć się kilku rzeczy, a gospodyni jest najlepszą osobą do takich rzeczy. Poza tym, to ona mnie obudziła, krzycząc o wampirze. Musi coś wiedzieć. 
Podchodząc do lady przypadkiem usłyszałem kawałek rozmowy pomiędzy Lidią, a jej mamą. Wczoraj, tuż po naszym wyjściu, przyjęły nowego gościa; dziwny facet, niepokojący, z głębokim kapturem i pękatą sakiewką. Normalnie bym nie zwrócił na to uwagi, ale teraz wszystko było podejrzane. Trzy morderstwa, prawdopodobnie blisko karczmy, a on sobie spokojnie pokój wynajmuje, kiedy wokół wszyscy panikują? Coś mnie tknęło. Ten trop musiałem sprawdzić. 
– Złapałeś go? – spytała Dona, kiedy w końcu do mnie podeszła. Dalej jeszcze była wystraszona, roztrzęsiona... nic dziwnego. Zawsze wszystko przeżywa wszystko kilkukrotnie. 
– Jeszcze nie, ciągle jestem na tropie, potrzebuję kilku informacji. Ale przede wszystkim, ten facet z wczoraj... Na długo się zatrzymał? – spytałem, delikatnie marszcząc brwi. 
– Nie, powiedział, że wieczorem rusza dalej, nic nie chciał, nic nie zamówił, chciał tylko spokoju i odosobnionego pokoju... czemu o niego pytasz? Myślisz, że to...? – nie dokończyła pytania, ale ja wiedziałem, co sobie pomyślała. 
– Nie, niekoniecznie. Skoro późno przyszedł, to może coś widział. Nawet drobna wskazówka może mi pomóc. W którym pokoju się zatrzymał? – spytałem, uspokajając ją nieco. 
– Drugie piętro, ostatnie drzwi po lewej – wyjaśniła, na co kiwnąłem głową. 
– Mógłbym jeszcze klucz? – poprosiłem, uśmiechając się do niego ładnie. 
– Elian, nie powinnam... 
– Wiem, ale jeżeli nie będzie miał nic do ukrycia, to mi otworzy. Najwyżej powiem, że się włamałem, nie będziesz miała żadnych problemów – obiecałem, delikatnie ją do siebie przekonując. 
Kobieta rozejrzała się dyskretnie dookoła, a następnie podała mi klucz, który od razu schowałem do kieszeni. Nie podobało jej się to, ale miała do mnie słabość... na szczęście. 
Pierwsze co, to zamierzałem sprawdzić, to ten pokój. Zapukałem grzecznie, a kiedy nikt mi nie otworzył, sam sobie otworzyłem. W pokoju było ciemno, zasłony dokładnie zakrywały okno, a na łóżku nie było żadnego zarysu. Położyłem dłoń na rękojeści sztyletu i ostrożnie wszedłem do środka, psychicznie i fizycznie gotowy na walkę. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz