niedziela, 7 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

 Wróciłem do pokoju, chociaż wcale tego nie chciałem. Czułem ciężar na piersi, wstyd i niepokój, jakby coś we mnie samo się budziło zaczynając pchać w stronę rzeczy, których wolałbym nie widzieć nawet we śnie. Te pierwotne instynkty… narastały. Nieustępliwe, niepokojące. Chciały, żebym zaspokoił narastający głód. Jakby to była oczywistość, jak oddychanie. I tak oczywiście to jest coś naturalnego ale żeby pragnąć napić się krwi takiego człowieka? Kogoś tak żałosnego i zagubionego jak ten bezdomny znaleziony w lesie. Był brudny, był pijany a ja nigdy takich ofiar nie dotykam, a jednak czułam chęć z skosztowania jego krwi tak jakby była naprawdę czysta.
Czy ja naprawdę zaczynam wariować?
Zachowuję się jak zwierzę, choć wiem, że nim nie jestem. Jestem wampirem, to prawda, ale to nie oznacza, że jestem bezmyślną bestią, kierowaną jedynie głodem i żądzą krwi. Chcę wierzyć, że jest we mnie coś więcej.
Usiadłem na łóżku, starając się uspokoić. Zamknąłem oczy, ale to nic nie dało.
Zapach wampira uderzył we mnie ponownie, ostry, drażniący nozdrza jak igły. Był blisko. Nie tak jak w lesie. Tutaj powinno być bezpiecznie. A jednak ten zapach był tak realny, jakby ktoś oddychał tuż za moim plecami. Czy on tu jest? To przecież niemożliwe. A więc dlaczego czuję go tutaj?
Czyżby ukrywał się gdzieś w pobliżu? Moje zmysły nigdy mnie nie zawodziły. Zawsze ostrzegały mnie przed niebezpieczeństwem, nim jeszcze zobaczyłem cień przeciwnika. A jednak, kiedy pierwszy raz pojawił się Elian, aby mnie schwytać, wszystko zawiodło. Nie byłem gotów. Wyczułem go źle. Nie spodziewałem się tak silnego przeciwnika, a mimo to nie uciekłem. Ucieczka nigdy nie była w moim stylu. To wszystko nie jest w moim stylu.
Może teraz zmysły znowu płatają mi figle? Może to tylko echo strachu? Głodu? Przecież jeszcze niedawno czułem go w lesie, intensywnie, jak ślad, który prowadzi prosto do wroga. Dlaczego miałbym nagle wyczuwać go tutaj, wśród czterech ścian, tak blisko?
To wszystko nie ma sensu.
Ale jedno wiem. Zapach nie znika. A więc coś było zdecydowanie nie tak.
Czując się nieswojo, jakby coś w środku mnie drapało i szarpało, bez wahania przybrałem formę nietoperza. W tej postaci mogłem zniknąć w mroku, stać się jedynie cieniem migoczącym w powietrzu.
Zawisłem pod sufitem i ruszyłem w stronę rur wentylacyjnych.
Może był tutaj. Może właśnie jego czułem. A może po prostu wariuję.
Zapach krwi wciąż siedział mi w głowie, ostry jak spiłowana stal. Miałem wrażenie, że wbija się głębiej z każdym oddechem, rozchodzi po ciele i myślach, jak trucizna. Nie mogłem przestać myśleć o tym myśleć.. 
Zapach wampira mieszał mi się zapachem krwi. Wszystko było takie intensywne, ciężkie, prawie gorący. Taki zapach, którego nie dało się zignorować.
Nie zastanawiałem się długo. Wsunąłem się głębiej w mrok wentylacji, ostrożnie, bezszelestnie, gotów tropić każdy szmer. I pewnie poleciałbym dalej, gdyby nie głos, głos tak znajomy, że zatrzymałem się jak zahipnotyzowany.
Elian. Jego ton był spokojny, ale przenikliwy. Mówił coś w pokoju. Nie widziałem go, ale słyszałem każde słowo, każde drgnięcie oddechu.
Powinienem wracać? Tak, powinienem..Nie...Nie tym razem.
Jeśli w tym budynku jest wampir, znajdę go. Nie pozwolę, by zaczęły ginąć kolejne osoby. Nie znowu. Nie z moją wiedzą i zmysłami, które choć dziś zawodzą, wciąż są moją jedyną przewagą.
Skrzydła zadrżały. Odbiłem się od metalu i pomknąłem dalej w gąszcz ciemnych korytarzy wentylacyjnych..

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz