Niepotrzebnie się tak o mnie martwił, to fakt pełnia nie da mi spać, ale czy to w czymś przeszkadza? Jaz, jak wyruszę w drogę niewyspany, to i tak nic mi się nie stanie, naprawdę nie ma się o co martwić, ja sobie na pewno poradzę, bardzo chce ruszać jutro w drogę i ja zrobię wszystko, aby tak się stało.
– Spokojnie kochany mój dam radę wszystko będzie dobrze obiecuje ci, że wyjedziemy jutro z samego rana już ja tego dopilnuje – Obiecałem, nie mogąc go zawieźć, jeśli on mówi, że chce jutro to będzie jutro.
– Jesteś pewien? Nie chce, aby coś się stało, jeśli będziesz zmęczony możesz spaść z siodła i zrobić sobie krzywdę – On naprawdę jest kochany, martwiąc się o moje zdrowie, na szczęście dla niego dzień popełni nie jest dla mnie aż taki męczący, energia jeszcze pozostanie, a więc nie powinno być aż tak źle.
– Powtarzam ci dam radę, nie denerwuj się, nie martw o mnie skup się na sobie, a ja zadba o resztę – Obiecałem, całując go w czoło rozciągając leniwie swoje mięśnie.
Daisuke patrzył na mnie jeszcze przez chwilę w milczeniu najprawdopodobniej analizując moje słowa na szczęście ich, nie komentując spokojnie, idąc się spakować, a przynajmniej tak mi się wydawało najpierw, jednak, jak się okazało podszedł do moich rzeczy, otwierając od razu torbę.
– Co robisz? Dlaczego przeglądasz moje rzeczy? – Zapytałem, podchodząc do mojej torby i panicza który przeszukuje moje ubrania, czyżby nie ufał mi? A ja się tak dla niego postarałem, no nieładnie
– Upewniam się, czy na pewno dobrze się spakowałeś – No tak tego się można było spodziewać nie ufa mi w tych sprawach, a ja trochę mu się nie dziwiłem, często zdążało mi się nie zwracać uwagi na to, co nosze, ale on zawsze musi wyglądać i ubierać się perfekcyjnie. – Wygląda na to, że naprawdę się postarałeś i spakowałeś wszystko to, co chciałbym, abyś ze sobą zabrał i założył nad morzem – Zauważyłem zadowolenie malujące się na twarzy męża, który był dumny ze mnie, a ja cieszyłem się jeszcze bardziej merdając wesoło ogonem.
– Cieszę się, że cię nie zawiodłem – Przyznałem, zachowując się jak wesoły piesek, który został doceniony lub po prostu pochwalony przez swoje pana.
– Nie ekscytuj się tak – Mój mąż pokręcił głową, zabierając się zapakowanie swoich rzeczy, dając i czas dla siebie, tak jakbym w ogóle go potrzebował, to znaczy, mając dużo czasu mogłem zażyć gorącą kąpiel, przebierając się w coś wygodnego pomyślałem o jedzeniu, dziś miałem wilczy apetyt, dlatego bardzo chętnie bym coś zjadł.
– Nie jesteś może głodny? Poproszę może służbę o przygotowanie nam obiadu – Zaproponowałem, podejrzewając, że i on może być bardzo głodny nie tylko po naszym zbliżeniu, ale i po drzemce i fakcie, że jadł tylko i wyłącznie śniadanie.
– Nie pogardziłbym – No i takiej odpowiedzi oczekiwałem zadowolony od razu ruszyłem do kuchni, prosząc służbę o dobry obiad, mogąc wrócić do ukochanego.
Reszta dnia przeminęła nam dosyć spokojnie wszystko było dopracowane tak jak chciał tego Daisuke, dzięki temu nocą mogliśmy spokojnie pójść spać, a raczej mój panicz, bo mi w ogóle spać się nie chciało z powodu, czego całą noc leżałem przy nim, pilnując go, aby sen jego był spokojny, nie odczuwając zmęczenia, nawet gdy nastał poranek, przynajmniej jeszcze mam siłę oby tylko to się nie zmieniło.
– Dzień dobry mój panie, wyspałeś się? – Zapytałem, całując go w czoło uśmiechając się do niego ciepło.
<Paniczu? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz