piątek, 5 grudnia 2025

Od Daisuke CD Haru

 Kiedy Haru nic mi nie odpowiedział, nic mi nie zrobił, pomyślałem sobie, że przesadziłem. Znów zbyt mocno coś do siebie przyjąłem. Albo po prostu zbyt mocno coś nadinterpretowałem. Ostatnio cały czas mi się to zdarza... a on mi nic nie mówi. Uśmiecha się delikatnie. Przytula. Słucha cierpliwie, z delikatnym uśmiechem na ustach. Zdecydowanie na niego nie zasługiwałem. 
– Przepraszam – powiedziałem cicho, niepewnie, spuszczając zawstydzony wzrok. – Znów mnie poniosło. 
– Nie masz za co przepraszać. To coś normalnego w twoim stanie. Hormony szaleją, nie panujesz nad tym, i ja to rozumiem. Urodzisz, hormony się ustatkują i będziemy się z tych sytuacji śmiać – obiecał, gładząc mój policzek. – A teraz śniadanie. Zjesz coś dobrego, i humor ci się poprawi – dodał, całując mnie w policzek i zaraz po tym opuścił pokój. Czyli miał mnie dosyć, i chciał się ewakuować. 
Nie mogłem go winić. Też miałem czasem siebie dosyć, ale ja nie mogłem od siebie uciec. Jestem skazany na siebie dwadzieścia cztery godziny na dobę. 
Podniosłem się z łóżka i udałem się do łazienki, musząc się ogarnąć. Z każdym dniem było mi coraz ciężej. Coraz mniej mi się chciało jakkolwiek starać. Po co mam dbać o włosy, skoro i tak są brzydkie, matowe? Albo o skórę, która niezależnie od mojej pielęgnacji wydaje się być przesuszona. Jakbym powoli oddawał siebie kawałek po kawałku temu dziecku, które się we mnie rozwija. I to jeszcze te najlepsze rzeczy... a jak to później nie wróci? Jak po porodzie zostanę z brzydką, odwodnioną skórą, i paskudnymi włosami, i obrzydliwym ciałem, i... wdech, i wydech. Będzie dobrze. Nie może być aż tak źle. To pierwsza i ostatnia ciąża, nie może mnie to tak zniszczyć. A może jednak może...? Jestem dosyć stary. Stare ciało gorzej się goi. 
Jako tako się ogarnąłem, chociaż nie czułem się zbyt piękny. Nie wpatrywałem się w swoje odbicie za długo, nie czując się za dobrze z tym, jak wyglądam. Ostatnio jakoś nie miałem żadnego dnia, w którym czułem się dobrze sam ze sobą. Dodatkowo, dołował mnie fakt, że z każdym dniem będzie gorzej. 
Kiedy wyszedłem z łazienki, Haru dalej nie było. Miałem nadzieję, że już wrócił... swoją drogą, co on chciał mi zrobić? Przecież jasno się nie określiłem. Chyba. A może określiłem? Sam już nie pamiętam. 
Zmartwiony, zasmucony i już stęskniony za mężem usiadłem w fotelu, blisko kominka, wpatrując się w tańczące płomienie. Zaraz też opatuliłem się kocem, czując chłód na ramionach. Ostatnio też zimno to coś, co często mi towarzyszy... chociaż, w tym okresie to dla mnie coś normalnego. Dobrze, że Haru tutaj był, że mogłem się do niego przytulić, trochę ogrzać. On zawsze był taki cieplutki... aż miło było się do niego przytulić. Niedługo nawet to będzie dla mnie ciężkie, jeżeli ten brzuch będzie mi rósł w takim tempie, co przecież jest normalne, tylko ja przesadzam. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz