niedziela, 7 grudnia 2025

Od Haru CD Daisuke

Musiałem naprawdę chwilę się zastanowić, co przygotować dla mojego panicza. Wiedziałem jedno: potrzebował czegoś słodkiego, ale jednocześnie lekkiego i zdrowego. W końcu nie mogę podawać mu byle czego, jego podniebienie jest wybredne, a i sama ciąża niczego nie ułatwia. Właśnie dlatego ja nie zamierzam się kompromitować.
Po krótkim namyśle wybór padł na owsiankę. Klasyk. Pożywna, solidna, dobra na start dnia. Ale zwykła owsianka to zdecydowanie za mało dla kogoś tak wyjątkowego jak on. Musiałem dodać coś od siebie, coś, co zachwyci i rozpieści.
Tak oto powstała: Owsianka z kremem ciasteczkowym i malinami.
A krem ciasteczkowy? To prawdziwy rarytas. Dzięki temu, że mam bogatego męża, w naszej kuchni lądują najlepsze smakołyki. Kremy, których inni pewnie nigdy nie spróbują, a ja mogę z nich korzystać codziennie, i wciąż się tym zachwycam. Czasem aż trudno mi w to uwierzyć. Ja to jednak mam szczęście.
Połączenie gładkiego, słodkiego kremu z ciepłą owsianką i świeżymi malinami okazało się genialne. Słodkie, ale nie przesadzone. Zdrowe, ale nie nudne. Dokładnie takie, jakiego potrzebował.
Zadowolony z przygotowanego posiłku zaniosłem go od razu mojej panience, mając nadzieję, że jej zasmakuje.
- Co to takiego? - Spytała z lekką ostrożnością w głosie, gdy tylko wszedłem do naszej sypialni, podchodząc bliżej mojej ślicznej damy.
- Owsianka z kremem ciasteczkowym i malinami - Odparłem, podając jej miseczkę zdrowego śniadania. - No już, śmiało skosztuj. - Z uwagą obserwowałem, jak powoli i niepewnie bierze pierwszy kęs, zaskoczona, a jednocześnie wyraźnie zaciekawiona. Jej oczy rozszerzyły się od pierwszego smaku.
- To jest naprawdę dobre - Stwierdziła w końcu, wyraźnie zadowolona.
A kiedy ja zobaczyłem, jak moja drobna piękność z zachwytem sięga po kolejną łyżkę… już wtedy wiedziałem, że trafiłem w dziesiątkę. Idealnie, Właśnie o to mi chodziło, aby ją uszczęśliwić. Nic więcej nie ma większego znaczenia.
Gdy moja panienka jadła swoje śniadanie, ja piłem tylko kawę, którą sobie przygotowałem. Nie miałem ochoty na jedzenie, choć na początku, schodząc na dół, czułem straszliwy głód. Jednak podczas przygotowywania posiłku dla niej podjadałem tu trochę, tam trochę i w ten sposób okazało się, że wcale nie potrzebuję niczego więcej.
- A ty dlaczego nie jesz? Jeszcze niedawno mówiłeś, że jesteś głodny - Zauważyła.
Rzeczywiście, na początku byłem głodny, ale teraz już nie. Właśnie dlatego tak bardzo lubię gotowanie, a nawet samo przygotowywanie posiłków. Smakując po trochu potrawę, upewniam się, że wszystko jest dobre, i w ten sposób sam się najadam. Nie muszę przygotowywać niczego tylko dla siebie, chyba że mój „wilczy instynkt” odzywa się, przypominając o posiłku bardziej sycącym, bardziej odpowiednim dla kogoś takiego jak ja.
- Nie jestem głodny, najadłem się, przygotowując ci śniadanie. Nawet nie spodziewałem się, że można tak nasycić się owsianką podczas jej robienia. Poza tym za niedługo będzie obiad, i szczerze mówiąc, bardziej na niego liczę. Pewnie będzie coś mięsnego, choć nie wiem, co ty mógłbyś z tego zjeść. Może kucharz przygotuje dla ciebie coś specjalnego, żebyś później nie miał problemów z wymiotami. - Wyjaśniłem, już myśleć co on może teraz jeść, albo nasze dziecko nie chciało od razu tego zwrócić, zdecydowanie to wszystko teraz było zbyt trudne, a ja nie wiedziałem co mu dać aby był szczęśliwy i najedzony.

<Panienko? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz