czwartek, 4 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

 No właśnie, to było dla niego takie typowe: z jednej strony przekonany, że wie wszystko, a z drugiej tak naprawdę nie miał pojęcia, co się wokół niego dzieje.
Uśmiechnąłem się pod nosem, obserwując, jak próbuje zrozumieć, o czym mówię.
- To, co jest między nami, nosi nazwę miłość. Niektórzy powiedzieliby zauroczenie, ale u nas to już dawno nie jest tylko chwilowe zauroczenie się. Jasne, na początku mogłeś się mną po prostu zachwycić, w końcu jestem piękny, słodki, uroczy i cały w tym swoim nieodpartym wdzięku. Trudno się we mnie nie zakochać, prawda - Zaśmiałem się lekko i wzruszyłem ramionami. - Ale po tym wszystkim, co przeżyliśmy razem, po tym, jak się nawzajem traktujemy, jak na siebie patrzymy… to już jest bycie razem. I to jest dla mnie niezwykle dziwne, bo ja nigdy z nikim nie wchodziłem w bliższą relację. Lubiłem przelotny seks ze zdrowymi, silnymi mężczyznami, bez zobowiązań, bez obietnic, bez emocjonalnego balastu. - Zatrzymałem się na chwilę, jakbym sam siebie próbował zrozumieć. - A teraz jestem z tobą. I nie tylko, jest mi z tym dobrze, ale i jest mi z tym tak błogo. To nowe uczucie, trochę przerażające, ale jednocześnie cudownie znajome. Tak jakby nagle okazało się, że całe życie czekałem właśnie na ciebie - Uśmiechnąłem się do niego łagodnie, tym razem zupełnie szczerze. - I chyba pierwszy raz nie mam ochoty uciekać, gdy nastaje noc i chcę z tobą być, gdy idziesz spać - Przyznałem, siadając okrakiem na jego kolanach, chcąc aby patrzył tylko na mnie, podczas tak ważnej dla nas obojga rozmowę. 
Eljan zmarszczył brwi i odruchowo położył dłonie na moich biodrach, jakby próbował uchwycić mnie nie tylko fizycznie, ale i w myślach. W jego spojrzeniu było coś skupionego, jakby analizował każde wypowiedziane przeze mnie słowo. Może nie odczuwał tego wszystkiego w ten sam sposób co ja, może nie przywiązywał do tego aż tak wielkiej wagi… a jednak, gdzieś w głębi, czułem, że odbiera to tak samo. W końcu sam powtarzał, że chce, żebym był przy nim. Sam tego pragnął. A to miało znaczenie, większe niż cokolwiek innego.
- A więc chcesz mi powiedzieć, że cię kocham? - Zapytał w końcu, unosząc jedną brew ku górze. Nie brzmiał ani na zdziwionego, ani na przestraszonego. Raczej ciekawy. Uważny.
Od razu pokiwałem głową, choć nie było w tym żadnej nachalności. Nie chciałem mu nic narzucać. Nie chodziło o to, żeby wmusić w niego jakieś słowa czy uczucia. Chciałem tylko opowiedzieć, jak ja to widzę, jak to czuję.
- Nie, nie mówię ci, że mnie kochasz. Nie chcę, żebyś poczuł, że coś ci wmawiam - Wyjaśniłem spokojnie, starając się, żeby każde zdanie było jasne. - Ja tylko mówię, jak to wygląda z mojej perspektywy. Jak nazywam to, co jest między nami. Jeśli ty uważasz inaczej, możesz mi o tym powiedzieć. Naprawdę chcę poznać twoją opinię. Może nie odbierasz tego tak jak ja… ale twoje zachowanie i to, co czuję, gdy jesteśmy razem, wskazuje właśnie na to. - Uśmiechnąłem się do niego delikatnie, dotykając palcami jego policzka.
W tej chwili wszystko było niewypowiedziane i jednocześnie oczywiste.

<Rudzielcu? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz