piątek, 5 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

Czułem gorąco, które uderzyło mnie, gdy ssał moje sutki, gdy gryzł je mocniej, dając mi to, czego potrzebowałem, chciałem być jego, jednocześnie chcąc, aby wiedział, do kogo należy i on.
Był mój i póki tego chcę, będzie mój, nie pozwolę mu odejść, bo właśnie takie jest, moje życzenie.
Seks z nim za każdym razem stawał się coraz to lepszy, gdy tylko nie zachowywał się jak dzikie zwierzę, które zostało spuszczone ze smyczy.
Dał mi to, czego potrzebowałem, zaspokajając mnie w całości.
Poczułem przyjemny dreszcze, gdy wszedł we mnie i błogość, gdy poruszał się tak stanowczo, używając swojej siły, aby pokazać mi, gdzie jest moje miejsce, całkowicie mnie sobie podporządkowując, a ja, mimo że byłem wampirem, mogący pozbawiać go życia oddałem mu się całkowicie, nie walcząc, z tym, kim dla mnie jest i z tym, co w tej chwili ze mną robił.
Czułem się przy nim dobrze, czułem, że niczego więcej teraz nie potrzebuje, był wszystkim w mojej głowie, był pragnieniem i zaspokojeniem, które chciałem mieć już zawsze.
Wypuściłem z ust powietrze, zagryzając wargę do krwi, aby nie pozwolić sobie na zbyt głośne jęki, gdy obaj doszliśmy, odczuwając ulgę i satysfakcję z bliskości, którą wspólnie odczuwaliśmy.
- To było naprawdę dobrze, ucz się i słuchaj co mówię, a już niedługo będziesz najlepszy z pośród wszystkich których miałem - Szepnąłem, zadowolony ukazując swoje białe kły.
- Kochanków, mówisz… - Mruknął, gdy jego palce powoli plątały się w moich włosach, jakby robił to odruchowo, bez zastanowienia. - Ale powiedz mi… skąd ty ich wszystkich brałeś, skoro nigdy nie opuszczałeś miasta? - Dopytał, chyba tym zadziwiony.
- Jak to skąd? - Odpowiedziałem, nie spuszczając z niego wzroku. - Sami przychodzili. Nocą w moim mieście zawsze było pełno obcych. Szukali czegoś, czasem przygody, czasem zapomnienia. Trafiali do mnie… i zostawali. Dokładnie tak, jak ty. - W jego oczach mignęło coś, rozbawienie, a może lekka zazdrość. Trudno było to odczytać.
Nachyliłem się bliżej, a on wciąż gładził moje włosy, niewinnie, jak gdyby nie zdawał sobie sprawy, jak wiele siły miało to niepozorne dotknięcie.
- Chociaż ty jesteś wyjątkowy. Nigdy nie zostałem przy nikim tak długo. Nigdy też z nikim nie było mi tak dobrze. - Powietrze delikatnie całując jego gorące usta.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz