Czułem gorąco, które uderzyło mnie, gdy ssał moje sutki, gdy gryzł je mocniej, dając mi to, czego potrzebowałem, chciałem być jego, jednocześnie chcąc, aby wiedział, do kogo należy i on.
Był mój i póki tego chcę, będzie mój, nie pozwolę mu odejść, bo właśnie takie jest, moje życzenie.
Seks z nim za każdym razem stawał się coraz to lepszy, gdy tylko nie zachowywał się jak dzikie zwierzę, które zostało spuszczone ze smyczy.
Dał mi to, czego potrzebowałem, zaspokajając mnie w całości.
Poczułem przyjemny dreszcze, gdy wszedł we mnie i błogość, gdy poruszał się tak stanowczo, używając swojej siły, aby pokazać mi, gdzie jest moje miejsce, całkowicie mnie sobie podporządkowując, a ja, mimo że byłem wampirem, mogący pozbawiać go życia oddałem mu się całkowicie, nie walcząc, z tym, kim dla mnie jest i z tym, co w tej chwili ze mną robił.
Czułem się przy nim dobrze, czułem, że niczego więcej teraz nie potrzebuje, był wszystkim w mojej głowie, był pragnieniem i zaspokojeniem, które chciałem mieć już zawsze.
Wypuściłem z ust powietrze, zagryzając wargę do krwi, aby nie pozwolić sobie na zbyt głośne jęki, gdy obaj doszliśmy, odczuwając ulgę i satysfakcję z bliskości, którą wspólnie odczuwaliśmy.
- To było naprawdę dobrze, ucz się i słuchaj co mówię, a już niedługo będziesz najlepszy z pośród wszystkich których miałem - Szepnąłem, zadowolony ukazując swoje białe kły.
- Kochanków, mówisz… - Mruknął, gdy jego palce powoli plątały się w moich włosach, jakby robił to odruchowo, bez zastanowienia. - Ale powiedz mi… skąd ty ich wszystkich brałeś, skoro nigdy nie opuszczałeś miasta? - Dopytał, chyba tym zadziwiony.
- Jak to skąd? - Odpowiedziałem, nie spuszczając z niego wzroku. - Sami przychodzili. Nocą w moim mieście zawsze było pełno obcych. Szukali czegoś, czasem przygody, czasem zapomnienia. Trafiali do mnie… i zostawali. Dokładnie tak, jak ty. - W jego oczach mignęło coś, rozbawienie, a może lekka zazdrość. Trudno było to odczytać.
Nachyliłem się bliżej, a on wciąż gładził moje włosy, niewinnie, jak gdyby nie zdawał sobie sprawy, jak wiele siły miało to niepozorne dotknięcie.
- Chociaż ty jesteś wyjątkowy. Nigdy nie zostałem przy nikim tak długo. Nigdy też z nikim nie było mi tak dobrze. - Powietrze delikatnie całując jego gorące usta.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz