sobota, 6 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

 Cóż, że wyglądam jak róża, usłyszałem to po raz pierwszy. Oczywiście zdarzało się, że mężczyźni próbowali mnie do czegoś porównać, do kwiatów, obrazów, przedmiotów… ale nigdy nie brzmiało to dobrze. Nigdy nie umieli tego zrobić tak, aby mnie poruszyć. A on? Cóż. Jemu przychodziło to z zaskakującą łatwością, jakby dokładnie wiedział, które słowa dotkną mnie najgłębiej. Jakby wiedział, co powiedzieć, żeby mnie zdobyć.
- To było całkiem udane - Przyznałem, zarzucając na siebie jego koszulę i uśmiechając się przy tym przyjaźnie.
- Widzisz? Nie tylko ty jesteś w czymś dobry - Odpowiedział, chwytając mnie w biodra z tym swoim spokojnym, pewnym gestem. Poprowadził mnie w stronę sypialni, jakby to było najnaturalniejsze na świecie. Położyliśmy się razem. On, żeby spać. Ja, żeby po prostu przy nim być. Przy tej gorącej klatce piersiowej, która z każdą minutą sprawiała, że moja skóra stawała się cieplejsza.
- Ależ ty jesteś gorący - Szepnąłem, wtulając twarz w jego pierś.
Elian nie odpowiedział. Tylko objął mnie mocniej. Jakby chciał mnie ukryć przed całym światem i choć pewnie nie był tego świadomy, było to wyjątkowo przyjemne.
- Dobranoc - Szepnął, chowając nos w moich włosach.
- Dobranoc, Elian - Odpowiedziałem, przymykając oczy. Leżałem tak, spokojnie, dopóki tylko będzie tego potrzebował. W takich chwilach żałowałem, że nie mogę spać. Gdybym potrafił zasnąć choć na chwilę, pewnie byłoby to cudowne. A tak… mogłem tylko leżeć i patrzeć na niego. Na jego spokojny, łagodny wyraz twarzy, kiedy świat wreszcie przestawał od niego czegoś żądać.

Kilka godzin później uniosłem głowę. Hałasy z dołu wyrwały mnie z tej cichej ciszy. Zaintrygowany, wysunąłem się spod jego ramienia. Trzeba było uwolnić się z tego przyjemnego uścisku, zmieniłem się więc w nietoperza i lekko uniosłem w powietrze. Słuch od razu się wyostrzył.
Ludzie krzyczeli coś o wampirze.
To zabrzmiało źle. I absurdalnie. Jednocześnie poczułem w powietrzu obecność kogoś mojego rodzaju. Wygnańca. Nie byłem pewien, co tutaj robił i dlaczego.
Podfrunąłem do okna i odsunąłem zasłony. Za szybą panował półmrok. Jeśli rzeczywiście w pobliżu był wampir, mógł swobodnie się poruszać. Mogłem obudzić Eliana… i miałem zamiar to zrobić, jednak ktoś zrobił to za mnie. W pokoju zabrzmiało gwałtowne, nerwowe łomotanie w drzwi.
Zaspany mężczyzna zerwał się z łóżka i otworzył. Stała tam Dona, blada i roztrzęsiona.
- Elian! W naszym mieście pojawił się wampir! Musisz go dopaść, zabił już trzy osoby! - Wyrzuciła z siebie, niemal bez tchu.
Elian mrugał, próbując pojąć, co właśnie usłyszał. Ubrany tylko w spodnie, z potarganymi włosami, wyglądał jak ktoś, kto dopiero wrócił z wojny, a nie dopiero wstał z łóżka.
Ja wciąż siedziałem na ramie okna, wpatrzony w półmrok za szybą. Zapach krwi był świeży. Ktoś tam naprawdę był.
I to nie był przypadek.
- Dobrze. Daj mi chwilę - Mruknął i zamknął za sobą drzwi sypialni.
Od razu zobaczyłem, jak rozgląda się po pomieszczeniu, jakby czegoś szukał. Albo raczej kogoś. Jego wzrok przesuwał się po ścianach, podłodze, po rozrzuconej koszuli i pościeli. Zmarszczył brwi.
- Seraphion? - Zawołał. Na dźwięk mojego imienia poruszyłem się, zatrzepotałem skrzydłami, by zwrócić na siebie uwagę. Siedziałem na parapecie, tuż przy szklanej szybie, cały, zdrowy i uważny. Obserwowałem otoczenie z tej niewielkiej wysokości, wypatrując najmniejszego ruchu na zewnątrz. Cokolwiek cień, przemykającą sylwetkę, cokolwiek co pozwoli mi go dostrzec.
Wampir musiał gdzieś tam być...

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz