poniedziałek, 16 marca 2026

Od Daisuke CD Haru

 Czułem, że Haru mi tak łatwo nie odpuści. A jeżeli ja nie zasnę z nim, i on nie odpocznie, a na to pozwolić nie mogłem. Jego ciało też ma swoje ograniczenia, i nie chciałem go doprowadzać do krawędzi. W końcu, co, jeżeli nagle będę go potrzebować? A jak będę go potrzebować, będzie musiał być wypoczęty, mieć trzeźwe spojrzenie na daną sytuację, i jak najszybszy czas reakcji. Z drugiej strony się jednak bałem. Tyle może pójść nie tak... kiedy coś się będzie działo dzieciom, a on akurat będzie w fazie głębokiego snu? Wtedy nawet najczujniejszy drapieżnik jest chwilowo bezbronny. Poza tym, jeśli naprawdę chce wypocząć, będzie musiał sobie pozwolić na spokojny, głęboki sen.
- Nie odpuścisz mi, prawda? - spytałem cicho, niepewnie gładząc malutką dłoń śpiącego Takumi'ego. Były tak uroczo zawinięte w te kocyki, jak takie malutkie naleśniki. Tym akurat zajmowała się ich babcia, ja bym się trochę obawiał ich tak opatulać. Bo co, jeżeli zawinąłbym je za ciasno? Jeszcze bym je udusił.
- Oczywiście, że nie. To ty wykonałeś największą robotę. Najwięcej wycierpiałeś. Więc najwięcej będziesz musiał odpocząć, proste – odpowiedział, ujmując moją twarz w swoje dłonie, by zwrócić na siebie moją uwagę. Spojrzałem na niego niepewnie, i jeszcze raz niepewnie na dzieci.
- Ale jeśli... - zacząłem, już gotów szukać mu nowych wymówek. 
- Nie ma jeśli. Dzieci śpią, ty śpisz i ja śpię, i czuwam. A jeśli się nie zgadzasz, to zaraz idę do mamy i poproszę ją, by wzięła maluchy. Wtedy nie będziesz się martwić, bo babcia będzie nad nimi czuwać – zaproponował, a ja jakoś nie byłem przekonany co do tego pomysłu. To nie tak, że nie ufałem jego mamie. Nawet jeżeli finalnie oddała Haru pod opiekę babci, opiekowała się swoim małym synkiem przez jakiś czas, o czym świadczy jej pewność siebie w tej chwili, cała wiedza na temat opieki nad małymi dziećmi, więc jest jak najbardziej odpowiednią opiekunką. Po prostu... wolałem, by w tej chwili moje dzieci były ze mną. Dopiero co się obudziłem, zacząłem być świadom, niedawno przecież dopiero co pierwszy raz wziąłem je w ramiona... i ja już je miałem oddawać? Nie. Jeszcze będę z pewnością miał ich dosyć i będę marzył o tym, by ktoś inny przez kilka godzin się nimi zajmować, ale na razie chcę je mieć blisko siebie. 
- To nie mam wyjścia. Położę się z tobą. I postaram się nie myśleć o tym, że może im się coś stać – powiedziałem cicho, w końcu mu ulegając. Jeśli i on zamknie na chwilę oczy,  to jestem gotów trochę mu ulec. 
- Wszystko będzie w porządku – uspokoił mnie, kładąc się obok mnie i delikatnie się do mnie przytulając. Swoją rękę położył tak, by nie naruszać mojego nacięcia, za co byłem mu wdzięczny. To wszystko było jeszcze świeże, i strasznie mnie bolało. Nie chciałem jednak brać nic przeciwbólowego. Co, jeżeli będzie miało to wpływ na pożywienie dla dzieci? Co prawda, to zioła, sama natura, ale nawet natura może szkodzić. Wsunąłem się w jego ramiona, przymykając oczy. Jak ja dawno nie byłem w jego ramionach... jak ja dawno w ogóle nie zaznałem jego bliskości. Mocno się za nim stęskniłem. Jego bliskość, zapach, sama obecność... Jak bardzo uspokajająco działało to na moje zmysły.

<Piesku? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz