Słysząc jego słowa na początku przeszło mi przez myśl, by zrobić na opak. By na chwilę spowolnić, specjalnie zastosować nieregularny rytm, zrobić wszystko, by go lekko podenerwować. Oczywiście przez chwilę, miałem ochotę odrobinkę mu zajść za skórę, a nie zniszczyć momentu... ale finalnie po prostu spełniłem jego prośbę. Zacisnąłem palce mocniej na jego gardle, tym samym dociskając go do materaca, poruszając gwałtowniej biodrami. Niech zna łaskę pana. Zresztą, było mi bardzo dobrze. Po takim czasie... naprawdę bardzo brakowało mi mojej Różyczki. A mojej Różyczce brakowało mnie, mogłem to wywnioskować aż za dobrze już przez samo to, jak się na mnie zaciska, jak wbija pazurki w moją skórę, jak jęczy cicho z każdym moim pchnięciem. Jestem ciekaw, jak będzie brzmiał, kiedy nikt go nie będzie słyszał, kiedy będziemy z dala od jakichkolwiek zabudować... Cóż, niebawem na pewno się dowiem.
- Tego się nie spodziewałem – usłyszałem jego delikatnie łamiący się głos, kiedy tylko doprowadziłem do finiszu jego, jak i siebie. Chyba ta zmiana pościeli nastąpi nieco szybciej niż podejrzewałem... ale nie mam z tym problemu. Poza tym, skoro jest już brudna, trzeba to jak najlepiej wykorzystać, prawda?
- Czyżbym nie wykonał twojego polecenia? - spytałem, puszczając jego szyję, która już nosiła ślady po moich palcach. Gdyby był zwykłym człowiekiem, to pewnie zrobiłbym mu krzywdę, i to wielką krzywdę. To... niepokojące. Może jednak nie powinienem go traktować w ten sposób? W końcu, to wiele o mnie mówiło. Przesunąłem delikatnie kciukiem po siniakach. Mam większą siłę niż podejrzewałem na początku.
- Chyba czuję urazę, co? Czyżby samiec alfa nie lubił, kiedy to się mu rozkazuje? - zapytał rozbawiony, zaczesując palcami moje kosmyki do tyłu. - Skoro tak to cię stymuluje, powinienem znacznie częściej cię w tej sposób traktować. Lubię, kiedy pokazujesz swoją siłę.
- Ja niekoniecznie. Gdybyś był człowiekiem, poważnie bym cię skrzywdził – odpowiedziałem nieco zmartwiony, kładąc się obok niego.
- Jakie szczęście, że trafiłeś na silnego wampira, który w ogóle nie musi oddychać – wyszczerzył się do mnie. Gdyby nie miał pierścionka na palcu, pewnie w tej chwili mógłbym podziwiać jego cudowne kiełki. - Za bardzo się przejmujesz. Nie bój się wykorzystywać swojej siły na mnie. Bardzo mnie to podnieca – dodał, zbliżając się do mnie, by ucałować kącik moich ust. - Zmęczony?
- Co ty mi tu insynuujesz? Pragnę zauważyć, że to ty tu masz załamany głos – puściłem do niego oczko, przyciągając go bliżej siebie. - To tobie daję czas, nie sobie. Wolę, kiedy cię słyszę, głośno i wyraźnie.
- To dopiero próbka możliwości mojego głosu – prychnął cicho, zgrabnie wskakując na moje biodra. Czyżby teraz on chciał górować? Jeszcze się zastanowię, czy mu na to pozwolę.
- Nie mogę się więc doczekać, kiedy usłyszę pełnię jego możliwości – odparłem, kładąc dłonie na jego talii i czekając na jego dalszy ruch.
<Różyczko? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz