wtorek, 24 marca 2026

Od Daisuke CD Haru

 Nie podobało mi się to. Nie może być tak, że nie będziemy świętować jego urodzin. To ważne święto, i nie mogę pozwolić mu tak po prostu go pominąć. Nie, kiedy po tylu latach na nowo je zaczął świętować, tak naprawdę świętować. W końcu, to bardzo ważny dzień, dla mnie jest on najpiękniejszy, bo gdyby nie on się nie narodził, nie mam pojęcia, gdzie bym był w tej chwili. I nawet nie chcę się zastanawiać. 
– Nie może tak być. To ważne święto, nie możesz go przełożyć na później, a już na pewno nie o cały rok, albo nie daj zgrozo o dwa – mruknąłem niezadowolony, patrząc na niego wyczekująco. – Rozumiem o kilka dni, ale to, co proponujesz, będzie trwać dużo za długo. 
– Jesteście wszystkim, czego chcę i potrzebuję. Po co mi jakieś przyjęcia, czy wyjazdy. Zresztą, dzieci potrzebuje uwagi i mojej, i twojej. Nie mogę sobie iść na imprezę z tak błahego powodu i zostawić ich tobie na głowie – powtórzył. Niech nie myśli, że dzieci będą jego wymówką. 
- Nie powinieneś przejmować się dziećmi. Jak kiedyś mi powiedziałeś, nie będę sam. Jestem pewien, że twoja mama z chęcią mi pomoże, a ty w tym czasie mógłbyś odnowić stare kontakty. Nie może być tak, że będę twoim jedynym znajomym. To jest niezdrowe dla twojej psychiki – odpowiedziałem, chwytając jego dłoń. - Martwię się o ciebie. 
- O mnie? Przecież ze mną wszystko w porządku. Jestem typem samotnego wilka, tylko rodzina mi wystarcza – odpowiedział, ujmując moją drobniutką dłoń. W takich momentach dopiero zdawałem sobie sprawę, jak drobny jestem w tej postaci. Albo to on nagle stał się strasznie duży. - W porządku, chcesz wiedzieć, co chcę na urodziny? Niechaj ci będzie. Chciałbym... wieczoru z tobą. Ty, ja, kolacja w ogrodzie. O ile moja mama zgodzi się na zajęcie się bliźniakami. 
I co ja miałem z tym zrobić? Miał rację, chciałem wiedzieć, czego by chciał, ale to? To nie jest spotkanie z innymi ludźmi. To jest czas spędzony ze mną, a ze mną spędza praktycznie ciągle. I to ma być jego niezwykły prezent? Odpocząć odpocznie, ale nie odpocznie ode mnie, a tego przecież też potrzebuje. No i co ja z nim mam... chociaż tyle. Nie zmienia to jednak faktu, że przy najbliższej okazji zorganizuję mu jakiś męski wypad, i go wygonię, czy mu się to spodoba, czy nie. Niech tylko dzieci będą mniej wymagające, albo może inaczej niech tylko się nauczę, jak lepiej się nimi zajmować, i on robi wypad do ludzi.
- A nie wolisz, by taką kolację zachować na rocznicę? - spróbowałem do niego dotrzeć od zupełnie innej strony. 
- Na rocznicę, pierwszą rocznicę chciałbym coś niezwykłego. I zadbam, by była ona niezwykła – stwierdził, unosząc moją dłoń i składając na jej wierzchu delikatny pocałunek. - Tak, wspólna kolacja. Chciałbym tego bardzo na te urodziny – odpowiedział, uśmiechając się do mnie delikatnie. Zadba o rocznicę... czemu mnie to tak odrobinkę zaniepokoiło. Co on wymyśli? Ma jakiś plan? A może tak tylko powiedział, bym dał mu spokój. 
- Będziesz miał pełną swobodę w kuchni na ten dzień. Bo domyślam się, że będziesz chciał przygotować kolację własnoręcznie i nie pozwolisz sobie na odpoczynek w tym dniu – westchnąłem cicho zrezygnowany. To za mało, coś jeszcze wymyślę, by nie był poszkodowany we własne święto. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz