Spacer? Tak, zdecydowanie miałem ochotę na spacer. Tylko on i ja. My razem. W takiej chwili naprawdę nie mogłem na nic narzekać. Wręcz przeciwnie, jeśli Elian chciał i miał ochotę spędzić ze mną jeszcze trochę czasu poza pokojem, to dlaczego miałbym z tego nie skorzystać? Wszystko było lepsze niż siedzenie w czterech ścianach.
- Wiesz, jeśli naprawdę chcesz się dla mnie poświęcić i nie czujesz potrzeby odpoczynku, to czemu by nie skorzystać z twojej dobroci - Stwierdziłem z lekkim rozbawieniem. Posłałem mu zadziorny uśmiech, dobrze wiedząc, że go lubi. A może nawet lubi mnie całego… tak przynajmniej czasem mi się wydawało.
Elian parsknął cicho.
- Myślę, że takie poświęcenie wcale nie jest poświęceniem - Odpowiedział spokojnie. - Zresztą dla kogoś tak pięknego i słodziutkiego mogę czasem zrobić coś miłego. Poza tym mamy nowy rok. Trzeba czasem uszczęśliwiać innych. - Powiedział to z tym swoim charakterystycznym półuśmiechem, po czym ujął moją dłoń i delikatnie ucałował jej wierzch. Przez chwilę poczułem przyjemne ciepło rozchodzące się po całym ciele.
- Chodźmy. - Pociągnął mnie za rękę, prowadząc w stronę lasu.
To było zaskakująco romantyczne miejsce. Tylko my dwoje. Zimny wiatr szumiący między drzewami, ciche trzaski gałęzi pod butami. Na korze drzew można było dostrzec drobne robaczki powoli wędrujące wzdłuż pni, jakby zupełnie niewzruszone zimnem.
Spacerując razem, mogliśmy robić wszystko to, co robią ludzie, gdy są ze sobą naprawdę blisko, rozmawiać o drobiazgach, przytulać się, droczyć się i śmiać bez powodu. Czasami wystarczyła sama obecność drugiej osoby, żeby chwila stała się wyjątkowa.
Elian westchnął cicho i przysunął mnie bliżej siebie, obejmując ramieniem.
- Niech już będzie ciepło - Mruknął z niezadowoleniem. Skrzywił się lekko, gdy zimne powietrze uderzyło go w twarz.
Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Jeszcze trochę. Zobaczysz, niedługo będzie cieplej - Zapewniłem go spokojnie.
Skupiłem się na drodze przed nami. Las był pełen dźwięków i ruchu, gałęzie kołysały się na wietrze, gdzieś w oddali zaszeleściło jakieś zwierzę, a powietrze było ostre i czyste. Czułem więcej niż zwykły człowiek, każdy podmuch wiatru, każdy krok na miękkiej ziemi i ciepło dłoni Eliana w mojej.
I w tamtej chwili pomyślałem, że nawet zimny, zimowy spacer może być jednym z najprzyjemniejszych momentów dnia, jeśli idzie się nim z właściwą osobą.
Nie kazałem mu spacerować ze mną zbyt długo. W końcu jako wampir nie odczuwałem temperatury zimno, które dokuczało Elianowi, dla mnie było właściwie niezauważalne. Nie chciałem jednak, żeby marzł tylko dlatego, że ja mogłem bez problemu chodzić po lesie jeszcze przez kilka godzin.
Dlatego po mniej więcej godzinie a może dwóch, wróciliśmy do gospody.
Gdy tylko znaleźliśmy się w pokoju, Elian od razu zajął się przygotowaniem gorącej kąpieli. Lubił długie, gorące kąpiele, szczególnie po spacerach w zimnym powietrzu. Para powoli wypełniła niewielką łazienkę, a ciepło rozchodzące się po pomieszczeniu sprawiło, że atmosfera stała się przyjemnie spokojna.
Pozwoliłem mu nacieszyć się chwilą odpoczynku. Siedział w wodzie dłuższą chwilę, rozluźniony, z przymkniętymi oczami, jakby próbował zapomnieć o całym świecie poza tym małym pokojem.
Kiedy w końcu wyszedł z kąpieli, wyglądał już znacznie lepiej, policzki miał lekko zarumienione od ciepła, a w jego oczach pojawił się spokojny błysk zmęczenia.
Nie minęło dużo czasu, zanim oboje znaleźliśmy się w łóżku.
Elian zasnął dość szybko, jak zwykle zresztą. Zmęczenie po spacerze.
A ja natomiast, jak każdej nocy odkąd z nim byłem, po prostu leżałem obok.
Patrzyłem na niego w ciszy, wsłuchując się w jego równy oddech. Sen nie był mi potrzebny. Czasami nawet wydawał się czymś odległym, czymś należącym do świata, którego nigdy nie będę mógł poznać.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz