niedziela, 15 marca 2026

Od Haru CD Daisuke

 Czy byłem zmęczony? Czy od czasu jego porodu prawie w ogóle nie spałem? Oczywiście, że tak. Byłem wyczerpany, niewyspany i czułem, jak zmęczenie powoli zaczyna ciążyć na całym moim ciele. Ale to naprawdę nie miało większego znaczenia. Jakoś sobie z tym poradzę.
Najważniejszy był on.
To przecież on przeszedł przez coś o wiele trudniejszego. To on urodził nasze dwoje dzieci, oddając w to całe swoje siły, zdrowie i wytrzymałość. W porównaniu z tym moje zmęczenie wydawało się niemal niczym.
- To prawda, jestem trochę zmęczony i niewyspany - Przyznałem spokojnie. - Ale to przecież nic wielkiego. To ty poświęciłeś tutaj znacznie więcej: swoje zdrowie, swoją energię, swoje siły. Moim zdaniem to ty powinieneś odpoczywać bardziej niż ja. - Spojrzałem na niego z powagą, choć w moim głosie wciąż było słychać łagodność. - Ja jeszcze będę miał wiele okazji, żeby odpocząć, kiedy nadejdzie na to odpowiednia pora. Ale ty? Po tak ciężkim porodzie powinieneś teraz myśleć tylko o jednym, o odzyskaniu sił. - Nie miałem zamiaru odpoczywać w chwili, gdy on, po wszystkim, przez co przeszedł, wciąż próbował pilnować naszej dwójki dzieci.
Poza tym byłem wilkołakiem.
A to oznaczało, że mogłem znieść znacznie więcej niż zwykły człowiek, więcej bólu, więcej zmęczenia, więcej bezsennych nocy. Powinien o tym wiedzieć.
Dlatego to on powinien odpoczywać tak długo, jak tylko będzie potrzebował.
- Nie możesz się przemęczać tylko dlatego, że ja mam cały czas spać. Ty też powinieneś odpocząć - Upierał się.
Westchnąłem w duchu. Rozmowa z nim w takich chwilach była trochę jak walka z wiatrakami. Ja mówiłem jedno, on mówił drugie i w niektórych sprawach po prostu nie potrafiliśmy dojść do porozumienia.
- Mój drogi… - Zacząłem spokojnie. - Jeśli naprawdę chcesz, żebym poszedł spać, to niestety, czy ci się to podoba czy nie, będziesz musiał pójść spać razem ze mną. - Nie miałem zamiaru ukrywać tego drobnego faktu.
Mój panicz westchnął głośno, wyraźnie zirytowany tym, co właśnie usłyszał.
- Przecież mówiłem ci, że nie możemy iść razem spać - Odpowiedział z napięciem w głosie. - A co, jeśli maluchy przestaną oddychać? Albo któreś z nas je przypadkiem przygniecie? Przecież wtedy może dojść do tragedii. - Miał rację, taka możliwość istniała. Jednak nie wtedy, kiedy ja byłem obok.
Byłem wilkołakiem.
Moje zmysły były o wiele czulsze niż u zwykłego człowieka. Słyszałem więcej, czułem więcej i reagowałem szybciej. Nawet podczas snu potrafiłem wychwycić najmniejszy niepokojący dźwięk.
- Mój drogi - Powiedziałem łagodniej - Jeśli coś zaczęłoby się dziać z naszymi dziećmi podczas snu, ja usłyszałbym to jako pierwszy. I poczułbym to jako pierwszy. - Przypomniałem mu o tym fakcie, patrząc na niego spokojnie, z nadzieją, że tym razem w końcu mnie posłucha.
- Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł. Oczywiście jesteś wilkołakiem i możesz usłyszeć znacznie więcej niż zwykły człowiek… ale co, jeśli jednak się nie obudzisz? Co, jeśli przestaną oddychać, a ty tego nie zauważysz? Może byłoby lepiej, gdybym to ja nie szedł spać - Stwierdził z powagą.
Jego słowa sprawiły, że na chwilę zamilkłem. Czułem się trochę tak, jakbym walił głową w ścianę, bez względu na to, co mówiłem, on wciąż znajdował nowy powód do zmartwień.
Westchnąłem cicho.
- Proszę cię…Naprawdę za bardzo się przejmujesz. - Wyciągnąłem rękę i delikatnie dotknąłem jego dłoni, chcąc choć trochę uspokoić napięcie, które w nim narastało. - Rozumiem, że się boisz. Ja też się martwię o nasze dzieci. Ale nie możemy wykończyć się ze zmęczenia tylko dlatego, że próbujemy pilnować wszystkiego jednocześnie. - Na moment zrobiłem krótką pauzę. -  Jesteś po ciężkim porodzie. Twoje ciało potrzebuje odpoczynku bardziej niż cokolwiek innego. Jeśli będziesz się tak zamartwiać i nie pozwolisz sobie zasnąć, wcale im nie pomożesz. - Szepnąłem, składając na jego czole delikatnie pocałunek.

<Paniczu? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz