środa, 18 marca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Zmiana pościeli wcale nie była taka łatwa, to fakt. Męczyłem się z nią dłuższą chwilę, walcząc z każdym rogiem prześcieradła i poszewkami, które uparcie nie chciały współpracować. Mimo to nie poprosiłem o pomoc. Wręcz przeciwnie, uparcie robiłem wszystko sam, krok po kroku, z myślą, że tak właśnie powinno być. Wiedziałem, że mój Elian musi odpoczywać, więc cała reszta należała do mnie.
I w końcu się udało.
Zajęło mi to sporo czasu, więcej niż bym się spodziewał, ale doprowadziłem to do końca, a to było dla mnie najważniejsze. Może nie było to ani łatwe, ani szybkie, ani tym bardziej przyjemne, ale poradziłem sobie. I właśnie to się liczyło.
- Udało się - Westchnąłem ciężko, opadając z sił.
Czułem się tak zmęczony, jakbym przez ostatnią godzinę biegał, walczył albo robił coś naprawdę wymagającego, a przecież… tylko zmieniłem pościel. Nic więcej. I prawdę mówiąc, nie miałem już siły na cokolwiek więcej.
Na szczęście on też jej nie miał.
I choć powinienem się tym martwić i martwiłem się, naprawdę, to gdzieś głęboko pojawiła się też cicha ulga. Bo nie musiałem teraz robić nic ponad to, co i tak było konieczne przez jego przeziębienie. Z jednej strony chciałem, żeby wyzdrowiał jak najszybciej. Z drugiej… gdyby nie był chory, nie musiałbym się tym wszystkim zajmować.
Ta myśl była niewygodna.
Sprzeczna. I trochę mnie gryzła.
Stałem więc przez chwilę w ciszy, próbując to wszystko poukładać, zastanowić się, co właściwie czuję. Czy bardziej jest mi z tego powodu źle… czy jednak trochę dobrze.
- Mogłeś przecież poprosić. Pomógłbym ci - Stwierdził cicho, z tą swoją naturalną troską, jakby to było oczywiste. Jakby zrobił wszystko, byle tylko było dobrze.
Pokręciłem lekko głową.
- Mogłem… ale nie chciałem - Odpowiedziałem spokojnie. - W końcu ty miałeś odpoczywać, a ja miałem się tym zająć. No i właśnie to zrobiłem. - Podszedłem bliżej, zatrzymując się tuż obok niego. Przez chwilę przyglądałem się jego zmęczonej twarzy, temu, jak choroba odcisnęła na nim swoje piętno. Westchnąłem cicho, już bez słów obejmując go ostrożnie.- Chodź - Mruknąłem łagodniej.
Pomogłem mu położyć się na łóżku, poprawiając pod nim świeżą pościel, jeszcze ciepłą od wysiłku, który w nią włożyłem. Sam zaraz potem wsunąłem się obok, przyciągając go bliżej i wtulając się w jego rozgrzane ciało. Był gorący. Chociaż już nie tak gorący jak dzień temu. Ale mimo to nie odsunąłem się ani na moment.
- Kocham cię, wiesz? - Zapytałem cicho, unosząc spojrzenie, żeby choć na moment nasze oczy mogły się spotkać.
Uśmiechnął się lekko, jakby ta myśl wcale nie była dla niego nowa, a jednak wciąż miała w sobie coś, co go poruszało.
- Ależ doskonale o tym wiem - Odpowiedział spokojnie. - I bardzo mnie to cieszy. A co jeszcze ważniejsze… ja też bardzo cię kocham. - Pochylił się nade mną i delikatnie pocałował mnie w nos.
To było takie proste, a jednocześnie… tak przyjemne.
Zresztą jak każda jego czułość. Każdy dotyk, każde spojrzenie wszystko, czym mnie obdarowywał, zostawało ze mną na dłużej. Trudne do zapomnienia. Idealne.
Tak jak on.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz