poniedziałek, 23 marca 2026

Od Haru CD Daisuke

 Uśmiechnąłem się delikatnie na jego słowa, które skierował w moją stronę.
- Ten przyjaciel, o którym mówisz, ma na imię Lei. Jego córeczka… pewnie jest już dużo starsza... To znaczy oczywiście, że jest dużo starsza, w końcu trochę czasu minęło. Aż jestem ciekaw, jak teraz wygląda. - Na chwilę odpłynąłem myślami, wracając do wspomnień.
Doskonale pamiętam, jak ta mała dziewczynka tańczyła z nami na naszym weselu, taka beztroska, pełna radości. To były naprawdę piękne chwile. Faktycznie, dawno ich nie widziałem… Zamyśliłem się na moment. To prawda, minęło sporo czasu od naszego ostatniego spotkania. Może nawet trochę za dużo.
Nie tęskniłem za tym aż tak bardzo, jak można by się spodziewać, a przynajmniej tak mi się wydawało. Oczywiście, miło byłoby gdzieś wyjść, odetchnąć, choć na chwilę oderwać się od codzienności i obowiązków. Ale przecież sam tego chciałem. Chciałem tej rodziny, tych dzieci, tego życia.
Nie mogę zostawić mojej ukochanej samej z dwójką małych, płaczących bobasów, które nieustannie potrzebują uwagi. Nie… to nie byłoby w porządku. To nie jest coś, co mógłbym zrobić z czystym sumieniem.
Westchnąłem cicho, wracając do rozmowy.
-:A jeśli chodzi o urodziny… - Zacząłem spokojniej. - Szczerze mówiąc, nie chcę niczego. Nie teraz. Nie mamy czasu na świętowanie ani zabawę. Mamy dwoje małych dzieci i to na nich powinniśmy się skupić. - Na chwilę zawahałem się, dobierając słowa. - Moje urodziny będą przecież co roku. Jeszcze nie planuję umierać - Dodałem z lekkim uśmiechem. - Zdążę je świętować za rok, za dwa, za trzy… Teraz ważniejsze jest dla mnie to, co mamy tutaj. - Spojrzałem gdzieś w bok, jakby szukając potwierdzenia własnych słów. - Wolę skupić się na naszej rodzinie. Na tych małych chwilach, które szybko mijają. Urodziny mogą poczekać… one nie uciekną. - Wyjaśniłem, nie mając nic przeciwko temu aby odsunąć na rok lub dwa moje urodziny, nie przejmując się nimi tak bardzo, to tylko urodziny nawet nie muszę ich świętować..
Daisuke zmrużył oczy, a jego mina wyraźnie zdradzała niezadowolenie z moich słów. Właściwie nie powinno mnie to dziwić. Znałem go przecież nie od dziś.
On zawsze przywiązywał wagę do takich rzeczy urodziny, rocznice, drobne okazje do świętowania. Potrafił dostrzec znaczenie w chwilach, które dla mnie przez długi czas pozostawały zupełnie obojętne. To dzięki niemu w ogóle nauczyłem się je zauważać… i, w pewnym sensie, także doceniać.
Pamiętam, jak kiedyś patrzył na mnie z niedowierzaniem, gdy wzruszałem ramionami na myśl o własnych urodzinach. Dla niego to było coś więcej niż tylko kolejny dzień w kalendarzu. A ja… ja dopiero przy nim zacząłem rozumieć, dlaczego to ma znaczenie...
W tym roku jednak naprawdę zapomniałem o jego urodzinach. To nie było celowe. Po prostu… wszystko inne stało się ważniejsze. Ciąża, oczekiwanie, to narastające poczucie, że nasze życie zaraz całkowicie się zmieni, że wydarzy się coś ogromnego, coś pięknego.
To właśnie tym żyłem każdego dnia.
Urodziny, które i tak nigdy nie były dla mnie szczególnie istotne, zeszły gdzieś na dalszy plan. Zniknęły w natłoku myśli, emocji i planów na przyszłość.
A on… on przecież powinien to rozumieć.
Powinien wiedzieć, że to nie brak szacunku ani obojętność wobec niego.
Tylko… że teraz całym sobą byłem gdzie indziej.
- Oj, nie patrz tak na mnie - Powiedziałem łagodnie, z delikatnym uśmiechem. - Mamy przecież ważniejsze rzeczy na głowie. Nie zostawię cię samego z dziećmi tylko po to, żeby gdzieś iść i świętować. To nie ma dla mnie sensu. Naprawdę niczego nie chcę. I bardzo cię proszę… nie planuj niczego na siłę. Te urodziny chcę spędzić spokojnie. Z tobą. Z naszymi dziećmi. Uśmiechnąłem się do niego ciepło..

<Paniczu? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz