Na jego słowa uniosłem jedną brew, nieco rozbawiony jego tonem. Użył chyba najbardziej typowego tonu, jakiego używają arystokraci. Niejeden wieśniak słysząc coś takiego zaraz nabrałby ochoty uderzenia go w twarz. Lepiej dla niego by było, żeby się raczej powstrzymywał z używaniem tego tonu przy ludziach. Ma szczęście, że ja wiem, że tylko sobie żartuje.
– Tak? I co się stanie, jeżeli będzie zimna? Twój cudowny tyłek zamarznie? – zapytałem, pomagając mu po dżentelmeńsku wejść do balii.
– Mój cudowny tyłek zamarznie, i się śmiertelnie obrażę. I wtedy ten zmarznięty tyłek zobaczysz tylko w swojej wyobraźni – odpowiedział, na co się pod nosem uśmiechnąłem. Wiedziałem, że blefuje, droczy się tylko ze mną. I to było bardzo urocze z jego strony.
– W takim przypadku to sobie będziesz mógł zrobić z moją klatką piersiową. I moim kutasem – odgryzłem się, zdejmując spodnie i zajmując miejsce w wodzie za nim. Mimo mojej słabości do gorącej wody postarałem się, by była ona idealna dla mojej najdroższej Różyczki. Nie za gorąca dla niego, nie za zimna dla mnie. Taka w punkt.
– Sądzisz, że masz tak wspaniałe mięśnie i kutasa, że bym za nimi tak tęsknił, jakby ich zabrakło? – spytał zaczepnie, kiedy zmoczyłem jego włosy. Trzeba było je umyć. Włosy bardzo chłoną zapach, więc jego pochłoną zapach różnego olejku. I będą cudownie pachnieć. Więcej do szczęścia wtedy nie będę potrzebować, bo za każdym razem, kiedy będę szedł spać, przytulę go mocno do siebie, wsunę nos w jego włosy i będę szczęśliwy. Będę miał pewność, że jest on tu tuż obok. Będę mógł pozwolić sobie na spokojny sen, bo cały czas będę go czuł tuż obok.
– Tak. Już zatęskniłeś. Wyczułem to doskonale, kiedy zaprezentowałem ci moją nie tak małą niespodziankę – wymruczałem nisko mu do ucha, a następnie podgryzłem jego płatek. – Jak zaciskałeś się na moim kutasie. Jak twoje ciało drżało z każdym moim ruchem. Jak prosiłeś o mocniej. Tęskniłeś, bardzo tęskniłeś, bardziej niż możesz przed sobą przyznać.
– Może... może masz rację – głos mu delikatnie zadrżał. Nie rozumiałem tylko trochę, dlaczego. Myłem jego głowę, to nic aż tak przyjemnego. A może to z powodu tonu głosu? – Ale jestem pewien, że dałbym sobie radę bez seksu. Ja znam ten smak bardzo dobrze. A ty się jeszcze z nim zapoznajesz. Jesteś bardziej podatny.
– Mogę przyjąć to wyzwanie – przyznałem spokojnie, nie mając z tym większego problemu. Owszem, brakowało mi tej intymności, ale jak się rzucę w wir zakupów, przygotowań, sprzątania, nie będzie mi to tak doskwierać. A on, za dnia, niewiele może robić, i z listy rzeczy, które może zrobić, musi skreślić seks ze mną. – Zobaczymy, kto pierwszy wymięknie.
– Bardzo głupie z twojej strony. Ale dobrze, skoro tak bardzo chcesz zostać poniżiny, niech ci będzie, z miłą chęcią to uczynię. Ale skoro to zakład... to musimy ustalić cenę – zdecydował, na co się zastanowiłem.
– Cena... Z wielką chęcią bym zobaczył, jak przez jeden wieczór jesteś miły dla dzieciaków, i spędzasz z nimi aktywnie czas – uśmiechnąłem się wrednie, a moja propozycja go zszokowała. Tak się składa, że w gospodzie na kilka dni zatrzymali się rodzice z trzy i pięciolatkiem. Wręcz idealnie. Na pewno rodzice by się cieszyli, gdyby mogli na chwilę skupić się na rozmowie, a nie na biegających wokół stołów dzieciach...
<Różyczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz