wtorek, 31 marca 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Na jego słowa uniosłem jedną brew, nieco rozbawiony jego tonem. Użył chyba najbardziej typowego tonu, jakiego używają arystokraci. Niejeden wieśniak słysząc coś takiego zaraz nabrałby ochoty uderzenia go w twarz. Lepiej dla niego by było, żeby się raczej powstrzymywał z używaniem tego tonu przy ludziach. Ma szczęście, że ja wiem, że tylko sobie żartuje. 
– Tak? I co się stanie, jeżeli będzie zimna? Twój cudowny tyłek zamarznie? – zapytałem, pomagając mu po dżentelmeńsku wejść do balii. 
– Mój cudowny tyłek zamarznie, i się śmiertelnie obrażę. I wtedy ten zmarznięty tyłek zobaczysz tylko w swojej wyobraźni – odpowiedział, na co się pod nosem uśmiechnąłem. Wiedziałem, że blefuje, droczy się tylko ze mną. I to było bardzo urocze z jego strony. 
– W takim przypadku to sobie będziesz mógł zrobić z moją klatką piersiową. I moim kutasem – odgryzłem się, zdejmując spodnie i zajmując miejsce w wodzie za nim. Mimo mojej słabości do gorącej wody postarałem się, by była ona idealna dla mojej najdroższej Różyczki. Nie za gorąca dla niego, nie za zimna dla mnie. Taka w punkt. 
– Sądzisz, że masz tak wspaniałe mięśnie i kutasa, że bym za nimi tak tęsknił, jakby ich zabrakło? – spytał zaczepnie, kiedy zmoczyłem jego włosy. Trzeba było je umyć. Włosy bardzo chłoną zapach, więc jego pochłoną zapach różnego olejku. I będą cudownie pachnieć. Więcej do szczęścia wtedy nie będę potrzebować, bo za każdym razem, kiedy będę szedł spać, przytulę go mocno do siebie, wsunę nos w jego włosy i będę szczęśliwy. Będę miał pewność, że jest on tu tuż obok. Będę mógł pozwolić sobie na spokojny sen, bo cały czas będę go czuł tuż obok. 
– Tak. Już zatęskniłeś. Wyczułem to doskonale, kiedy zaprezentowałem ci moją nie tak małą niespodziankę – wymruczałem nisko mu do ucha, a następnie podgryzłem jego płatek. – Jak zaciskałeś się na moim kutasie. Jak twoje ciało drżało z każdym moim ruchem. Jak prosiłeś o mocniej. Tęskniłeś, bardzo tęskniłeś, bardziej niż możesz przed sobą przyznać. 
– Może... może masz rację – głos mu delikatnie zadrżał. Nie rozumiałem tylko trochę, dlaczego. Myłem jego głowę, to nic aż tak przyjemnego. A może to z powodu tonu głosu? – Ale jestem pewien, że dałbym sobie radę bez seksu. Ja znam ten smak bardzo dobrze. A ty się jeszcze z nim zapoznajesz. Jesteś bardziej podatny.
– Mogę przyjąć to wyzwanie – przyznałem spokojnie, nie mając z tym większego problemu. Owszem, brakowało mi tej intymności, ale jak się rzucę w wir zakupów, przygotowań, sprzątania, nie będzie mi to tak doskwierać. A on, za dnia, niewiele może robić, i z listy rzeczy, które może zrobić, musi skreślić seks ze mną. – Zobaczymy, kto pierwszy wymięknie. 
– Bardzo głupie z twojej strony. Ale dobrze, skoro tak bardzo chcesz zostać poniżiny, niech ci będzie, z miłą chęcią to uczynię. Ale skoro to zakład... to musimy ustalić cenę – zdecydował, na co się zastanowiłem. 
– Cena... Z wielką chęcią bym zobaczył, jak przez jeden wieczór jesteś miły dla dzieciaków, i spędzasz z nimi aktywnie czas – uśmiechnąłem się wrednie, a moja propozycja go zszokowała. Tak się składa, że w gospodzie na kilka dni zatrzymali się rodzice z trzy i pięciolatkiem. Wręcz idealnie. Na pewno rodzice by się cieszyli, gdyby mogli na chwilę skupić się na rozmowie, a nie na biegających wokół stołów dzieciach... 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz