poniedziałek, 30 marca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Mój głos faktycznie się załamywał, ale to wcale nie oznaczało, że miałem już dość przyjemności, wręcz przeciwnie. Dopiero się rozkręcałem. W gruncie rzeczy i tak nie byłem aż tak głośny, głównie dlatego, że znajdowaliśmy się w miejscu, gdzie trzeba było uważać na każdy dźwięk. Nie mogłem sobie pozwolić na zbyt wiele. Już i tak zdążyłem zajść Donie za skórę, nie chciałem powtarzać tego błędu.
- Myślę, mój drogi, że na to jeszcze trochę musisz poczekać - Wyszeptałem cicho, niemal przy jego uchu. - W tym miejscu nie mogę pozwolić sobie na zbyt wiele… i tak Dona mnie nie lubi. Nie chcę, żeby było jeszcze gorzej. - Mimo tych słów moje ciało zdradzało zupełnie coś innego. Biodrami, niby od niechcenia, otarłem się o niego, powoli, z wyczuciem, jakby testując granice. Czekałem, aż znów zareaguje, bo prawda była taka, że sam miałem ochotę na więcej. O wiele więcej. Mój głos może i musiał teraz zamilknąć, ale to wcale nie znaczyło, że nie potrafiłem mówić inaczej.
- No tak… gdybyś był milszym chłopcem, może by cię lubiła - Stwierdził z lekkim, złośliwym uśmiechem.
To mnie rozbawiło. W końcu dokładnie tego można było się po nim spodziewać. Złośnik, tak jak ja. I teraz pozostawało tylko jedno pytanie: który z nas był gorszy?
Właściwie… czy to miało jakiekolwiek znaczenie?
- Wiesz… mógłbym spróbować być grzeczny - Mruknąłem, zbliżając się jeszcze bardziej, niemal muskając jego usta. - Ale to zdecydowanie nie dla mnie. - Zatrzymałem się na moment, pozwalając napięciu zawisnąć między nami. - Wolę być niegrzeczny… bo wtedy wiem, że mogę zostać ukarany. - Uśmiechnąłem się lekko, po czym złożyłem na jego ustach delikatny, drażniący pocałunek krótki, ale wystarczający, żeby zostawić niedosyt.
Bo właśnie tego chciałem. Więcej.
Więcej napięcia, więcej rozkoszy, więcej tej gry, której tak bardzo mi brakowało przez cały ten czas, gdy był ranny i przykuty do łóżka.
Elian mocniej chwycił mnie za biodra, unosząc mnie i naprowadzając na siebie, tak by znów mógł wejść we mnie, powoli i zdecydowanie.
Odruchowo jęknąłem, odchylając głowę do tyłu, gdy przyjemny dreszcz przebiegł przez całe moje ciało, rozlewając się ciepłem i napięciem.
- Niegrzeczny chłopiec musi zostać ukarany - Stwierdził cicho, zaciskając dłonie mocniej na moich biodrach, jakby chciał mnie przytrzymać dokładnie tam, gdzie chciał.
Czułem, że chce się wyżyć, że pragnie tej samej przyjemności co ja intensywnej, niepowstrzymanej, takiej, którą mogliśmy dać sobie nawzajem. I nie miałem z tym najmniejszego problemu.
Wręcz przeciwnie.
Tak samo jak on chciałem, żeby w tej chwili robił ze mną wszystko, na co miał ochotę. Żeby przejął kontrolę, żeby pokazał mi, gdzie jest moje miejsce…
Bo byłem niegrzecznym chłopcem.
A niegrzecznych chłopców trzeba przecież nauczyć posłuszeństwa.
- Ach… tak, dobrze - Wyszeptałem urywanym głosem, poruszając biodrami w powolnym, rytmicznym tempie, wysuwając i wsuwając jego przyjaciela w moje wnętrze.
Każdy ruch sprawiał, że przez moje ciało przechodziły kolejne dreszcze, coraz silniejsze, coraz trudniejsze do zignorowania. Czułem, jak napięcie narasta, jak przyjemność rozlewa się po mnie falami, uderzając w najczulsze punkty i odbierając mi zdolność logicznego myślenia.
Moja głowa zaczynała szaleć, gubiąc się w natłoku doznań. Zbyt wiele emocji naraz, zbyt intensywnych, zbyt przytłaczających, by skupić się na jednej.
Pozostawało tylko jedno. Poddać się temu.
Całkowicie.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz