Jaki on był ciepły i kochany... i jak ktokolwiek i kiedykolwiek mógłby podejrzewać, że on jest złym wampirem? Szkoda, że nie ma więcej wampirów takich właśnie, jak on. Może wtedy nie byłoby takiej nagonki na nie, i ludzie bardziej by je akceptowali. Teraz to jednak tylko czcze marzenia. Machina nienawiści ruszyła już dawno, i w pojedynkę jest niemożliwa do zatrzymania.
– Nie musisz się aż tak poświęcać – powiedziałem cicho, nieco mocniej zaciskając palce na jego pośladkach. Moja to wina, że znajdują się idealnie tak, bym je mógł dotykać? A skoro już mam taką możliwość, to korzystam. W końcu, i idealnie leżą mi w dłoni, i także są takie przyjemne do ściskania... mam się na czym skupiać, nie muszę obawiać się snów, w czym więc problem? – Zaraz tam zejdę. Tylko... potrzebuję chwili – powiedziałem, chcąc go uchronić od tego strasznego obowiązku.
– Chwili na co? Na to, aż ci gorączka wzrośnie? – spytał, nie ukrywając zmartwienia w swoim głosie. – Te okłady nic nie działają. Co robią jeszcze ludzie, gdy mają gorączkę? Oczywiście poza piciem ziół i tymi nieszczęsnymi okładami, które zdecydowanie zbyt szybko stają się ciepłe.
– Pomaga jeszcze kąpiel w letniej wodzie. Ale w przypadku, gdy ma się wysoką gorączkę, która nie chce spaść – powiedziałem po chwili zastanowienia. Gdzieś tak słyszałem... zazwyczaj, kiedy miałem gorączkę, miałem odpowiednie zioła, z których mogłem przyrządzić napar. Nie wiem, jak to się stało, że teraz ich nie mam. Zdecydowanie na drogę muszę się w takowe zaopatrzyć, bo nawet suszone zioła mają wielką moc, której większość ludzi nie docenia, i często poczciwych zielarzy uważają ją za szarlatanów.
– A kiedy ta gorączka jest uważana za wysoką? – podpytał, gładząc swoją chłodną dłonią mój rozgrzany policzek.
– Dobre pytanie... jak się widzi i słyszy omamy, to już jest bardzo źle. Sprawny medyk raczej wyczuje, jak bardzo ktoś jest rozgrzany. Ty już możesz mieć problem, bo twoja skóra jednak jest chłodna i dla ciebie teraz z pewnością jestem nienaturalnie gorący. Prawda? – wysiliłem się na lekki uśmiech, by się za bardzo o mnie nie martwił.
– Cóż... może troszeczkę. A gdybym tak zamiast tego okładu położył swoją dłoń? – zaproponował, od razu wcielając plan w życie. Czując, jak jego chłodna skóra przylega do mojej, westchnąłem mimowolnie z ulgą. Zdecydowanie mi właśnie tego brakowało, odrobinki chłodu, co też jednocześnie było trochę dziwne, bo w końcu było mi zimno. Gorączka to naprawdę dziwny stan. I zdecydowanie mi się on nie podobał. Niewiele mogłem zrobić, nie mogłem go za bardzo obronić, chociaż i tak gdyby sytuacja tego wymagała, próbowałbym. Nie zostawiłbym go przecież samego. – Lepiej? – spytał z tą dziwną czułością w głosie, którą słyszałem to niezwykle rzadko w swoim życiu.
– Z tobą zawsze jest lepiej – przyznałem cicho, przymykając na chwilę oczy. Coś tak mi się wydawało, że byłem na tyle gorący, że zaraz i jego dłoń będzie ciepła, ale na tę krótką chwilę muszę to wykorzystać.
<Różyczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz