sobota, 14 marca 2026

Od Serathiona CD Eliana

Naprawdę bardzo chciałem mu pomóc. Wiedziałem jednak, że będę w stanie zrobić cokolwiek tylko pod jednym warunkiem, jeśli pójdę po zioła, które mogłyby przynieść mu ulgę. Może rzeczywiście powinienem też pomyśleć o kąpieli? Letnia woda mogłaby chociaż odrobinę obniżyć tę gorączkę. Zacząłem się poważnie obawiać, że cokolwiek zrobię, nieważne jak bardzo się postaram i tak nie będę w stanie mu pomóc.
Ta myśl bolała bardziej, niż chciałem przyznać.
Może po prostu się do tego nie nadawałem. Może jako wampir byłem do niczego w sprawach tak przyziemnych jak ludzkie choroby. Nigdy sam nie byłem przeziębiony, nigdy nie doświadczyłem gorączki, dreszczy ani tego dziwnego osłabienia, które ogarnia ludzkie ciało. Nie znałem tych problemów. Dla mnie były czymś obcym, niemal niezrozumiałym.
A jednak on tam leżał, rozpalony gorączką...
A jedyną osobą, która naprawdę mogła wiedzieć, co robić, była kobieta, która mnie szczerze nie znosiła.
Westchnąłem cicho.
Cóż… chyba ten drugi raz będę musiał to znieść. Dla ukochanego ponoć robi się więcej, niż człowiek sądzi, że jest w stanie znieść.
Nachyliłem się nad nim ostrożnie. Jego skóra była gorąca, zdecydowanie zbyt gorąca. Delikatnie odgarnąłem włosy z jego czoła i złożyłem na nim krótki, troskliwy pocałunek.
- Elian… - Powiedziałem cicho. - Muszę iść przygotować dla ciebie zioła. I… będę musiał poprosić Donę o pomoc. - Samo wypowiedzenie jej imienia zostawiło w ustach gorzki posmak, ale nie było innego wyjścia. - Nie możesz zbyt długo mieć tak wysokiej gorączki. To nie jest zdrowe dla ludzi. - Przesunąłem dłonią po jego policzku, starając się, by mój głos brzmiał pewnie, nawet jeśli w środku czułem niepokój. - A mną się nie przejmuj - Dodałem ciszej.-  Nic złego mi się nie stanie. - Powiedziałem to bardziej dla niego niż dla siebie.
Jeszcze przez chwilę patrzyłem na jego twarz, jakby upewniając się, że naprawdę oddycham razem z nim w tym samym świecie. Potem wstałem powoli.
Musiałem działać. Nawet jeśli oznaczało to podejście do kogoś, kto najchętniej nigdy więcej by mnie nie widział.
Opuściłem pokój tylko na chwilę. Musiałem iść do Dony. Nie miałem wyboru, tej nocy musiałem porozmawiać z nią po raz drugi, zanim nastanie dzień. Teraz jeszcze mogłem coś zrobić. Teraz wciąż była szansa, żeby mu pomóc. Później mogło być już zdecydowanie za późno.
Korytarz wydawał się dłuższy niż zwykle. Każda chwila spędzona z dala od niego budziła we mnie rosnący niepokój.
Zapukałem do drzwi kobiety, która zgodnie z przewidywaniami, nie powitała mnie zbyt ciepło. Ledwo zdążyłem wyjaśnić, po co przyszedłem, a już zaczęła wyrzucać mi wszystko, co tylko mogła. Jakby musiała to zrobić dla samej zasady. Jakby inaczej po prostu nie byłaby sobą.
Stałem więc w milczeniu.
Nie odpowiedziałem ani jednym słowem. Znosiłem jej ostre uwagi i chłodne spojrzenie z cierpliwością, której zwykle w sobie nie miałem. Tym razem jednak nie chodziło o mnie.
Chodziło o Eliana.
Jeśli kilka przykrych słów było ceną za pomoc, zapłaciłbym ją bez wahania.
W końcu Dona westchnęła ciężko i podała mi mocniejsze zioła. Te, które według niej naprawdę mogły zbić gorączkę.
Przyjąłem je z wdzięcznością.
- Dziękuję - Powiedziałem spokojnie, skłaniając lekko głowę.
Nie czekałem ani chwili dłużej. Od razu ruszyłem z powrotem do pokoju.
Kiedy wszedłem do środka, pierwsze co zobaczyłem, to jego sylwetkę leżącą na łóżku. Wyglądał jeszcze słabiej niż wcześniej, a ten widok ścisnął mnie gdzieś głęboko w środku.
- Już jestem - Odezwałem się cicho.
Podszedłem do niego szybko, ale ostrożnie. Usiadłem na brzegu łóżka i delikatnie wsunąłem rękę za jego plecy, pomagając mu unieść się do siadu.
Czułem bijące od niego gorąco.
Podałem mu przygotowane zioła.
- Wypij to, proszę - Powiedziałem łagodnie. - Powinny ci pomóc. -:Na moment zawahałem się, przyglądając się jego twarzy. - A jeśli to nie zadziała… - Dodałem ciszej, z wyraźną troską w głosie - Będę musiał zrobić ci zimną kąpiel. - Nie chciałem tego robić. Wiedziałem, że będzie to dla niego nieprzyjemne.
Ale jeszcze bardziej bałem się tego, co stanie się, jeśli gorączka wciąż będzie rosła.

<Elianie? C: > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz