wtorek, 31 marca 2026

Od Daisuke CD Haru

 Nie uważałem, żebym potrzebował gdzieś wyjść. Może troszkę, ale nie sam. Z nim. Na randkę, tylko we dwoje, do przyjemnej restauracji. Albo dnia dla siebie, bym się mógł wyspać, i zrobić sobie małe spa. To jeszcze niestety przez długi czas nie będzie możliwe. W ogóle nie będzie możliwe. Nie mogę przecież myśleć tylko o sobie. Muszę zajmować się dziećmi, a później muszę się zajmować Haru. Tak dawno nic dla niego nie zrobiłem... czuję się źle sam ze sobą. Bardzo bym chciał coś dla niego zrobić. Dać mu trochę tego czasu dla siebie, bo go potrzebuje ewidentnie, bardzo dobrze dobrze pomagał mi przy dzieciach. Bez niego nie dałbym sobie rady. Z jednym dzieckiem może bym jakoś sobie dał radę. Ale dwójka? To było za dużo. Czasem i tak muszę wybierać, które dziecko wpierw nakarmię, podczas gdy drugie płacze w jego ramionach. To mnie naprawdę boli, ale co innego mogę robić? 
Na urodziny Haru muszę się naprawdę postarać. Przygotować mu coś wspaniałego. Zaskoczyć go w ten pozytywny sposób. Z pewnością brakuje mu trochę bliskości, i ja mu tę bliskość dam. Może nie tak w pełni, bo moje ciało jeszcze trochę potrzebuje, by się zagoić, ale na pewno mogę zrobić coś, by mu ulżyć. Zdecydowanie powinienem bardziej się skupić na moim wspaniałym mężu i jego potrzebach, a nie tylko od święta. 
- Ja nie potrzebuję nigdzie wychodzić – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. 
- Więcej czasu powinieneś spędzać na dworze. Słońce dobrze ci zrobi – zaproponował, tuląc mnie do siebie ostrożnie. Dalej się czułem tak strasznie obolały. Minie jeszcze z kilka tygodni, nim w końcu będę mógł robić coś więcej, dla dzieci, dla niego, dla siebie. Nacięcie goi się całkiem ładnie, nic się nie brudzi, i to było najważniejsze. Trochę obawiałem się tego, jak to będzie wyglądało, jak się już zagoi i będzie blizna... kolejna. 
- Na balkon wychodzę. Czasem – wzruszyłem lekko ramionami. Przede wszystkim wolałem poświęcać czas dzieciom. Jeszcze są zbyt małe, by chodzić z nimi na spacery, czy nawet by zapoznawały się ze zwierzakami. Będą nieco większe, odporniejsze, to poznają nasze kociaki, i psy, i konie... byłem ciekaw, jak będą na siebie reagować. - Trzeba w końcu pilnować dzieci. 
- Oczywiście, że tak. A kiedy podrosną, zaczniesz myśleć o sobie. Już o to zadbam – zaproponował, na co się delikatnie uśmiechnąłem, nie do końca przekonany. Jak dzieci podrosną, on pójdzie do pracy. A ja zostanę sam, tylko z jego mamą i służbą. I tak mam więcej wsparcia niż niejedna kobieta z dwójką dzieci na głowie, powinienem być wdzięczny, a jednak... będzie mi go brakować. Z tą dwójką tych maleństw wszystko się zmieni. - Chodź, połóż się. Trzeba wykorzystać każdy moment, w którym można wypocząć. 
- I kto to mówi – pokręciłem z niedowierzaniem głową. Daje od siebie tyle samo, co ja, jak nie więcej. Także powinien wypoczywać. Martwi mnie to, że tak bardzo zapomina o sobie, bo przecież ja przeżyłem więcej, wycierpiałem więcej, więcej ode mnie zależy. To nie tak to powinno wyglądać, zdecydowanie, ale nie potrafię zmienić jego myślenia. Był uparty, jeszcze bardziej uparty ode mnie chyba. Jak to przejdzie na nasze dzieci, to ja nie wiem, jak my sobie poradzimy. – Miło, że skupiasz się na moich potrzebach, ale pamiętaj także o swoich. Jesteś bardzo ważny, dla mnie i dla nich. Nie możesz się tak zaniedbywać – dodałem już nieco bardziej zmartwiony. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz