Tak, pewnie, teraz mi tak mówi, a co tak naprawdę sądzi, tego pewien nie jestem. Mógł mnie po prostu tylko chcieć udobruchać, bym się nie burzył. I ja naprawdę nie chcę się burzyć, mieć do niego pretensji, ale wiem, jak wygląda to ugryzienie, zauroczenie ofiary, i to już tak nie do końca mi się podobało. Niestety, ja nie mogłem mu tej krwi dać. Znaczy, nawet chciałem, ale on uparcie odmawiał, bo przecież nie jestem jeszcze w pełni sił. A on? Przeze mnie on też czuł się gorzej. A skoro ja źle się czuję, on musi dbać o nasze bezpieczeństwo, niestety, bo to ja wolałbym, gdybym to ja był za to odpowiedzialny, a nie byłem w stanie. A jak on się będzie źle czuć, też nie będzie w stanie. Powinien zadbać o siebie w pierwszej kolejności. Zawsze. A teraz muszę znosić takie rzeczy.
- Tak mi słódź, może się lepiej poczuję – powiedziałem, delikatnie nafukany. Wiem, może przesadziłem, ale nie potrafiłem inaczej. To tak, jak on był zły przez to, że Lidia za bardzo się do mnie przymilała, chociaż jak dla mnie zachowywała się zupełnie normalnie, ale ja to ja. W pewnych sprawach jestem upośledzony, nie ukrywam tego. Byłem wychowywany troszkę w innym środowisko, miałem inne priorytety w życiu. Życie towarzyskie mnie nie interesowało. Innym ludziom chciałem nieść tylko pomoc. Skoro ja miałem źle w życiu, to czemu inni też mieli mieć źle? Jeśli miałem szansę poprawić czyjeś życie uważałem, że warto spróbować. Moje życie mało było warte, dlatego im więcej dobrego robiłem, tym lepiej.
- Nie słodzę ci. Stwierdzam prawdę. Jesteś kimś niezwykłym w moim życiu – powiedział, tuląc się do mnie delikatnie. Dokładnie wiedział, co powiedzieć, bym poczuł się lepiej. Miał w tym duże doświadczenie, w przeciwieństwie do mnie.
- Najważniejsze, że jesteś najedzony. Jakoś to zniosę – powiedziałem, skupiając się na tłumie. Najedzony promieniał. Widziałem to po nim, i po spojrzeniach innych. Ależ mnie one irytowały. Ten wampir był mój, i tylko mój. Na chwilę pozwoliłem mu się oddalić, ale niech nie liczą, że znów na to pozwolę.
- Mówiłeś to już – przypomniał mi, opierając głowę o moje ramię. - A ja mówię prawdę. Jesteś kimś niesamowitym. Sprawiasz, że czuję się niesamowicie. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego, a trochę po tym świecie chodzę.
- Może i żyjesz długo, ale żyłeś w jednym miejscu. Mało ludzi poznałeś. Może twoja bratnia dusza gdzieś tam na ciebie czeka? - rzuciłem, doskonale wiedząc, że tak się może zdarzyć. Człowiek i wampir to nie jest popularne połączenie, a tak właściwie, prawie niespotykane. I się nie dziwię, jako przelotna przygoda ma to sens. Ale jako poważny związek? Ciężko mi to sobie wyobrazić. Zbyt krótko ludzie żyją, by wampiry mogły składać takie deklaracje. - Jesteś dalej młody. Masz mnóstwo czasu na znalezienie odpowiedniej osoby.
- Możesz powiedzieć to samo, a jednak upierasz się, że tylko ja się dla ciebie liczę – odbił piłeczkę, na co się delikatnie uśmiechnąłem. On dalej upiera się, że będę żył długo. Niesamowite, jak wielką wiarę we mnie miał.
- W porównaniu z tobą, mam przed sobą naprawdę mało czasu. I tak naprawdę, z tobą mam wszystko. A skoro niczego mi nie brakuje, to po co mam szukać dalej? I tak dajesz mi więcej, niż kiedykolwiek mógłbym sobie wymarzyć. Byłbym głupcem, gdybym gonił za diamentem, kiedy mam przy sobie złoto – powiedziałem cicho, patrząc przed siebie. Mam kogoś, na kim mogę polegać. To już naprawdę sporo.
<Różyczko? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz