niedziela, 8 marca 2026

Od Serathiona CD Eliana

Ciężko westchnąłem, gdy jego słowa w końcu do mnie dotarły. Ależ z niego dzieciak… On mówi to poważnie?
Przecież czuję, że temperatura jego ciała się podnosi. Moje zmysły pozwalają mi wyczuwać znacznie więcej niż zwykłemu człowiekowi. Doskonale o tym wie, a mimo to uparcie twierdzi, że nic mu nie jest.
Co za uparty głupek… eh.
Nie skomentowałem jego odpowiedzi. Czułem, że to i tak nie ma najmniejszego sensu. On zawsze wie lepiej, a ja, oczywiście się nie znam.
No nic. Zobaczymy jutro, kiedy dopadnie go gorączka. Ciekawe, co wtedy mi powie. Że to niemożliwe? Że wcale tego nie chciał?
Wymówek można znaleźć wiele, ale żadna z nich w tej sytuacji nie będzie miała większego sensu.
Ale niech już mu będzie.
W końcu to on jest człowiekiem, a ja… ja jestem tylko głupim wampirem.
Co ja mogę wiedzieć. Prawda?
Elian dorzucił drewna do kominka, po czym wrócił do łóżka, aby ponownie przytulić się do mojego ciała. Szczelniej owinął się kołdrą i kocem, który od dawna leżał zwinięty w nogach łóżka.
No proszę… komuś robi się zimno.
Ale oczywiście nie ma żadnej gorączki, prawda? Skoro tak uparcie twierdzi, że nic mu nie jest, to na pewno nie będzie chory. Przecież właśnie tak to działa…
- Nie chcesz, żebym przyniósł ci coś ciepłego do picia? - Zaproponowałem, zerkając na niego kątem oka. Naprawdę się o niego martwiłem. Nie chciałem, żeby coś mu się stało. Kochałem go i mimo całej jego upartej głupoty wciąż chciałem mu pomóc.
- Niczego nie potrzebuję, dziękuję. Wystarczy, że mogę się do ciebie przytulić. To daje mi wszystko - Wyszeptał, zamykając oczy.
Słysząc taką odpowiedź, po prostu odpuściłem. Nie zamierzałem walczyć z wiatrakami, to zdecydowanie nie miało najmniejszego sensu.
Dałem mu więc to, czego potrzebował: ciszę i spokój. Wszystko, co mogło pozwolić mu odetchnąć i odpocząć. Czułem, że sen dobrze mu zrobi.
Skupiłem się na książce, starając się nie przeszkadzać mu w odpoczynku. Może dzięki temu szybciej dojdzie do siebie.
A przynajmniej taką miałem nadzieję.
Elian zasnął, a ja, leżąc obok, wpatrywałem się w książkę. Mimo to co jakiś czas zerkałem na niego kątem oka. Czułem, jak jego ciało stopniowo robi się coraz cieplejsze.
Tak, zdecydowanie będzie chory.
Właściwie… już jest chory.
Ale oczywiście będzie uparcie powtarzał, że wszystko jest w porządku.
Jestem naprawdę ciekaw, co powie, kiedy w końcu się obudzi. Bo jeśli znowu oznajmi mi z poważną miną, że jest całkowicie zdrowy, to chyba sam przywalę mu w łeb.
Powinien jak najszybciej zacząć brać zioła, żeby dojść do siebie. W przeciwnym razie będzie tylko gorzej. I on powinien wiedzieć to znacznie lepiej ode mnie.
W końcu to on jest człowiekiem.
A ja… ja jestem tylko głupiutkim wampirem, któremu wciąż jeszcze wiele brakuje do zrozumienia ludzi.
I co właściwie miałem z nim zrobić?
Obudzić go? To zdecydowanie nie miało najmniejszego sensu.
Może właśnie sen jest dla ludzi formą regeneracji? Chyba tak. Przecież zawsze, gdy czują się źle albo są zmęczeni, po prostu zasypiają.
My regenerujemy się dzięki krwi.
Oni, dzięki snu i pożywieniu.
Na swój sposób jesteśmy do siebie bardzo podobni… a jednocześnie tak całkowicie inni.
Nie śpimy. Nie chorujemy. Nie jesteśmy tacy jak ludzie.
Może właśnie dlatego czasami tak trudno jest mi pojąć, przed czym on właściwie się broni. I dlaczego w jego oczach przeziębienie jest takie złe, jeszcze tego nie wiem chodź przypuszczam, że już niedługo się dowiem.

<Elianie? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz