Westchnąłem cicho, nie wiedząc tak naprawdę, co powinienem teraz zrobić ani co powiedzieć. Jak sprawić, żeby nie zasnął? Czy powinienem coś mu opowiadać, pokazywać mu coś, a może po prostu mówić cokolwiek, byle tylko utrzymać jego uwagę?
Nie wiedziałem.
Takie sytuacje zdecydowanie nie należały do prostych. Być może dla zwykłego człowieka to byłaby drobnostka, coś oczywistego. Oni wiedzą, co powiedzieć, kiedy milczeć, kiedy żartować, a kiedy po prostu być obok. Ja jednak nie miałem w tym doświadczenia. Tak naprawdę uczyłem się wszystkiego dopiero przy Elianie. Dopiero przy nim zaczynałem rozumieć ludzkie życie i ten dziwny, skomplikowany świat, którego wcześniej nigdy nie próbowałem pojąć.
Gdyby nie moje uczucia do niego, pewnie nigdy nie zadałbym sobie tego trudu. Ludzie i ich sprawy byłyby mi całkowicie obojętne.
Ale on nie był.
Spojrzałem na niego uważniej, po czym uśmiechnąłem się lekko, starając się, by mój głos zabrzmiał spokojnie.
- W takim razie porozmawiajmy - Powiedziałem łagodnie. - O czymkolwiek tylko chcesz. O pogodzie, o tym jak się czujesz… o tym, na co masz teraz ochotę. Możemy rozmawiać o wszystkim. - Nachyliłem się trochę bliżej. - Tylko proszę, przez najbliższe trzydzieści minut nie zamykaj oczu - Dodałem ciszej. - Muszę sprawdzić, czy twoja gorączka zacznie spadać. A jeśli nie… będę musiał przygotować ci chłodną kąpiel. - Zatrzymałem się na chwilę, wciąż patrząc na niego z delikatnym uśmiechem. - Więc mów do mnie. O czymkolwiek. Tylko nie zasypiaj, dobrze? - Poprosiłem, bardzo martwiąc się o jego zdrowie, a wszystko dlatego, że nie wiem jak długo zwykłe przeziębienie może u człowieka się utrzymywać.
- Postaram się… - Mruknął niezadowolony, poprawiając się na łóżku.
Było widać, jak bardzo jest zmęczony. Nie miał ani siły, ani szczególnej ochoty ze mną rozmawiać. Każdy jego ruch był powolny, jakby kosztował go więcej wysiłku, niż powinien. A jednak musiał. Musiał ze mną rozmawiać, choćby tylko po to, żeby nie zasnąć. Przynajmniej dopóki mu na to nie pozwolę.
Rozmawialiśmy więc.
Nie było to łatwe. Czasem odpowiadał półsłówkami, czasem tylko mruknął coś cicho pod nosem. Kilka razy jego powieki zaczynały się niebezpiecznie przymykać, a ja natychmiast zadawałem kolejne pytanie albo zaczynałem opowiadać coś zupełnie przypadkowego, byle tylko utrzymać jego uwagę.
Robiłem wszystko, co tylko mogłem, żeby nie zasnął. Naprawdę nie chciałem do tego dopuścić.
Czas jednak powoli mijał.
Kiedy w końcu minęło trzydzieści minut, podszedłem bliżej łóżka. Przez chwilę obserwowałem go uważnie, a potem przyłożyłem dłoń do jego czoła, sprawdzając temperaturę.
Po chwili odetchnąłem z wyraźną ulgą.
- Uff… na szczęście gorączka zaczyna spadać - Powiedziałem cicho.
Dopiero teraz poczułem, jak napięcie powoli opuszcza moje ciało. Naprawdę się martwiłem.
- Naprawdę? Nie czuję żadnej różnicy… - Mruknął cicho, ledwo utrzymując ze mną kontakt wzrokowy. Mimo wszystko wyglądał już trochę lepiej niż na samym początku.
Uśmiechnąłem się lekko.
- Może jeszcze tego nie czujesz, ale jest już znacznie lepiej - Odpowiedziałem spokojnie. - Najważniejsze, żebyś teraz po prostu się położył i spróbował zasnąć. Kiedy się obudzisz, wszystko powinno być już w porządku. - Powiedziałem to z przekonaniem, mając nadzieję, że tak właśnie będzie.
Pochyliłem się nad nim i złożyłem na jego czole delikatny pocałunek krótki, ciepły gest, który miał go uspokoić bardziej niż jakiekolwiek słowa.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz