poniedziałek, 9 marca 2026

Od Serathiona CD Eliana

Właściwie było to bardzo dobre pytanie, czy ja kiedykolwiek poznałem jakieś dziecko? Gdy się nad tym zastanowiłem, odpowiedź była zaskakująco prosta. Nie. Nigdy nie miałem z dziećmi bliższego kontaktu. Może właśnie dlatego wydawały mi się takie… irytujące. Hałaśliwe, irytujące, głupie, wiecznie czegoś chcące. A może tylko tak sobie to wyobrażałem.
Zresztą czy to w ogóle miało znaczenie?
Na nasze szczęście dzieci mieć nie będziemy, więc nie było nad czym się rozwodzić.
Wzruszyłem lekko ramionami i poprawiłem się wygodniej na łóżku, podciągając kolano opierając się o poduszkę. Przez chwilę wpatrywałem się w jego oczy, jakby szukając w nich jakiejś odpowiedzi, zanim w końcu odezwałem się na głos.
- Nie, w sumie nigdy nie miałem bliższego kontaktu z dzieckiem. Na szczęście nie możemy mieć dzieci, więc nie muszę się z nimi zaznajamiać - Stwierdziłem spokojnie.
Gdy przez moment panowała cisza. - No chyba że… - Dodałem po chwili, marszcząc lekko brwi. - Twoje ludzkie ja kiedyś zapragnie potomstwa. Wtedy… cóż. Będziemy musieli to przemyśleć. Może przygarnęlibyśmy jakiegoś dzieciaka. - Pokręciłem jednak głową z lekkim grymasem. - Chociaż nie wiem, czy chciałbym zajmować się takim małym śmierdzielem. - Przyznałem to z pewnym wahaniem. Sam nie byłem pewien, co o tym myśleć. Gdybym miał własne dziecko… kto wie? Może nawet bym się z tego cieszył. Podobno tak to działało. Ale skoro nie mogłem ich mieć, będąc w związku z mężczyzną, nie widziałem sensu zaprzątać sobie głowy czymś, co i tak pozostawało poza moim zasięgiem.
Po co myśleć o rzeczach, które nigdy się nie wydarzą? Prawda?
- Zabrzmiało to trochę tak, jakbyś mówił o zwierzaku, a nie o dziecku - Zaśmiał się cicho.
Poczułem, jak delikatnie poprawia na mnie kołdrę, jakby było mi zimno. W rzeczywistości temperatura wcale mi nie przeszkadzała, ale nie skomentowałem tego. Ten drobny gest na swój sposób był… bardzo przyjemny.
- To akurat nie było specjalnie - Mruknąłem, wzdychając lekko. - Po prostu nie nadaję się na rodzica. Jestem na to zbyt samolubny. - Byłem tego całkiem pewien. Wystarczyło spojrzeć na to, jak radziłem sobie z innymi obowiązkami. Zwierzak w zupełności mi wystarczał a i nim nie zajmowałem się najlepiej.
Na szczęście miałem Eliana.
On nadrabiał wszystko to, z czym ja sobie nie radziłem.
- Tylko tak ci się wydaje - Powiedział spokojnie. Poczułem jego dłoń we włosach. Delikatnie je przeczesał, jakby próbował mnie uspokoić albo przekonać. - Dobrze się mną opiekujesz. Myślę, że gdybyś miał swoje dziecko… też potrafiłbyś się nim zająć. - Stwierdził, chyba trochę za bardzo wierząc w moje możliwości, albo po prostu jest za dobre dla mnie samego. Myśląc, że jestem lepszy niż naprawdę jestem..
- Mimo wszystko wydaje mi się, że dziecko jest znacznie bardziej wymagające niż ty. Chociaż skoro mówisz, że podczas przeziębienia zachowujesz się jak dziecko, to chyba za chwilę się dowiem, jak wygląda opieka nad jedynym z nich - Stwierdziłem z lekkim rozbawieniem.
Poprawiłem się wygodniej na łóżku i sięgnąłem po leżącą obok książkę. Przez chwilę przekładałem ją w dłoniach, zanim otworzyłem na wcześniej zaznaczonej stronie.
- I wtedy będę mógł się przekonać, czy w ogóle kiedykolwiek chciałbym mieć jakieś - Dodałem spokojniej.
Uniosłem na moment wzrok znad książki i spojrzałem na niego.
- A teraz śpij. Kiedy zapadnie zmrok przyniosę ci wszystko to czego potrzebujesz - Nachyliłem się lekko i pocałowałem go w usta krótko, ciepło, jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie. Dopiero potem odsunąłem się i wróciłem wzrokiem do książki, przesuwając palcem po linijkach tekstu.
Od czasu do czasu jednak zerkałem w jego stronę, upewniając się, że naprawdę odpoczywa.

<Elianie? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz