niedziela, 8 marca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Nie przejmowałem się szczególnie tym, co powie Dona. Nie musiała mnie lubić. Nie musieliśmy być przyjaciółmi. Najważniejsze było tylko to, żeby pomogła doprowadzić Eliana do pełnego zdrowia. Cała reszta nie miała najmniejszego znaczenia.
- Jakoś sobie z tym poradzę - Powiedziałem, wzruszając ramionami. - Jestem dużym chłopcem i niespecjalnie obchodzą mnie słowa rzucane przez Donę. Ona mnie nie lubi i raczej nigdy nie zacznie. Jestem tego świadom, dlatego nie przejmuję się zbytnio tym, co mi powie. - Na moment zamilkłem, patrząc gdzieś w bok, jakby szukając odpowiednich słów. - Chcę tylko zioła i jakieś przydatne informacje, które pomogą mi doprowadzić cię do zdrowia. Cała reszta jest mi obojętna. - Powiedziałem to spokojnie, choć w środku wcale nie było mi tak obojętnie, jak starałem się pokazać. W rzeczywistości każde spotkanie z tą kobietą działało mi na nerwy. Jednak Elian nie musiał o tym wiedzieć. Nie potrzebował dodatkowych zmartwień.
Jeszcze trochę pomyślałem. Jeszcze tylko chwilę tu wytrzymamy. Potem stąd odejdziemy.
A kiedy to się stanie, będę mógł w końcu zapomnieć o tej kobiecie i o całym tym miejscu.
- Nie, nie ma takiej potrzeby. Sam pójdę po zioła. Ty zostań tutaj, tak będzie dla ciebie lepiej - Stwierdził.
Jego głos łamał się przy każdym wypowiedzianym słowie. Brzmiał słabo, jakby każde zdanie kosztowało go więcej sił, niż był gotów przyznać. Serce ścisnęło mi się na ten widok. Mój biedaczek potrzebował lekarstwa, odpoczynku… czegokolwiek, co przyniosłoby mu ulgę. A ja musiałem zrobić wszystko, żeby mu w tym pomóc.
- Nie martw się - Powiedziałem spokojnie. - Teraz twoim jedynym zadaniem jest leżeć i odpoczywać. Ja się tobą zajmę najlepiej, jak tylko będę potrafił. - Położyłem zimną dłoń na jego rozgrzanym czole. Gorąco bijące od jego skóry tylko potwierdziło to, czego się obawiałem.
- Przyniosę zimny okład. Masz gorączkę i trzeba ją jak najszybciej zbić. Na razie tylko w ten sposób mogę ci pomóc. - Sięgnąłem po mały ręcznik leżący obok łóżka i ruszyłem do łazienki. To niewiele, ale przynajmniej tyle mogłem zrobić, dopóki słońce nie zajdzie i nie będę w stanie zdobyć dla niego odpowiednich ziół.
Odpowiednio namoczony ręcznik przyniosłem z powrotem do pokoju. Delikatnie położyłem go na czole mojego mężczyzny, czując pod palcami nienaturalne ciepło jego skóry. Następnie poprawiłem kołdrę, okrywając go szczelniej, żeby nie tracił ciepła.
Po chwili podszedłem jeszcze do kominka i dorzuciłem kilka kawałków drewna. Ogień trzasknął cicho, a w pomieszczeniu zrobiło się nieco przytulniej. A przynajmniej tak mi się wydawało.
Niewiele mogłem dla niego zrobić, ale przynajmniej się starałem. I to było teraz najważniejsze.
- Wyglądasz okropnie - Stwierdziłem w końcu, patrząc na niego ze współczuciem.
Elian uniósł lekko brew i prychnął cicho.
- Dziękuję. Właśnie to chciałem od ciebie usłyszeć. - Mruknął to pod nosem, ale zaraz potem chwycił mnie za rękę i pociągnął lekko w swoją stronę.
- No proszę - Zaśmiałem się cicho. - Jak na kogoś, kto ledwo trzyma się na nogach, masz w sobie całkiem sporo siły. - Mimowolnie wtuliłem się w jego ciało, pozwalając mu nadal trzymać moją dłoń. Mimo gorączki i zmęczenia wciąż był uparty jak zawsze.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz