poniedziałek, 16 marca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Zaśmiałem się cicho, niemal pod nosem, kiedy jego słowa w końcu do mnie dotarły. A niby to ja byłem tym spragnionym? Cóż… możliwe, że tak właściwie byłem. 
 Byłem spragniony jego bliskości, ciepła jego dłoni na mojej skórze i smaku jego ust. A jednak rozsądek podpowiadał mi coś zupełnie innego. To nie był odpowiedni moment. Nie teraz.
On wciąż dochodził do siebie. Jego ciało było osłabione ranami i przeziębieniem, a ja nie zamierzałem narażać go na więcej, niż był w stanie znieść. Na szaleństwo przyjdzie jeszcze czas i kiedy już nadejdzie, zamierzałem wykorzystać go w pełni. Na razie jednak mogliśmy pozwolić sobie na coś spokojniejszego. Coś równie przyjemnego… ale mniej wyczerpującego.
- No już, już… spokojnie - Powiedziałem z rozbawieniem, unosząc lekko brwi. - I tak pozostaje ci tylko patrzenie. - Powoli zacząłem zdejmować z siebie ubrania. Nie spieszyłem się ani trochę. Każdy ruch był celowy, niemal teatralny, jakbym dobrze wiedział, że jego spojrzenie śledzi każdy najmniejszy gest. Materiał zsunął się z moich ramion, odsłaniając bladą skórę i smukłą sylwetkę ciało, które przez lata nauczyło się poruszać z naturalną, niemal drapieżną gracją.
W końcu stanąłem przed nim w pełni odsłonięty, pozwalając mu nacieszyć oczy widokiem mojego, jak lubiłem o nim myśleć boskiego, wampirzego ciała. Przez chwilę nic nie mówiłem, tylko obserwowałem jego reakcję, z cieniem uśmiechu błąkającym się na ustach.
Miałem nadzieję, że choć trochę się za nim stęsknił.
A kiedy w końcu wyzdrowieje…
cóż, wtedy z przyjemnością nadrobimy wszystko to, co odebrały nam jego rany i choroba.
Elian patrzył na mnie z wyraźnym pragnieniem w oczach. Nietrudno było odgadnąć, o czym myśli, widziałem to w sposobie, w jaki jego spojrzenie przesuwało się po moim ciele. Miał ochotę na coś więcej, na coś, czego obaj w tej chwili nie powinniśmy sobie pozwolić. I choć pokusa była silna, wiedzieliśmy, że tym razem musimy się powstrzymać.
- Zamknij buzię, bo jeszcze chwila i zaczniesz się ślinić - Rzuciłem rozbawiony.
Minąłem go spokojnie i wszedłem do balii, pozwalając ciepłej wodzie otulić moje ciało. Oparłem się wygodnie o brzeg, czekając, aż mój partner do mnie dołączy.
- Wybacz - Odezwał się po chwili Elian z lekkim uśmiechem. - Nie mogę oprzeć się twojemu cudownemu ciału. - Zajął miejsce tuż za mną. Poczułem jego ramiona obejmujące mnie delikatnie od tyłu, a chwilę później na moim policzku spoczął lekki, czuły pocałunek.
- Ach, no tak… - Zaśmiałem się cicho, odwracając głowę w jego stronę. - Wiesz, jak to jest. Wampiry mają piękne ciała i nic tego nie zmieni. - W moim głosie pobrzmiewało rozbawienie, ale spojrzenie miałem łagodne.- Chodź, spróbuj się zrelaksować - Dodałem ciszej. - Pomogę ci się odprężyć. - Chciałem się nim zaopiekować najlepiej, jak tylko potrafiłem. Teraz to było najważniejsze.
- Odprężyć? Chcesz mi zrobić loda, żebym się odprężył? - Zapytał z głupkowatym uśmiechem, wyraźnie rozbawiony własnym żartem.
Prychnąłem cicho.
- Pff… chyba byś chciał - Mruknąłem pod nosem.
Sięgnąłem po gąbkę i zanurzyłem ją w ciepłej wodzie, po czym zacząłem powoli myć jego ciało, przesuwając nią po jego ramionach i klatce piersiowej. Ruchy miałem spokojne i ostrożne, jakby naprawdę zależało mi, żeby poczuł się lepiej.
- Jak wyzdrowiejesz, możemy wrócić do tego tematu - Dodałem z lekkim uśmiechem.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz