czwartek, 26 marca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Wiedziałem, że mnie kocha. Ja jego też kochałem, choć miłość między człowiekiem a wampirem nigdy nie powinna mieć prawa istnieć. A jednak byliśmy razem, uparcie sprzeciwiając się wszystkiemu, co normalne i ludzkie. Byliśmy… porąbaną parą, bez wątpienia. Ale kochaliśmy się i nic ani nikt nie był w stanie tego zmienić. A przynajmniej taką miałem nadzieję.
- Wiem o tym. Ja ciebie również kocham - Powtarzałem to już tyle razy, a jednak wciąż czułem, że to za mało. - I pokazywałem ci to najlepiej, jak potrafiłem. Nie musisz się martwić. Nie odezwę się do Lidii ani słowem… ale robię to wyłącznie z szacunku do ciebie. - Zamilkłem na chwilę, jakbym ważył kolejne słowa.- To jednak nie zmienia faktu, że jej nie lubię. I nie zacznę. Tak samo jak ona najprawdopodobniej nigdy nie polubi mnie. Dla mnie jest konkurencją… a ja dla niej jestem wrogiem, który zabrał jej wszystko, czego pragnęła. A tym wszystkim byłeś ty. - Na moje słowa odwrócił wzrok, jakby nie chciał, żebym zobaczył to, co kryło się w jego oczach. - Ty tego nie widzisz. Nigdy nie widziałeś. Ale ja wiedziałem już po pierwszym spotkaniu z nią… że gdybyś tylko dał jej szansę, dałaby ci wszystko. Może nawet więcej, niż ja jestem w stanie ci zaoferować. - Te słowa uderzyły w niego mocniej, niż się spodziewałem.
Zauważyłem to już wcześniej, ten cień niepokoju, który czasem przemykał przez jego twarz. Martwił się. Bo prawda była okrutna w swojej prostocie. Gdyby tylko chciał, mógłbym mieć kogoś lepszego. Kogoś, kto dałby mu normalność. Dom. Rodzinę. A ja… ja nie mogłem mu tego dać.
I choć widział doskonale, jak bardzo pragnąłem ofiarować mu cały świat, wszystko co mam, A jednak wiedziałem. A może bardziej czułem, że to wszystko to za mało. Bo wiedziałem, że Lidia dam mu znać nie więcej niż ja mogłam mu dać..
Elian westchnął cicho, kręcąc głową. Wiedziałem, że się ze mną nie zgadza. W końcu uważał, że jestem w stanie dać mu wszystko, czego tylko potrzebuje… choć ja miałem na ten temat zupełnie inne zdanie.
Co jednak mogłem zrobić?
Byłem z nim szczery. Mówiłem mu dokładnie to, co myślałem, a to wcale nie znaczyło, że chciałem go zostawić. Kochałem go. I pragnąłem, żeby był przy mnie tak długo, jak to tylko możliwe.
- Nic nie mów - Szepnąłem cicho. - Wiem, że moje słowa ci się nie podobają. Wiem, że uważasz inaczej… ale ja tylko mówię to, co czuję. - Pochyliłem się i delikatnie pocałowałem go w czoło.
- Pójdę już. Wrócę najszybciej, jak tylko się da. Obiecuję, tylko odniosę talerz i zaraz wracam. - Zabrałem talerz i wyszedłem.
Tak jak obiecałem, zaniosłem go, grzecznie dziękując Lidii. Nie wdawałem się jednak w żadną rozmowę, w końcu coś mu obiecałem.
Wróciłem więc do niego tak szybko, jak mogłem. Gdy tylko przekroczyłem próg, poczułem znajome ciepło i ulgę.
Chciałem tylko jednego.
Wtulić się w jego ciało i zamknąć oczy,  nie po to, by zasnąć, ale by wsłuchać się w dźwięk jego bijącego serca. Dźwięk, który uwielbiałem. Dźwięk, który kochałem… tak samo jak jego całego.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz