czwartek, 14 września 2023

Od Mikleo CD Soreya

 Czy ja miałem jakieś wymagania odnośnie naszych obrączek? Raczej nie, wszystko było mi jedno. Najważniejsze, aby Sorey był zadowolony, bo tylko to ma dla mnie znaczenie..
- Nie mam żadnych wymagań, wierzę w ciebie i wiem, że wybierzesz piękne obrączki, raz ci się to udało to i za drugim razem na pewno się uda - Powiedziałem, ufając mu jak nikomu innemu na tym świecie.
- Nie jestem pewien czy mi się to uda - Powiedział, nie pewnie mi się przyglądając, mój biedaczek za bardzo się martwi, a i nie potrzebnie przecież to tylko obrączki a on ma naprawdę bardzo dobry gust, powinien w końcu to zauważyć.
- Dasz sobie radę, a teraz już idź - Poprosiłem, całując go w czoło, odprowadzając do wyjścia z domu - Powiedzenia - Dodałem, zamykając za nim drzwi z domu, wracając do moich maluchów, które musiałem nakarmić, starając się, aby zjadły więcej, niż wyrzuciły z talerza, co przyznam, nie było takie proste, te maluchy naprawdę się nie słuchały, że świetnie bawiąc podczas jedzenia, no i co ja z nimi mam?
Po nakarmieniu tych moich małych nieposłusznych kaczątek zaniosłem je do salonu, gdzie miał się sobą zająć, dając mi czas na sprzątanie tego bałaganu, w którym nawet trochę pomógł mi mój pies.
Lucky bardzo chętnie wylizał podłogę, na której było jedzenie pozostawione na ziemi przez dzieci..
Mając tam wspaniałego pomocnika, sprzątanie było dużo prostsze i szybsze, kochany psiak.
Dzięki jego pomocy mogłem szybciej wrócić do moich dzieci, bawiących się zabawkami chcąc spędzić z nimi czas, tyle ile tylko się da, w końcu czas spędzony z dziećmi był bardzo ważny, a ja mając okazję spędzać czas z dziećmi, robiłem to, wiedząc jak szybko dzieci potrafią dorastać..
Świetnie bawiąc się z dziećmi, nie zauważyłem powrotu męża do domu, który zaskoczył mnie, przytulając do mnie od tyłu, troszeczkę mnie tym strasząc.
- Sorey? Co ty tu robisz tak wcześnie? - Zapytałem zdumiony, nie spodziewając się go tak wcześnie w domu, przecież miał być w pracy, co tak szybko wrócił do domu? Coś się stało? Mam się martwić? A może nie, najpierw zacznijmy od jego wyjaśnień, a później się już zobaczy, co powinienem o tym wszystkim myśleć.
- Rozmawiałem z Alishą, a potem odesłała mnie do domu - Wytłumaczył, co wciąż nie dość, że mnie zaskakiwało, to jeszcze bardziej martwiło.
- Zrobiłeś coś? Tak bez powodu by cię do domu nie wysłała - Stwierdziłem, czując w kościach, że coś się tu nie klej.
- Nie, nic nie zrobiłem, rozmawialiśmy z Alishą o obrączkach i ślubie a później stwierdziła, że mam wracać do domu i przyjść jutro - Wytłumaczył, zaskakujące mnie jeszcze bardziej, chwila, o jakim ślubie on mówił? Jest coś, o czym nie wiem.
- Zaczekaj, zaczekaj, o jakim ty ślubie mówisz? Ktoś bierze ślub? - Zapytałem, unosząc jedną brew ku górze.
- Tak, my go weźmiemy jeszcze raz na wiosnę - Wyjaśnił, czego nie rozumiałem no ale co zrobić miałem skoro mój mąż wpadł na taki pomysł, czy jest on zły? Nie w sumie to może być bardzo ciekawe doznanie wsiąść ślub w kościele, a nie w małym pokoju, jest jednak różnica i to spora..
- W porządku a moją obrączkę odzyskam? - Podpytałem, czując się trochę dziwnie bez niej na palcu.

<Pasterzyku? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz