sobota, 9 września 2023

Od Soreya CD Mikleo

 Potrzebowałem chwili, by przetrawić informacje, o których opowiedział mi Mikleo, i to wcale nie brzmiało dobrze. Azyl kojarzy się ze schronieniem, z jakimś bezpiecznym miejscem, w którym nic ci nie grozi, i w  którym czujesz się swobodnie. No dobrze, może i nie musisz się o nic bać, bo nic ci nie grozi ze strony świata. Ale ze strony dziadka już tak. Tylko skoro dziadek nas tak nie lubił, to czemu się nami zajął? Nie musiał przecież. I jeszcze te anioły wody... inne anioły się na to godziły? Domyślałem się, że dziadek jest silny, roztaczał wokół siebie taką aurę, no ale jak to się mówi, w kupie siła. Gdyby tak wszystkie anioły, albo chociaż znaczna większość się mu postawiła, to by na pewno takie traktowanie się skończyło. 
- Ale on tak może więzić anioły? I inni nie reagują? – dopytałem, nie dowierzając w to, co słyszę. Ja bym na to nie pozwolił. 
- Nikt o tym nie wiedział. Dopiero my to odkryliśmy, i zawalczyliśmy o wolność ich i swoją – wyjaśnił, ej i więcej. na co kiwnąłem powoli głową, starając się to przypomnieć, ale nic z tego. Moja pamięć to jakieś dno totalne, skoro nie potrafię sobie przypomnieć, co robiłem w tym życiu, a co dopiero w tym poprzednim... 
- A czemu o swoją? I wygraliśmy? Walczyliśmy z dziadkiem? – dopytałem, zaciekawiony jego historią. Teraz już tak łatwo mu nie odpuszczę... przynajmniej na tę chwilę, bo nie będę go męczył nie wiadomo ile czasu. Widzę, że mój mąż jest zmęczony, a jak jest zmęczony, to musi odpoczywać. Ja bez niego dzieci nie odzyskam, on beze mnie już tak. Tylko po prostu muszę być blisko niego. Nie rozumiem go momentami, on jest bardzo silny, silniejszy ode mnie, a mimo to, kiedy nie ma, strasznie panikuje. Powinien bardziej uwierzyć w siebie. 
- Dziadek postawił nam ultimatum, że jeżeli my wygramy, anioły wody i my będziemy mogli odejść wolni. Jeżeli przegramy, to ja miałem zostać w Azylu z innymi aniołami i Yukim. Jak się domyślasz, wygraliśmy. I nie walczyliśmy z dziadkiem, dziadek wystawił jednego z najlepszych wojowników. To chyba już wszystkie pytania – powiedział, przytulając się do mnie zmęczony. Powinienem go dopytywać? Raczej nie, mój aniołek chciał spać, i powinien spać, a ja chciałem wiedzieć o jego dzieciństwie. I trochę też moim. 
- Mówiłeś też, że dziadek nas nie tolerował. To dlaczego nas wychowywał? – pytałem dalej, korzystając z tego, że mój mąż się przede mną otworzył. Rzadko kiedy sobie na to pozwalał, więc okazje trzeba było wykorzystać. 
- Wiedział, że ty będziesz pasterzem, a ja twoim orężem. Przygotowywał nas do tego. Nie spodziewał się, że później zdecydujesz się mnie wziąć za męża. Myślał, że nie znajdziesz w sobie tyle odwagi – wyjaśnił, a ja zmarszczyłem brwi w niezadowoleniu. Ja nie miałbym tyle odwagi? Przecież mając kilka latek obwieściłem mu, że weźmiemy razem ślub. I w końcu wzięliśmy. Szkoda tylko, że taki malutki, i smutny, i cichy... chciałbym zdecydowanie większą uroczystość. Ciekawe, czy Miki też to podzielał. 
- Obietnicy trzeba dotrzymywać – bąknąłem cicho, niezadowolony z tego, że dziadek tak mnie postrzegał. 
- Wiem, cieszę się, że to zrobiłeś. Idziemy spać? Zmęczony jestem – przyznał, na co pokiwałem głową i opatuliłem nas obu kocem. 
- Idziemy, idziemy. A kiedy będziemy w Azylu? Daleko jeszcze? Chciałbym w końcu zobaczyć dzieci – zapytałem, gładząc go po włosach, mając nadzieję, że to sprawi, iż szybciej zaśnie. Musiał odpocząć, a ja postoje na warcie. Teraz czułem, że mogłem wszystko, więc nieprzespana noc to dla mnie nic trudnego.

<Owieczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz