Czy ja czegoś jeszcze potrzebowałem...? Potrzebować raczej nie potrzebuję, ale chcieć już bym chciał. Obawiam się jednak, że to, co chcę, mogłoby mi zaszkodzić. Chociaż, obecność mojego męża mi nie zaszkodzi, jednakże zaraz będę miał go blisko siebie, więc też nie musiałem o tym wspominać.
– Nie, dziękuję. Możesz iść się umyć, ja się zaraz przygotuję do snu – odpowiedziałem, odstawiając kubek na szafkę nocną. Musiałem się jeszcze wytrzeć, przebrać, wysuszyć włosy, zapleść je... no i herbatę, koniecznie muszę się pospieszyć, by wypić ją jeszcze ciepłą.
– W porządku. Zaraz wrócę – obiecał, znikając za drzwiami łazienki.
Dopiero wtedy odwinąłem ręcznik, przez chwilę jeszcze obserwując swoje ciało. Dostrzegałem te wszystkie subtelne zmiany, które mnie martwiły; nieco bardziej wystający brzuch, minimalnie powiększone piersi, ogólne zwiększenie tkanki tłuszczowej... to ostatnie martwiło mnie najbardziej. Powinienem być grubszy, kiedy jeszcze nic nie jem? Muszę lepiej ukrywać go małe przytycie, by dalej się dobrze prezentować. Założyłem na swoje ciało koszulę nocną, opatuliłem się swoim szlafrokiem i wysunąłem pod kołdrę. Było prawie idealnie. Spokojnie. Brakowało mi tylko Haru obok, ale to się chyba nigdy nie zmieni.
– Już jestem – usłyszałem i po chwili poczułem, jak kładzie się obok mnie, pachnący świeżością i lasem. Uwielbiałem ten zapach, był nietypowy i tak strasznie pasujący do niego.
– Pamiętaj, by mi jutro przynieść te raporty – odpowiedziałem, odkładając pusty kubek na szafkę. Tak rozgrzany, u boku męża zdecydowanie mogłem pójść spać.
– Nie odpuścisz? – spytał, chyba trochę za bardzo się martwiąc.
– Nie, nie mogę, jeżeli chcę cię mieć w końcu na dłużej przy sobie. Jeszcze mam jedną prośbę przed snem, możesz mi zapleść włosy? Dzięki temu później nie są tak splątane – poprosiłem, uśmiechając się do niego ładnie.
Nie odpowiedział mi słownie. Zamiast tego podniósł się z łóżka, chwycił za gumkę, szczotkę, i posłał mi jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów. Wysunąłem się więc spod kołdry i usiadłem tak, by było mu jak najwygodniej. I jak ma już wystarczający problem z moimi włosami, które nie dość, że są długie, to jeszcze jest ich dużo. Dobrze, że chociaż nie są grube, bo wtedy byłoby jeszcze gorzej.
– Dziękuję. Obudź mnie, jak będziesz się szykować do pracy – poprosiłem, przenosząc Damę ze swojego miejsca do spania na poduszkę obok, z czego raczej zadowolona nie była. Nie rozumiałem jej. Miała cały dom do dyspozycji. Każdy materac, poduszkę, dywan przy rozpalonym kominku. Czemu się zdecydowała na akurat miejscu, w którym przez chwilę leżałem?
– Po co? Nie musisz wstawać tak wcześnie – zauważył zgodnie z prawdą, tuląc mnie do siebie, kiedy tylko położyłem się obok.
– Po to, by spędzić chociaż tę chwilę z tobą. Mamy ich tak mało, że musimy korzystać z każdej – odpowiedziałem, kładąc głowę na jego klatce piersiowej tak, by móc słyszeć bicie jego serca. To mnie jakoś uspokajało, bo wiedziałem, że jest cały żywy i obok mnie.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz