wtorek, 4 listopada 2025

Od Soreya CD Mikleo

 Jeszcze przez chwilę obserwowałem go z uwagą, szukając w nim jakichś śladów, które to mogłyby  świadczyć o tym, że nie dotarłem do niego na czas. Że ten demon coś mu zrobił, naruszył go, nim ich znalazłem. Bardzo późno go wyczułem, co normalnie mi się nie zdarzało. Zazwyczaj byłem bardziej czujny, silniejszy, a przez to świństwo we krwi jestem strasznie słaby. Oby tylko to minęło. Musi minąć. Im dłużej jestem tak słaby, dostaję nerwicy. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem tak słaby... jak inni mogli tak żyć? To było paskudne uczucie. Ta ciągła chęć spania, ogólnie chęć spania... nie byłem do tego przyzwyczajony. Niech to już mija, niech będę sobą, niech go będę mógł w końcu poprawnie chronić. 
- Więc nie masz ochoty na coś ciepłego do picia? Albo zimnego? Mogę przygotować ci gorącą czekoladę... albo przynieść wina z piwniczki – na ostatnią porcję Mikleo skrzywił się nieznacznie. No proszę, jeszcze nie zapomniał o jego ostatnim wyskoku z alkoholem... a tak przecież przepadał za winem. Jak już je postawiłem na stole, ciężko było mu się od niego oderwać. A tu jedna taka przygoda, i już jest be? Ciekawe, kiedy mu przejdzie. Będę musiał regularnie go dopytywać, by nie przegapić tej okazji. 
- Wina mam dosyć na resztę życia – powiedział cicho, na co się delikatnie uśmiechnąłem. 
- Daj spokój. Nie zachowywałeś się tak źle – z rozczuleniem przypomniałem sobie jego pierwsze przekleństwo... tak, to były czasy wspaniałe. Kiedy się usłyszy przekleństwo od kogoś, kto nigdy nie mówi takich słów, ma to znacznie mocniejszy wydźwięk. 
- Nie przypominaj mi – burknął, mimowolnie pusząc swoje śliczne policzki. No i jak go tu takiego nie kochać? Przecież to był słodki aniołek, którego to kochałem nad życie, i zrobiłbym dla niego wszystko. 
- Rozumiem... zatem chłodna kąpiel? Czy gorąca? Z olejkami, solą, różnymi aromatami? Do tego świeczki wokół, zapachowe, zwykłe? Powinieneś się trochę zrelaksować... ostatnie dni były dla ciebie bardzo ciężkie – powiedziałem, przenosząc grzecznie ręce na jego biodra. Nie chce się kochać, to nie. Jest mnóstwo innych sposobów, by go zrelaksować, i które to mogłyby mu się spodobać. Mnie w tym momencie zrelaksuje sen, ale wpierw muszę się zająć mężem. On był dla mnie najważniejszy. 
- Czy jak powiem, że chcę ciepłą kąpiel, to będę mógł liczyć na twoje towarzystwo? - spytał, a w jego ślicznych oczkach zatańczyły wesołe iskierki. 
- W ciepłej kąpieli... w ciepłej kąpieli mogę ci potowarzyszyć – przyznałem, uśmiechając się łagodnie. O ile nie zasnę... ale się będę trzymał. Skoro to ma mu sprawić przyjemność, to tak uczynię. 

<Owieczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz