sobota, 8 listopada 2025

Od Daisuke CD Haru

 Zastanawiałem się nad jego słowami, może faktycznie potrzebuje czegoś bardziej... krwistego? Muszę prosić, by steki dla niego były wypieczone na stopień rare? Może wprowadzimy tatar do jego diety? Carpaccio? Będę musiał pogadać z kucharzem na temat tej zmiany, by spełnić potrzeby mojego męża. Wierzyłem w jego słowa, że potrzebuje czegoś bardziej surowego, jednak martwiło mnie, skąd mu się tu wzięło tak nagle. Do tej pory nie miał żadnych problemów, posiłki mu odpowiadały i zachowywał się jak zwykły człowiek... może poza pełnią. Może powinniśmy pogadać z jego wujem? Dopytać się, czy jest to normalne, czy ignorowanie tego prowadzi do jakichś problemów? Lepiej się dopytać, niż później niemiło się zaskoczyć. 
Usiadłem w fotelu i zacząłem przeglądać dokumenty. Szybko się okazało, że znałem tę kobietę. Może nie personalnie, ale jej nazwisko nie było mi obce; była jedną ze służących w znanym, zaprzyjaźnionym mi rodzie. Kręciła się wokół młodego panicza, krążyły plotki, że mieli romans. Jeżeli to prawda, to ważna wskazówka. Wydaje mi się, że jego rodzice nie chcieliby, żeby taki skandal wyszedł na światło dzienne, chociaż, jakby chcieli temu zapobiec, mogliby ją zwolnić, ale tego nie uczynili. 
Raport koronera wskazywał na to, że było to morderstwo brutalne. Popełnione w gniewie. Ktoś był zły na nią? Dlatego że zdradzała? Czy chodzi o tego, z kim zdradzała? Młody panicz, jak i ja, miał wziąć ślub z konkretną szlachcianką. Może to ktoś z jej rodziny dowiedział się o plotkach, i chciał się pozbyć ich źródła? A może miała męża? Narzeczonego? 
– Sprawdzałeś rodzinę tej kobiety? – spytałem, podnosząc wzrok znad raportów. 
– Przesłuchałem jej męża, ale miał alibi, i nie wyczułem, żeby kłamał – odpowiedział, popijając wino. Więc jej rodzinę odpuszczamy.
– A jak z pracą? – pytałem dalej, przyglądając się mu z uwagą. 
– Z pracą? – powtórzył, a ja już znałem odpowiedź. – Z tego co wiem, nie pracowała. Zajmowała się domem – dodał, co z kolei zaskoczyło mnie. 
– Pracowała jako służąca w rodzinie Takemura, przynajmniej kiedy ostatni raz tam byłem. Krążyły plotki, że miała romans z młodym Takemurą, więc tak sobie myślę, że może to ktoś z jego rodziny? By skandal nie wyszedł? Albo ze strony jego narzeczonej? Sprawdź te tropy, może coś ci pomogą – odpowiedziałem, odkładając wszystkie te papiery do teczki. 
– Takemura... no dobrze, jutro zobaczę – odpowiedział, odsuwając od siebie pusty talerz. Już zjadł? Mój panie, przed chwilą przecież miał cały talerz, na chwilę tylko odwróciłem wzrok. – Bardzo dobre. Rany, twój kucharz jest niesamowity. 
– Muszę go poprosić, by zaczął ci przygotowywać więcej surowego, krwistego mięsa. Martwi mnie ta twoja nagła chęć na surowe. Znikąd się to w końcu nie wzięło, musi to coś oznaczać – odpowiedziałem, jakoś tak mimowolnie gładząc swój brzuch. Czy nasze dziecko też będzie miało takie problemy? A może nasze ludzkie geny przeważą nad wilczymi z jego strony? Będziemy je musieli uważnie obserwować, kiedy już pojawi się na świecie.

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz