piątek, 2 sierpnia 2024

Od Daisuke CD Haru

Oczywiście obudziłem się pierwszy, co nie było wielkim zaskoczeniem. Ja tam sobie wczoraj trochę odpocząłem, zdrzemnąłem, i też tak wiele energii nie straciłem, w przeciwieństwie do Haru, który to sobie trochę pozwiedzał. A mógłby jeszcze więcej pozwiedzać, i dzisiaj się gdzieś udać, może przejechać na Rain... Ja sobie dam radę. Trochę bym potęsknił, trochę bym pochodził sobie głodny, no ale bym przeżył. Nie chcę, by Haru tracił na siedzenie tutaj kolejny dzień. 
Trochę zaskoczyło mnie to, że Ami jeszcze nie obudziła nas na jedzenie, zazwyczaj o tej porze już to robiła. Powiedziałbym nawet, że wręcz się zmartwiłem, ale kicia oddychała, była ciepła, więc wyglądało na to, że wszystko było z nią w porządku. Ostrożnie wstałem, by nie obudzić ani Haru, ani Ametyst, i zabrałem się za przygotowanie jej jedzenia, bo coś tak czułem, że zaraz się obudzi, a nie chciałbym, by obudził Haru, który na pewno jest zmęczony. Moje przeczucie mnie nie myliło, i na szczęście szybko zatkałem jej pyszczek, i mój mąż nie został obudzony. 
Po pielęgnacji Ametyst zaniosłem ją do drugiego pokoju, by sobie troszkę pochodziła i też odrobinkę bałem się zostawiać ją ze śpiącym Haru, a następnie, nie przebierając się, wyszedłem do koni, nawet się nie przebierając. Wczoraj zasnąłem w codziennych ubraniach, więc i tak należało je dać do prania, a przy koniach jeszcze i tak się spocę, więc już to wykorzystam. 
Kiedy wróciłem od koni, Haru jeszcze spał. Ten to naprawdę zmęczony był. Powoli zbliżało się południe, i nie wiem, czy był sens, by dzisiaj wychodził. Chociaż... do miasta zawsze może się udać. I poznałby nowe smaki. I nowych ludzi. To drugie mi się nieco mniej podoba. Zdecydowanie bardziej wolę oglądać ludzi, z którymi się zapoznaje, bym mógł ocenić ich i to, jak patrzą na mojego męża. To może lepiej, aby faktycznie został tutaj... okolicę może sobie zwiedzać, ale od miasta lepiej, by się trzymał z dala, zwłaszcza, jak był sam. Wczoraj był w mieście... mam nadzieję, że nie poznał nikogo takiego. Niezadowolony z powodu tej myśli wybrałem ubrania, które będę nosił dzisiejszego dnia, czyli mój cudowny gorset i białą przepaskę na biodra. Niech lepiej wie, co może stracić, jeżeli będzie zadawać się z innymi.
Kiedy brałem odprężającą kąpiel usłyszałem, że Haru wstał. No, najwyższa pora, by śniadanie zrobił. Co jak co, ale już się głodny robiłem. Wczoraj nie za dużo zjadłem, dzisiaj trochę popracowałem przy koniach, więc chyba troszkę głodny miałem prawo być. Wyszedłem z balii wytarłem ciało, włosy, twarz i zająłem się pielęgnacją, nim założyłem ubranie. Dopiero, kiedy byłem pewien, że wyglądam idealnie, opuściłem pomieszczenie, od razu kierując się do Ametyst.
- Już jestem, czysty i pachnący – odezwałem się, biorąc ją na ręce. – Wyjątkowo cicha dzisiaj jesteś, wszystko w porządku? – zapytałem, kierując się wraz z nią do kuchni. Musiałem sobie zrobić kawę, jej dzisiaj nie piłem, no i też się pokazać Haru w tym cudownym stroju. Będę też jakoś subtelnie zorientować się, kogo tam wczoraj poznał w tym mieście. Jak tak teraz sobie o tym myślę, to jakieś to podejrzane było, bo nic nie mówił o mieście. Może coś chce przede mną ukryć? Albo kogoś ukryć? 
- Dzień dobry – usłyszałem łagodny głos Haru, na co posłałem mu tylko podejrzliwie spojrzenie próbując dostrzec, czy mnie nie okłamuje. – Wszystko w porządku?
- Coś mało opowiadałeś o mieście wczoraj – rzuciłem niezadowolony, zabierając się za przygotowanie sobie kawy. Może faktycznie kogoś poznał...? W ogóle nie zwrócił uwagi na mój strój. I idealny wygląd.

<Piesku? c:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz