Mimo, że Haru brzmiał na pewnego swych słów, trochę ciężko było mi w to uwierzyć. Czy mi się podobało, czy nie, wygląd był jedynym wartościowym atutem, jaki posiadałem, więc jeżeli go stracę, co innego będę miał do zaoferowania Haru? Jest jeszcze bogactwo, ale ono akurat najmniej go interesowało, nauczył się żyć bez niego, więc naprawdę mam niewiele do zaoferowania. Nawet nie będę mógł być przy nim zawsze, bo w końcu go opuszczę. A dodając do tego wszystkiego jeszcze mój trudny charakter, no to Haru powinien już szukać sobie kogoś innego, lepszego pod względem wyglądu i charakteru. To byłoby całkiem logiczne posunięcie.
- Nie tylko chodzi mi o wygląd – powiedziałem po chwili intensywnego myślenia, wpatrując się w nasze dłonie, które dalej mocno trzymał.
- To co cię jeszcze kłopocze? Hej, teraz mamy czas o tym porozmawiać – spytał, znów jedną ze swoich dłoni kierując na podbródek. Haru bardzo chciał, bym patrzył mu w oczy, czego ja w takich sytuacjach nie lubiłem. Jego złote oczy były strasznie przenikliwe, i czułem się, jakby świdrował mnie na wylot. Zazwyczaj była to moja domena, a teraz, kiedy ja byłem w tej drugiej roli, czułem się nieswojo.
- Ty. Znaczy, twój charakter. W porównaniu ze mną, jesteś ideałem faceta. Wielu chciałoby cię tylko dla siebie. A ja... cóż, zdaję sobie sprawę, że mój charakter jest trudny, nawet bardzo trudny, i całkowicie logiczne byłoby, gdybyś zaczął sobie szukać kogoś lepszego, pod każdym względem – wyjaśniłem, mimo wszystko patrząc gdzieś w bok, a nie w jego oczy.
- Oj, skarbie – Haru westchnął cicho, po czym przytulił mnie do siebie, gładząc po ramieniu. – Nie sądzisz, że trochę mnie idealizujesz?
- Idealizuję? Jesteś miły, czuły, łagodny, wrażliwy, dobrze dogadujesz się z dziećmi, powiedziałbym też, że masz rycerską postawę... to nie są cechy, którymi może pochwalić się większość mężczyzn. Stwierdzić mogę wręcz, że jesteś w niewielkim procencie męskiej populacji, która posiada takie cechy. Jak mogę nie być o ciebie zazdrosny? – bąknąłem cicho, wpatrując się w drobny pierścionek na moim palcu, który to Haru użył do oświadczenia mi się. Mimo, że nie pasował mi zawsze do stylizacji, to zawsze miałem go na palcu.
- Wiesz, to z tobą mam obrączkę, z nikim innym. Popracujemy nad tymi twoimi myślami – powiedział łagodnie, gładząc mnie po ramieniu. – Kocham cię, wiesz?
- Ja ciebie też. I dlatego dalej uważam, że abyś mógł w pełni cieszyć się tym miejscem, muszę wrócić do rezydencji – odpowiedziałem czując, że to w tym momencie było dla niego jedyne wyjście.
- Cóż, jeżeli aż tak ci na tym zależy, możemy wracać... – zaczął, ale od razu pokręciłem głową.
- Ty tu zostajesz. A ja wracam – powtórzyłem z nadzieją, że teraz już wszystko było jasne. Skoro to moje zachowanie było problemem, no to się problemu należy pozbyć.
- O nie, mój drogi, albo zostajemy tu razem, albo wracamy razem. Nie rozdzielamy się – zarządził, na co westchnąłem ciężko.
- Tak dla jasności, do postawy rycerskiej nie należy taka cecha jak upartość – mruknąłem, nie do końca zadowolony. Chcę, by sobie pozwiedzał ze spokojem ducha, a ja, kiedy bym już wrócił, zabrałbym się za pracę, której na pewno mi się tam mnóstwo nagromadziło.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz