niedziela, 4 sierpnia 2024

Od Daisuke CD Haru

 Jego słowa mnie trochę zaskoczyły, naprawdę sądziłem, że nie zauważył. Nawet słowem się nie zająknął na temat mojego specjalnego stroju, a trochę okazji do tego miał. Gdyby nie on w ogóle nie zakładałbym takiego stroju. Perełki, podczas leżenia, wbijały się w ciało, co wygodnie nie było, a i sama przepaska też jakoś specjalnie mi nie leżała, trochę się potrafiły poplątać, spodnie, czy krótkie, czy długie, są dużo bardziej wygodniejsze.  
- Następnym razem lepiej, abyś znalazł te kilka sekund, by na głos zwrócić uwagę na mój strój. Nie po to go zakładam, by potem nie słyszeć od ciebie komplementów – bąknąłem, będąc na niego mimo wszystko trochę obrażony. A później się dziwi, że mam dziwne myśli. A jakie ja mam mieć myśli, kiedy mnie nie komplementuje i nie zwraca głośno uwagi na mój wygląd? Potrzebuje atencji i dobrych słów zawsze, on to chyba już doskonale wie. 
- Dobrze, już więcej tego błędu nie popełnię – obiecał mi, całując mnie w czubek nosa. 
- No ja myślę – odparłem, pusząc policzki i wracając do zabawy z kotką. Skoro już wszystko  jasne było, mogłem wrócić do zabawy. Musiałem w końcu pokorzystać z tego, że Ami nie śpi i chce się bawić. Mogę jej brzuszek pomasować, uszko zaczepić, za łapkę malutką złapać... niby jej się to nie podobało, bo starała się pazurkami i ząbkami chwytać moje palce, ale jak tylko odsuwałem dłoń, wpatrywała się we mnie z oczekiwaniem w tych słodziutkich oczkach. I jak się mam nią nie zajmować? Jej przynajmniej słowem nie skrzywdzę. Haru, widząc moje zachowanie, westchnął ciężko, kładąc głowę na materacu i wpatrywał się we mnie z... sam nie wiem, z pretensją? – Jeżeli chcesz drapania za uszkiem powinieneś wpierw mi te uszy pokazać – powiedziałem spokojnie, nie odrywając wzroku od kotki. 
- Niekoniecznie chodzi mi o drapanie, a o inne formy uwagi – odpowiedział, na co delikatnie zmarszczyłem brwi. Inne formy uwagi... a co takiego jest złego w drapaniu za uszkiem? Mnie się to podobało. Jemu też się to podobało, tylko za bardzo nie chce się do tego przyznać, czego nie rozumiałem Przecież jestem tylko ja, i on. Czego więc się tu wstydzić? – O, mam pomysł. Proszę cię do tańca – powiedział, nagle zrywając się z materaca, zaskakując mnie i Ametyst, którą tak gwałtowny ruch wręcz trochę przestraszył. 
- Do tańca? Nie ma tu muzyki – zauważyłem, patrząc na niego z lekkim zdziwieniem. 
- Poradzimy sobie i bez niej, no chodź – zachęcił mnie, wyciągając rękę w moją stronę. 
Westchnąłem cicho, ale w końcu podniosłem się z łóżka i chwyciłem jego dłoń, pozwalając się  przyciągnąć do jego ciała. Haru zaraz położył dłoń na biodrze, ja na jego ramieniu, i dałem się mu poprowadzić wiedząc, że lubi, kiedy dominuje nawet w tak głupich aspektach, jak taniec. Dobrze, że chociaż go namówiłem do tego, by na ślubnym kobiercu pokazał się w bieli, chociaż trochę kręcił nosem, bo biały to przecież kolor panny młodej. Ja tylko chciałem, by się dobrze prezentował, a w bieli jest mu bardzo ładnie, w przeciwieństwie do mnie. 
- Kocham cię – odezwał się po kilku minutach, takiego spokojnego tańca, który był bardzo wyciszający. Gdyby była jeszcze do tego spokojna muzyka, byłoby naprawdę przyjemnie. 
- I nie spojrzysz nigdy na nikogo innego? – spytałem, zarzucając mu ręce na kark i opierając głowę o jego klatkę piersiową. Niby znałem odpowiedź, ale chciałem ją usłyszeć raz jeszcze. Może to w jakiś usposób uspokoi ten wewnętrzny, paranoiczny głos w mojej głowie? Coś w końcu musi sprawić, że naprawdę zacznę mu ufać. Bardzo bym chciał mu ufać. Do tej pory sądziłem, że tak jest, ale wychodzi na to, że mam ze sobą silniejszy problem, niż do tej pory podejrzewałem. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz