Po tym, co usłyszałem mimo, że mój brzuch domagał się jedzenia, jakoś tak psychicznie straciłem ochotę na jedzenie. Chwyciłem za kawę i udałem się na taras, zaczynając być na niego zły. Jak ja po tym, co usłyszałem, mam być spokojny? Jak dla mnie, miałem pełne prawo uważać, że mógł mnie zdradzić, on jest facetem cudownym, i każdy by takiego chciał, no i jestem ja. Mimo, że kreuję się na kogoś idealnego doskonale zdaję sobie sprawę, że do doskonałości jeszcze mi daleko, mam swoje dziwactwa i wady, dlatego też dalej nie dochodzi do mnie, że Haru jest ze mną. Mam wrażenie, że ciągle muszę go pilnować, bo zaraz przecież ktoś mi go ukradnie. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, że nie za bardzo mam pojęcie, dlaczego mnie kocha, co sprawiło, że wybrał właśnie mnie. Bo jeżeli to był wygląd, czyli najlepsze, co mam, to długo go przy sobie nie utrzymam. Oczywiście, staram się, by moją atrakcyjność zamykać na jak najdłużej, ale czas w końcu mnie dopadnie. A wcześniej dopadnie mnie ciąża, która też zostawi na mnie swoje piętno.
Wpatrywałem się w spokojne fale morza, zastanawiając się przez cały czas nad słowami. Może faktycznie powinienem wrócić? Potrzebowałem pracy, by tyle nie myśleć, kiedy nie ma go w domu. Tu się zajmuję tylko Ametyst, i pomimo tego, że potrzebuje ciągłej opieki, mógłby robić coś jeszcze. I tego „coś jeszcze”, mi brakuje. Haru mógłby zostać tu, i zwiedzać sobie wszystko na spokojnie, bez mojego przewrażliwienia, a ja oddałbym się pracy. A jak pracuję, to czas od razu szybciej mija. Jednak Haru wpada na dobre pomysły.
- Chyba do swojego właściwego domu wrócimy nieco wcześniej – powiedziałem cicho, gładząc ją palcem po łebku. Z nią będzie mały problem, bo to jednak trzeba się będzie zatrzymywać, podgrzać mleko, umyć ją, pozwolić jej trochę się poruszać... ale jakoś dalibyśmy radę. Wybrałbym drogę dłuższą, by się zatrzymywać co chwila w gospodzie.
Z takim nastawieniem wróciłem do sypialni, musząc się przecież spakować. Nie będę jednak pakował wszystkich rzeczy, tylko te niezbędne. Po resztę kogoś tu wyślę. Albo po prostu zostawię. Będą na następny raz, który nastąpi... nie wiem kiedy, nawet nie wiem, czy w ogóle, ale dobrze jest mieć taką myśl. Wpierw jednak musiałem się przebrać, w tym nie będę podróżował. Specjalnie się lepiej dla niego ubrałem, a on nie zauważył... może już nawet z wyglądu się mu nie podobam...? W końcu, odkąd ma lepsze ciało, może bez problemu znaleźć kogoś z takim samym typem ciała, albo chociaż trochę podobnym, bo ja już jestem dla niego za szczupły.
- Nie zjadłeś śnia... co ty robisz? – usłyszałem zdziwiony głos Haru, kiedy stałem przy otwartej szafie zastanawiając się, co najlepiej wziąć, by za dużo nie brać.
- Wracam do rezydencji. Mam problem z zazdrością i swoją samooceną, co przeszkadza ci w zwiedzaniu i czerpaniu przyjemności z przebywania tutaj, dlatego ja wyjadę i zajmę się pracą, a ty tu zostaniesz – powiedziałem, nie patrząc na niego. Jak się skupię na pracy, i nie będę myślał, to jakoś tę rozłąkę przeżyję. Jeżeli to ma sprawić, że Haru będzie szczęśliwy, to w porządku, jakoś to przetrwam.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz