Nie do końca byłem zadowolony z jego słów. Mimo wszystko miałem nadzieję, że chociaż dla mnie, i chociaż od czasu do czasu będzie mi się w nich pokazywać, a ja będę mógł trochę jego uszy podrażnić. Cóż, jakoś sobie bez nich poradzę, w końcu był to przecież malutki dodatek, a dla mnie zdecydowanie ważniejsza była jego osoba. Chciałbym, by zawsze przy mnie był. Także nie chciałbym sprawiać mu bólu swoim zachowaniem, co prawdopodobnie robię. Ciężko było mi się jednak wyzbyć tej zazdrości, kiedy sobie porównuję, jak on wygląda i się zachowuje, i jak to jest ze mną. Gdzieś z tyłu mojej głowy tkwiła mi myśl, że byłem dla niego niewystarczający. Nie miałem wielkiego doświadczenia, jak chodzi o dłuższe związki, i w sumie to ogólnie związki. Nie licząc tego z Haru, byłem w dwóch, w których to chodziło o coś więcej, niż tylko seks. Jeden z nich to było narzeczeństwo z rozkazu babki, i zbytnio szczęśliwy to ja nie byłem, ale mimo tego starałem się zachowywać przyzwoicie tylko po to, by na koniec moja ówczesna narzeczona mnie zdradziła i kilka lat później oskarżyła o gwałt. Drugi też nie był lepszy, Kaito wykorzystał mój podziw wobec jego osoby i młodzieńczą głupotę, by mieć mnie na każde skinienie palca, i też odpłacił mi się wspaniale. Może ja się po prostu nie nadaję do długich związków? To... miałoby sens. I miło, że wpadłem na ten pomysł po ślubie... zamiast się zastanawiać chciałem zapewnić mu bezpieczeństwo finansowe, a także zależało mi na zagłuszeniu cichego głosu, który podpowiadał mi, że i on prędzej czy później mnie zostawi. Wychodzi na to, że znów bardziej myślałem o sobie, niż o nim. Może jednak jestem, jak moja babka. Na samą myśl o tym poczułem żółć w gardle.
- Rozumiem. Chociaż szkoda. Bardzo lubię twoje uszy – powiedziałem, wstając z fotela. Musiałem koniecznie czegoś się napić, chociażby wody, by pozbyć się tego okropnego smaku w ustach.
Haru coś mi odpowiedział, bo jak najszybciej skierowałem się do kuchni. Musiałem koniecznie czegoś się napić, by pozbyć się tej żółci. Szybko nalałem sobie wody do szklanki i duszkiem opróżniłem ją całą, dopiero po tym czując się trochę lepiej. Im dłużej myślałem nad swoim przypadkiem tym więcej podobieństw dostrzegałem pomiędzy sobą, a babką, i to było trochę przerażające. Zawsze wydawało mi się, że jestem od niej lepszy, ale wychodzi na to, że wcale nie.
- W porządku? – usłyszałem za sobą głos Haru. Oczywiście, że wyczuł, że coś więcej jest na rzeczy... nie byłby sobą, gdyby tego nie zrobił. Ideał faceta z niego, a on mi jeszcze będzie wmawiać, że wcale nie.
- Pewnie. Spragniony tylko byłem. Też powinieneś dużo pić, gorąco jest, nie możesz mi się odwodnić – odpowiedziałem, nie chcąc przyznawać się do swoich myśli. Martwiłby się tylko, i starał się mnie przekonać, że tak wcale nie jest. – Nie powinieneś się opalać się w takie słońce bez zakrytej głowy. Jeszcze udaru się nabawisz – dodałem, odwracając się w jego stronę. Musiałem oczywiście odsunąć od siebie wszelkie podejrzenia, by przestał o mnie myśleć. – Jesteś strasznie gorący – odparłem, kładąc swoją dłoń na jego czole. Miałem nadzieję, że nie będzie drążył tego tematu.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz