niedziela, 4 sierpnia 2024

Od Mikleo CD Soreya

Kąpiel była bardzo dobrym pomysłem, moje ciało kleiło się od potu i sporej ilości nasienia znajdujące się na moim ciele tak samo jego, jak i mojego.
– Bardzo chętnie zażyłbym ciepłej kąpieli, potrzebując się trochę odświeżyć – Zgodziłem się z pomysłem męża, będąc jak najbardziej za.
– Bardzo mnie to raduje zaraz przygotuje ci kąpiel – Odpowiedział, całując mnie w usta, nim wstał z łóżka, wychodząc z sypialni tak jak został stworzony, nie musząc się krępować w końcu nikogo poza nami tu nie było, a ja lubię patrzeć i dotykać jego ciało.
W czasie, gdy byłem sam w sypialni podniosłem się z łóżka, zakładając koszulę męża, podchodząc do szafy, z której wyjąłem świeżą pościel nie bardzo chcąc dziś spać w tej całej brudnej i przepoconej.
Nie spiesząc się zdjąłem brudną pościelą, przebierając na czystą, będąc w stanie nawet ją wyprać i pewnie bym to zrobił, gdyby nie pojawienie się Soraya w sypialni.
– Nie musiałeś tego robić przecież wiesz, że ja bym to zrobił – Od razu usłyszałem tak dobrze znane mi zdanie, nie chcąc, abym się przemęczał, a czy ja robię coś ponad moje siły? Zmiana pościeli nie jest trudna ani ciężka świetnie sobie z nią radzę nie trzeba od razu panikować.
– To prawda zrobiłbyś, ponieważ pragnę zauważyć, że ten brud pozostawiony na niej jest nie tylko twój, ale i mój, a to oznacza, że ja też mam obowiązek się tym zająć – Wytłumaczyłem, podchodzę do tej sprawy zdecydowanie inaczej niż one, zdając sobie sprawę, że to obowiązki, które należy zrobić i która robię bez narzekania…
– Twoim obowiązkiem jest pięknie dla mnie wyglądać, nie przemęczać się i należeć tylko do mnie – Stwierdził, chwytając moją dłoń ciągnąć mnie w swoją stronę.
– To jestem w stanie robić dla ciebie czasu czas – Obiecałem, dostrzegając jego uśmiech.
– I tak ma być, a teraz już zmykaj wszystko jest już gotowe – Ucałował mnie w noc, wymuszając z uścisku, uderzając mnie w pośladek z tym swoim zadziornym uśmiechem.
Rozbawiony jego zachowaniem pokręciłem głową, robiąc to czego ode mnie chciał, ruszając do łazienki, gdzie faktycznie wszystko było już zrobione.
Zadowolony zsunąłem koszule z ramion, wchodząc do balii, relaksując się w objęciach wody.
Relaks trwał, aż woda stała się zimna, a ciało czyste i pachnące wraz z włosami, które tak jak ciało również były brudne z powodu swojej długości.
Owinięty w sam ręcznik wróciłem do pustej sypialni, założyłem krótką bluzkę na ramiączkach i równie krótkie spodenki zawsze drażniące mojego męża z powodu ich długości, a moją chęcią wyjścia w nich poza dom, nie rozumiałem, dlaczego tak na to reaguje przecież spodenki nie są zbyt krótkie, zakrywając co zakrywać mają prawda?
Sorey wrócił do mnie akurat po zapięciu przeze mnie spodenek od razu, dostrzegając mój wygląd, który wyglądał przecież normalnie zdecydowanie lepiej wyglądałem w sukience przez niego kupionej.
– Ładnie wyglądasz – Przyznał, wpatrując się w ślady, które mi pozostawił na ciele.
– Wyglądam, tak jak zawsze z tą różnicą, że śladów twoich ust i zębów nie jestem w stanie niczym zakryć – Stwierdziłem, kładąc dłonie na jego klatce piersiowej czując jego ręce kręcące się przy moich krótkich spodenkach.

<Pasterzyku? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz