To pytanie nie powinno mieć miejsca po takim długim czasie razem jednak jeśli tego potrzebuje będę go, w tym zapewniał, chociażby każdego dnia.
– Nigdy przenigdy, kocham tylko ciebie i tylko na ciebie chcę patrzeć i tylko ciebie chcę kochać każdego dnia rano, każdego popołudnia i każdej nocy – Wyszeptałem prosto w jego ucho delikatnie je podgryzając.
Daisuke uśmiechnął się do mnie, wyglądając na naprawdę zadowolonego i tego od niego oczekiwałem, radości i ufności, bo jeśli tego nie będzie nasze małżeństwo może długo nie pociągnąć i, mimo że tego bardzo bym nie chciał boję się, że jego zazdrość mojego męża może wywoływać wiele kłótni, których bardzo bym nie chciał, właśnie dlatego chcę mu pomóc w tej trudnej przeprawie, mając nadzieję, że będzie się mnie słuchał w końcu, przepracowując swoje problemy trochę utrudniające nam życie.
– I mam nadzieję, że tak zostanie – Stwierdził, tańcząc ze mną mimo braku dźwięku muzyki, na której mu tak zależało, w końcu dostrzegł, że i bez niej można się dobrze bawić.
Nasz taniec tak szybko się nie zakończył, korzystając ze wspaniałej chwili sam na, sam i, mimo że Ametyst gdzieś tam chodziła, nie zwracał na nią uwagi, chociaż na chwilę, dając sobie spokój z zajmowaniem się nią, a ona sama świetnie sobie bez niego był w stanie poradzić.
Taniec dobiegł końca, dopiero gdy mała zaczęła głośno dawać o sobie znać, głodna i spragniona uwagi od razu, zwracając uwagę mojego męża.
No i że on narzekał na brak mojej uwagi, a co ja mam powiedzieć? Gdy on prawie cały czas zwracał uwagę na nią, nawet jeśli tego nie potrzebowała mnie, trzymając na boku, w takim wypadku powinienem się również na niego obrażać, za dobry jestem dla niego i dlatego później tak to wygląda.
Wiedząc, że teraz i tak będę na uboczu, przyniosłem mu to, co potrzebował do zajęcia się kotką, przyglądając mu się przez chwilę z uwagą.
– Mogę ci jakoś pomóc? – Zapytałem, zwracając na niego całą swoją uwagę, nie chcąc, ażeby później narzekał, że jej nie dostanie.
– Nie, poradzę sobie doskonale sam – Kiwnąłem głową, dając mu spokojnie zająć się kotką samemu, opuszczając sypialnie, idąc na taras, gdzie mogłem posiedzieć trochę na słońcu.
Ja w porównaniu do mojego męża nie miałem nic przeciwko opalaniu się, dzięki czemu moja skóra nabierała przyjemnego dla oka koloru, który zdecydowanie bardziej do mnie pasował niż blady.
Zamykając oczy nasłuchiwałem odgłosów dochodzących zewsząd, nie pomijając dźwięku wydawanego przez kroki Daisuke.
Mój mąż usiadł cicho na fotelu, myśląc, że go nie słyszę, cóż, nawet gdybym chciał to nie mogę.
Otworzyłem oczy, odwracając głowę w jego stronę, dostrzegając jego wzrok, który czegoś ode mnie chciał.
– Obiecałeś mi, że będziesz chodził z uszami i ogonem – W jego głosie dało się usłyszeć pretensje, która w ogóle pojawić się nie powinna.
– Nie obiecałem, powiedziałem, że to przemyśle – Sprostowaniem, patrząc na niego z uwagą. – Przemyślałem i lepiej mi bez nich, nie lubię ich strasznie mi przeszkadzają i dlatego nie będę z nimi chodził – Wyjaśniłem, nie chcąc zmuszać się do chodzenia z czymś co dla mnie samego było sporym utrapieniem.
<Paniczu? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz