Kiwnąłem głową, rozumiejąc jego niepokój, który najprawdopodobniej bardzo go męczy, a wszystko dlatego, że za bardzo boi się oto, co może mi zrobić swoją zazdrością.
– Oj skarbie – Od razu przytuliłem go do siebie, chowając w swoich ramionach, chcąc zrobić wszystko, aby poprawić mu nastrój, wyciszając jego rosnący w sercu niepokój. – Rozumiem twój niepokój i pewne lęki, które dosięgają każdego z nas, ale jestem tu, po to aby pomóc ci z nimi walczyć, naprawiając pewne błędy wychowawcze twojej babci i spróbować zrobić wszystko, abyś już więcej nie czuł się właśnie w taki sposób, przeżywając te straszne emocje i męcząc się ze snami, które potrafią czasem być naprawdę bardzo brutalne dla naszej psychiki i ciała – Starałem się za wszelką cenę go uspokoić, przytulając do siebie, mając nadzieję, że moja obecność wyciszy jego najbardziej skrywane lęki.
– Jak możesz rozumieć mój lęk, kiedy sam go nigdy nie przeżyłeś – Przerażony spojrzał na mnie, a w jego oczach mogłem dostrzec łzy, oj, mój kochany biedny panicz, jak strasznie mi go w tej chwili żal, tak bardzo chciałbym mu pomóc, zabierając cały ten ból i zmartwienie od niego wiedząc, że ja co jak co, ale poradzę sobie lepiej od niego z tak trudnymi emocjami.
– Nie muszę przeżyć tego samego, aby być wyrozumiałym, empatycznym i współczującym ci w tej trudnej sytuacji, i chociaż bardzo chciałbym załagodzić twoje cierpienie mogę jedynie tu być i wspierać cię dobrym słowem, zapewniając, że cię kocham i że rozumiem twoje obawy, z którymi się nie zgadzam, ty nie jesteś i nigdy nie będziesz jak twoja babcia – Powiedziałem mu to, co wiedziałem, to co czułem, i to, w czym mogę go zapewnić po prostu, czując, że nigdy nie będzie taki sam, jest za dobry, zakochany o i jego babcia to dwie inne historie i za to mogę nawet dać sobie odciąć głowę.
– Skąd wiesz? Skąd w tobie tyle pewność w moją osobę? – Pytając spojrzał mi prosto w oczy tymi biednymi zapłakanymi oczkami.
Widząc to jego łezki delikatnie otarłem je, całując w oba policzki, w czoło i dłoń, uśmiechając się do niego ciepło.
– Niektórzy mówią, że umiem czytać z ludzi jak z kartki, a jeśli faktycznie tak jest to już dawno całego cię rozczytałem – Stwierdziłem, szczerząc się do niego jak głupi do sera, no ale co ja poradzę, że głupi jestem i kocham go nad życie.
– Jesteś niemożliwy – Uśmiechnął się trochę rozbawiony moim podejściem do całej tej sprawy.
– Jestem, i to bardzo niemożliwy, ale może właśnie, dzięki temu jestem aż tak wyrozumiały i kocham cię bez granic – Stwierdziłem, nie przestając się szczerząc do mojego pięknego panicza. – Nie martw się i chociaż łatwo mi to mówić pomogę ci jak tylko najlepiej potrafię, wspierając cię w tej sytuacji tylko proszę nie ukrywaj się przede mną nie odsuwaj mnie, bo w taki sposób nie będziemy w stanie sobie poradzić z dręczącymi nas problemami – Wyszeptałem, całując go w usta, głaszcząc po policzku.
– To nie jest takie proste – Miał rację nie jest, ale razem damy radę.
– Wiem, ale razem sobie z tym poradzimy – Wyszeptałem, łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku.
<Paniczu? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz