Trochę było mi przykro, że mój mąż nie wykąpię się ze mną tak bardzo chciałem spędzić z nim tę chwilę sam na sam w balii i winem które przywiozłem z naszego dawnego domu.
Nie mogąc tego uzyskać musiałem sam pójść do łazienki, zabierając ze sobą wino, skoro on nie chce spędzić ze mną przyjemnie czasu to sam sobie ten czas spędzę.
Bez pośpiechu udałem się do łazienki, przypominając sobie o legowisku Psotki, którą spakował mój syn, a które nie było jeszcze rozłożone.
– Haru! – Zawiodłem syna, chcąc, aby zajął się tą sprawą, te zwierzaki nie są tylko moje oni też mają pewne obowiązki w stosunku do nich samych.
– Tak mamo? – Haru zszedł na dół, Zatrzymując się na ostatnim schodku.
– Psotka nie ma legowiska, proszę go wyciągnąć i jej dać, nie wspominając już o reszcie rzeczy należących do zwierząt, jedzenie to nie wszystko – Poleciłem, od razu, słysząc westchnięcie.
– Nie możesz tego zrobić sam? – Jego słowa troszeczkę mnie zdenerwowały, proszę go o pomoc, a on mówi mi coś takiego? Oni się chyba razem z Haną za bardzo zagalopowali, zapominając, kim dla nich jesteśmy.
– Haru nie przeginaj, nie jestem twoim kolegom – Upomniałem go widząc przewracające się oczy ciśnienie podniosło mi się jeszcze bardziej.
Skoro tak podchodzi do sprawy niech idzie do pokoju, ale nie liczy później na moje poparcie, teraz tata się nimi zajmie.
– Idź do pokoju i na oczy mi się nie pokazuj sam to zrobię bez łaski – Mruknąłem, wchodząc do łazienki, gdzie wszystko sobie postawiłem, wracając do salonu, gdzie nie było już syna, a i rzeczy dla zwierząt nie były wyciągnięte.
Zły na jego bezczelne zachowanie sam zająłem się wypakowaniem rzeczy należących do zwierząt.
Musząc się uspokoić zamknąłem się w łazience na klucz wlałem do bali gorącą wodę z olejkami różnego zapachu, zaczynając swój długo relaks.
Leżąc w gorącej wodzie musiałem umyć ciało po przyjemnym seksie, umyłem przy okazji głowę, nie mając zamiaru wyjść z wody.
Dobrze mi się tak leżało popijając wino, które tak dobrze wchodziło radując moje podniebienie, nie uderzając już w moją głowę tak jak kiedyś, sporo się zmieniło, odkąd zostałem sam czasem, spadając na samo dno z bezsilności, żyjąc z dnia na dzień, chcąc już tylko jego powrotu lub swojej śmierci.
Niestety jako anioł nie mogłem sam zakończyć swojego życia, a siedząc w domu nie miałem wrogów z powodu, czego nikt nie chciał pozbawić mnie życia.
I tak minął czas, a on w końcu wrócił, a wraz z nim spokój, chęć do życia i radość której tak bardzo mi brakowało.
Czując się dobrze opuściłem bali, założyłem na ciało koszule męża, zająłem się porządkiem w łazience, mogąc opuścić czyste już miejsce.
– Miki, czy ty coś piłeś? – Usłyszałem pytanie, gdy tylko znalazłem się w sypialni.
– Tak, nie chciałeś spędzić czasu ze mną w balii to sam go dobrze spędziłem piją pyszne wino, musiałem się zrelaksować i trochę uspokoić, nasze dzieci ostatnio są bardzo pyskate – Przyznałem, kładąc obok niego na łóżku, mogąc wtulić się w tak bardzo kochane przeze mnie ciało każdego dnia, kochając go coraz bardziej.
<Pasterzyku? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz