Zdecydowałem się na śniadanie tylko dlatego, bym mógł się upewnić, że on zjadł przed pracą. I żebyśmy spędzili trochę tego czasu razem. Pewnie też czułby się niezręcznie, gdyby tylko on jadł, a ja tylko siedział obok. Przetarłem zaspane oczy, rozglądając się niepewnie dookoła. Czułem się troszkę... sam nie wiem, dziwnie? Jakby coś było nie tak. Dopiero po kilku kolejnych sekundach zorientowałem się, co takiego się dzieje; od razu zerwałem się z łóżka, biegnąc do łazienki. Znów dopadły mnie poranne mdłości. Myślałem, że jak zmieniłem dietę, której się konsekwentnie trzymam, to się to zmieni. Chyba to jednak tak nie działa... czy to znaczy, że dzisiaj nic już nie powinienem jeść? A może to takie jednorazowe... tylko z rana mnie wzięło, a potem już będę miał spokój? Oby.
Przepłukałem usta wodą i już z nieco gorszym humorem wróciłem do pokoju. Miałem nawet dobry humor z rana, a teraz już jestem po prostu zmęczony. I pewnie będę taki padnięty przez resztę dnia, a nie mogę. Dzisiaj Haru ma mi przynieść te raporty, muszę więc być w formie, by mu pomóc, znaleźć mu trop, którego się może chwycić.
- Proszę, delikatne śniadanie i herbata. Chciałem ci kawę przynieść, ale kucharz zasugerował, że może ci zaszkodzić – usłyszałem pełen energii głos Haru, kiedy ten wrócił z kuchni. - Wszystko w porządku?
- Pewnie. Zaspany jestem tylko – odpowiedziałem, nie chcąc go martwić. Martwić go będę, kiedy nawet tego śniadania nie będę w stanie utrzymać w żołądku. Chociaż... lepiej, aby dowiedział się o tym po pracy. Nie będzie się wtedy tak przejmował?
- Czyżby? Wcześniej miałeś taki błysk w oku. Biła od ciebie taka dobra energia... poranne mdłości? - zgadł niemalże od razu, ale czy to było coś dziwnego? Miał te swoje wszystkie zmysły wyostrzone, więc pewnie coś mu we mnie dało o tym znać.
- Tak. Ale to nic wielkiego – odpowiedziałem, siadając przy stole. - Ostatnio się czułem gorzej.
- Jeżeli to ciąża, to takich mdłości się nie powstrzyma – powiedział zmartwiony, przyglądając mi się z uwagą. - Musisz na siebie uważać. Możesz w każdej chwili zasłabnąć, coś sobie zrobić...
- Haru. Wiem. Uważam na siebie, naprawdę – uspokoiłem go, biorąc do rąk kubek z ciepłą herbatą. Coś dzieje się innego, i on znów zaczyna panikować. Jest to zdecydowanie niepotrzebne, naprawdę. Z tego co czytałem, nie jest to nic odbiegającego od normy, o ile jestem w ciąży. Bo jeżeli nie jestem i mam takie objawy, to zdecydowanie dzieje się ze mną coś złego. Jeszcze minie chwila, nim medyk będzie mógł to potwierdzić.
– Znów zaczynam przesadzać, przepraszam – odpowiedział, uśmiechając się do mnie przepraszająco.
– Nic się nie dzieje. Skup się lepiej na tym, byś pamiętał, że masz mi dzisiaj przynieść raporty, bez nich nie będę mógł ci pomóc – przypomniałem mu, trochę nieufnie zerkając na owsiankę. Mimo wszystko to się tak odrobinkę obawiałem, że będzie powtórka z rozrywki, i ten podświadomy strach będzie mi towarzyszyć jeszcze przez długi czas.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz