Więc... chodziło tylko i wyłącznie o jego zachciankę? W ten sposób powinienem na to patrzeć? Nic go nie zmienia, nie czuje potrzeby zabijania...? To nawet lepiej. Nie chciałem, by wróciła ta jego gorsza strona, która chciała tylko krzywdzić. Była ona kiedyś, tylko przez chwilę, na samym początku jego przemiany, i mam nadzieję, że zostanie to tylko wspomnieniem.
– Zgaduję, że potrzebujesz nieco większej porcji niż mały tatar czy carpaccio, co? – powiedziałem cicho, niepewnie, wpatrując się swój kubek z herbatą.
– Trochę tak... ale nie martw się. Wkrótce zadbam o tę potrzebę – powiedział, uśmiechając się do mnie ładnie. A ja nie wiem, czy chciałem to wiedzieć. Moja wyobraźnia już działała. Nie mogłem jednak pokazać, że mnie to przejęło. Jeszcze by się martwił, miał jakieś wyrzuty sumienia... Nie, powinienem po prostu słuchać jego potrzeb. Tak jak on słucha mnie, tak ja muszę słuchać jego.
– W porządku. Jakby jednak coś się działo, jakbyś czuł się jakoś inaczej, daj mi znać, żebym wiedział, jak ci pomóc – poprosiłem, unosząc na niego swoje zmęczone spojrzenie.
– Dobrze, będę ci dawać znać. A teraz pozwól, że pójdę się umyć. Chciałbym się wokół ciebie położyć, a brudny nie będę mógł tego uczynić – poprosił, na co się uśmiechnąłem delikatnie.
– Pozwalam ci się umyć. Tylko szybko, zmarzłem tu bez ciebie – poprosiłem, co wywołało na jego twarzy delikatny uśmiech.
Kiedy Haru zniknął w łazience, ja powoli podniosłem się z fotela. Nogi miałem jak z waty, ale powoli się doczłapałem do lustra. Więc tak to będzie wyglądać? Jednego dnia będę miał nadmiar energii, drugiego wszystko mnie będzie nudzić, a trzeciego będę w stanie ledwo na nogach ustać? Już mam dosyć. A to przecież dopiero początek.
Powinienem się cieszyć, że mój mąż chce spędzać ze mną teraz czas, a nie idzie od razu do Takemury. W sumie, byłby w stanie to uczynić, skoro tyle już pracuje po godzinach, to czemu dzisiaj też miałby nie robić po godzinach? Na szczęście chyba sobie już odpuścił. Jeżeli mam rację, wkrótce sobie weźmie to upragnione wolne, i nadrobimy ten czas. Może nawet uda mu się to zrobić przed pełnią? Nie chciałbym, by kolejną pełnię spędzał w pracy. To dla niego za niebezpieczne, zwłaszcza, że teraz ma tę chęć na surowe mięso. Co, jeżeli wkrótce nie spełni swojej zachcianki? Bedzie nad sobą panować? Nie odbije mu, jak ostatnio, kiedy miał z tym problem?
– Wyglądasz dzisiaj trochę gorzej niż zwykle – usłyszałem za sobą głos swojego męża.
– Dzięki. A ja tu staram się dla ciebie, by dobrze się prezentować – powiedziałem półżartem, odwracając się w jego stronę. – Pójdziesz może po medyka? Może będzie w stanie nam powiedzieć, czy to już to. Jestem zmęczony tą niewiedzą – poprosiłem, odwracając się w jego stronę, by położyć mu dłonie na ramionach.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz