niedziela, 9 listopada 2025

Od Haru CD Daisuke

 Po medyka? Ale po co właściwie? Przecież wygląda i zachowuje się całkiem normalnie… Czyżby coś mu dolegało? A może… chwileczkę. Czy on chce się dowiedzieć, czy jest w ciąży?
Nie no, to niemożliwe... Ale z drugiej strony, ostatnio jestem tak strasznie mało domyślna. Wszystko mi umyka. Odkąd skupiam się wyłącznie na pracy, mój mózg jakby przestał działać tak, jak powinien. Muszę coś z tym zrobić, naprawdę. Muszę znów nauczyć się myśleć, analizować, rozumieć jego pytania, propozycje, te wszystkie dziwne zdania, które kieruje w moją stronę.
- Chcesz dowiedzieć się, czy aby na pewno jesteś w ciąży, tak? - Zapytałem dla jasności, chcąc mieć pewność, że dobrze rozumiem jego intencje. W końcu musimy się porozumieć, żeby uniknąć niepotrzebnych nieporozumień.
- Tak, a czego ty się spodziewałeś? - Uniósł brew, patrząc na mnie z lekkim zaskoczeniem. - Po co innego miałbym wzywać do siebie medyka? - Jego ton był spokojny, ale w jego spojrzeniu kryło się coś, czego nie potrafiłem odczytać, może niepewność, może strach, a może po prostu zmęczenie lub zwątpienie w moją głupotę. W tej chwili nie wiedziałem już nic na pewno, poza jednym. Ta rozmowa wcale nie będzie tak prosta, jak się spodziewałem, zdecydowanie to wszystko było trudniejsze, cała ta rozmowa była trudniejsza. Zagadki, zdecydowanie ich nie lubię.
Westchnąłem, kładąc dłoń na czole. Zdecydowanie powinienem był pomyśleć, zanim coś powiedziałem. Niepotrzebnie go tylko zdenerwowałem, a przecież nie miałem złych intencji. Czasem naprawdę potrafię drażnić ludzi swoją głupotą.
- Przepraszam, nie pomyślałem - Powiedziałem cicho, odruchowo bawiąc się swoimi włosami. Uśmiechnąłem się do niego, próbując złagodzić napięcie.
- A to ostatnio często ci się zdarza - Skarcił mnie, a ja musiałem przyznać mu rację. Ostatnio naprawdę wszystko mi się sypie, jedno potknięcie za drugim.
- To prawda… przepraszam - Powtórzyłem, spuszczając wzrok. Czułem się podle, winny za to, co powiedziałem, i za to, że znów zawiodłem.
Moja panienka westchnęła cicho, odwracając głowę w moją stronę. Uniosła jedną brew, spoglądając na mnie z wyraźnym oczekiwaniem, jakby chciała sprawdzić, czy wreszcie się ruszę. W końcu to ja miałem coś zrobić, a mimo to wciąż stałem w miejscu, jak sparaliżowany.
- Przepraszam... już idę. Zaraz przyprowadzę medyka - Zapewniłem pospiesznie i czym prędzej opuściłem pomieszczenie.
Korytarz wydawał się dłuższy niż zwykle. Szedłem szybkim krokiem, niemal biegiem, chcąc jak najszybciej znaleźć medyka. Wiedziałem, że nie mogę pozwolić jej długo czekać, każda minuta zwłoki mogła kosztować mnie jej gniew. A tego wolałbym uniknąć.
Nie chciałem jej złościć, naprawdę. Wolałem po prostu robić to, czego oczekuje, bo tak było łatwiej... i bezpieczniej. Wiedziałem to aż za dobrze. Już starczy mi jej złości, zdecydowanie wystarczy.
Gdy tylko odnalazłem medyka, poczułem ulgę. Wiedziałem, że teraz moja panienka nie będzie mogła się już na mnie złościć. W końcu zrobiłem to, o co prosiła.
Poprosiłem mężczyznę, by poszedł ze mną i zbadał Daisuke tak, na wszelki wypadek. Choć widać było, że sam nie był do końca przekonany, czy to konieczne, ostatecznie się zgodził. Może z ciekawości, a może po prostu dla świętego spokoju, abym już więcej go nie męczył.

<Paniczu? C;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz