sobota, 8 listopada 2025

Od Haru CD Daisuke

 W sumie ten obiad naprawdę bardzo mi się podobał. Było mięso, dokładnie takie, jakie lubię najbardziej. Soczyste, delikatne, jeszcze lekko surowe w środku. Taki rodzaj posiłku zawsze sprawia, że czuję się... bardziej sobą. Zaspokaja moje kubki smakowe, ale też coś głębiej, jakby pierwotny instynkt, który od czasu do czasu domaga się swojego. Co jak co, ale jestem przecież dzikim stworzeniem, które potrzebuje mniej „ludzkiego” jedzenia, bardziej surowego, prawdziwego. Choć stek wołowy to przecież zupełnie normalny, cywilizowany posiłek, dla mnie ma w sobie coś więcej. Coś, co trafia w samo sedno mojego apetytu.
- Bardzo mnie to cieszy - Odparłem z lekkim uśmiechem, unosząc wzrok znad talerza. - Chętnie zjadłbym coś jeszcze bardziej surowego. Trochę brakuje mi... prawdziwego mięsa. - Dodałem, pozwalając sobie na cień tajemniczego uśmiechu.
Moja panienka uniosła brew, patrząc na mnie z wyraźną niepewnością w oczach. Przez chwilę milczała, jakby zastanawiała się, czy to, co powiedziałem, było żartem, czy może jednak kryło się za tym coś więcej.
- Trochę mnie to przeraża, wiesz? - Powiedziała cicho, a jej głos zabrzmiał miękko, niemal szeptem.
Nie wiedziałem, czy udawała, czy faktycznie ją to przestraszyło. Może w moim spojrzeniu było coś niepokojącego, coś, co nie powinno się w nim znaleźć. Jeśli naprawdę się mnie bała, powinienem przystopować, spróbować stłumić tę część siebie, która co jakiś czas wydostaje się na powierzchnię. Bo nie chcę być dla niej potworem. Nie chcę być przerażający... nawet jeśli taka właśnie jest moja natura.
- Przepraszam… - Powiedziałem cicho, spuszczając wzrok. - W żadnym wypadku nie chciałem cię przestraszyć. To nie było moim zamiarem, naprawdę. Nie to miałem na myśli. Jestem tylko zwykłym człowiekiem… choć może o nieco bardziej niebezpiecznej naturze, niż większość ludzi by przypuszczała. - Na moment zapadła cisza. Czułem, jak w powietrzu zawisło napięcie, to dziwne połączenie niepewności i ciekawości, które zawsze pojawia się między nami, gdy z moich ust padnie coś zbyt szczerego, a może zbyt głupiego? Zdecydowanie czasem potrafię go zaskoczyć, czy tego chcę czy też nie.
- Nie martw się - Odpowiedział z delikatnym uśmiechem, po czym zrobił krok w moją stronę. - Tylko żartowałem. - Zanim zdążyłem odpowiedzieć, podszedł jeszcze bliżej. Jego dłoń sięgnęła po moją koszulę, chwytając materiał tuż przy piersi, jakby chciał się upewnić, że nie ucieknę. Pociągnął mnie lekko do siebie i pocałował krótko, ale z wyraźną determinacją. Poczułem ciepło jego ust, zapach skóry, miękkość oddechu, który na chwilę połączył się z moim.
Przez ułamek sekundy świat ucichł. Zostało tylko to, dotyk, smak i to dziwne uczucie, że wszystko, co przed chwilą wydawało się inne nagle stało się niewyobrażalnie bliskie.
Po odwzajemnieniu pocałunku odsunąłem się delikatnie, patrząc mu prosto w oczy, uśmiechając się do niego łagodnie...
Chwilę później naszą cichą, intymną chwilę przerwała służba, wchodząc do sypialni z tacą. Wnieśli posiłek, starannie przygotowany, pewnie z myślą o mnie, bo mój panicz nawet nie spojrzał na jedzenie.
- No to… smacznego - Powiedział z wymuszonym uśmiechem, a jego ton brzmiał lekko, choć wiedziałem, że to tylko pozory. Szybko odwrócił się i ruszył w stronę biurka, gdzie już czekały dokumenty, które mu wcześniej przyniosłem.
Usiadł, nachylając się nad papierami, i w jednej chwili cały świat jakby przestał dla niego istnieć.
- Dziękuję - Odparłem, siadając przy stole, gotów na sporzycie swojego posiłku 

<Paniczu? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz