poniedziałek, 10 listopada 2025

Od Serathiona CD Eliana

 W całkowitej ciszy wpatrywałem się w jego żyły, pulsujące pod bladą skórą, tak wyraźne, tak przyjemne dla oka. Były piękne w sposób, który trudno było opisać. Kuszące, niemal erotyczne, stworzone do tego, by w nie wgryźć zęby. Na Boga przeklętego... jak bardzo mi się to podobało.
Czułem, jak wzbiera we mnie głód. W myślach już czułem smak krwi płynącej w jego żyłach gęstej, ciepłej, słodkiej. Każdy nerw mojego ciała domagał się tego smaku.
- Chcesz mnie w końcu ugryźć, czy będziesz się tak gapił? - Mruknął, przerywając ciszę. W jego głosie brzmiała lekka zniecierpliwiona nuta, a kąciki ust uniosły się w prowokującym uśmiechu. - Nie jestem zbyt cierpliwy, a moja krew jest warta więcej, niż myślisz. - Podniosłem wzrok na niego. Był spokojny, opanowany, zbyt pewny siebie. Taki uroczy, seksowny, słodziutki.
Delikatnie uchwyciłem jego dłoń, przyciągając ją bliżej swojej twarzy. Skóra była ciepła, a żyły, które tak mnie fascynowały, stały się jeszcze bardziej widoczne. - Kończy mi się cierpliwość - Przypomniał, tym razem ostrzej, a ja wiedziałem, że nie żartuje. Strach zmieszał się w pożądaniem. Nie chciałem stracić tej szansy, musiałem zrobić to najszybciej jak się tylko da.
Zanim zdążył powiedzieć coś więcej, wgryzłem się w jego skórę. Krew spłynęła mi na język, słodka, intensywna, niemal narkotyczna. Z każdym łykiem czułem, jak tracę kontrolę, jak rozlewa się po mnie ekstaza. Nic dziwnego, że inne wampiry marzyły o tej krwi, gdybym mógł zabrałby ją całą dla siebie.
- Dość. Musisz przestać - Jego głos zabrzmiał stanowczo.
Nie chciałem. Każda część mnie domagała się więcej. Ale posłuchałem. Oderwałem się, choć z trudem, oblizując wargi, na których pozostał ślad jego smaku.
- No proszę… zwierzak, który potrafi się powstrzymać. Nie wiedziałem, że takie istnieją - Rzucił złośliwie, wstając z fotela. Ruszył w stronę łóżka i opadł na nie z nonszalancją, jakby nic się nie stało.
- Nie jestem zwierzęciem - Warknąłem, czując, jak coś we mnie zadrżało. - Krwiopijca to nie pies, ani wilkołak. Trochę szacunku by nie zaszkodziło. - Fuknąłem, rzucając mu niezadowolone spojrzenie.
- Na szacunek trzeba sobie zasłużyć - Odparł spokojnie, przymykając oczy. - A ty dopiero zaczynasz na niego pracować. - Patrzyłem na niego jeszcze przez chwilę, próbując opanować pulsujący w moich żyłach głód.
Jego zapach wciąż unosił się w powietrzu. I wiedziałem, że jeśli pozwoli mi jeszcze raz skosztować tej krwi... Ciężko będzie mi się powstrzymać.
Lekko zirytowany tym porównaniem ruszyłem w jego stronę. Zawisłem nad nim, kładąc dłonie na jego szyi. Czułem pod palcami delikatne tętno i ciepło jego skóry.
- Jeszcze raz porównasz mnie do zwierzęcia, a naprawdę cię zabiję - Syknąłem, a jego dłonie natychmiast chwyciły moje nadgarstki.
- Myślisz, że boję się takiego… głupiutkiego, małego wampirka? - Zapytał z szyderczym uśmiechem, mocniej zaciskając dłonie.
- Głupiego? Zaraz cię uduszę a wtedy zobaczymy, kto jest tu głupi. - Warknąłem, mrużąc gniewnie brwi, zaraz naprawdę go uduszę, jeszcze słowo a skończy jako trup w mojej szafie.

<Rudy człowieku? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz