No i co ja mu miałem odpowiedzieć? W końcu, podzielałem jego zdanie. Pomimo tego, że u mnie się w domu nie przelewało, nigdy nie chodziłem brudny; no chyba, że wracałem po całym dniu pełnym zabaw, ale to wtedy prosto do małej balii. Nie mieliśmy żadnych olejków czy nie wiadomo jakich zapachów, a po prostu szare mydło. Nieco gorzej było ze mną później, gdy to nie miałem dostępu do bieżącej, czystej wody, ani ogólnie do żadnych środków pierwszej potrzeby; dopiero kiedy pogoda pozwalała, szedłem się kąpać do rzeki na tyle dobrze, na ile tylko mogłem.
– Nie każde gospodarstwo ma dostęp do bieżącej wody. Muszą uzupełniać zapasy ze studni, jeżeli nie ze swojej, no to z publicznej, a z takiej nie możesz masz raptem dwa wiadra na głowę w rodzinie. Jeżeli potrzebujesz więcej, należy samemu ją sobie przynieść, najczęściej z rzeki, strumienia, a to nie zawsze znajdowało się blisko. Nie każda gospodyni ma tyle czasu, zdrowia, by sobie pozwolić na takie wycieczki – wyjaśniłem spokojnie, patrząc przed siebie. Paskudny ziąb dzisiaj był, ale jak raz na jakiś czas z nim posiedzę na zewnątrz, krzywda mi się nie stanie. A ten konkretnie festyn jest raz w roku. Co prawda, jest także dwadzieścia innych w przeciągu dwunastu miesięcy, najgęściej jest, kiedy to jest milutko i ciepło... ale skoro mamy okazję zobaczyć te sztuczne ognie, to musimy skorzystać, zwłaszcza, że nigdy tego nie widział. Niby w żadnym mieście nie był, a kochanków to miał na pęczki, ciekawe, skąd on ich brak.
– Jak to nie mają bieżącej wody? Co, oni kranów nie mają? Rur? – spytał, jakby z niedowierzaniem.
– Nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. W miastach jest to już coraz częściej spotykane, ale w tych biedniejszych częściach, w wioskach... cóż, studnia albo rzeka – powiedziałem rozbawiony, patrząc na jego twarz. Zupełnie, jakby na nowo odkrywał życie, a przecież ma sto pięćdziesiąt lat... Nawet trochę to urocze. Ciekawe, czym go jeszcze zaskoczę.
– Boże, jak możecie tak żyć – wymamrotał przerażony.
– Hartujemy się – odpowiedziałem rozbawiony. – Ale faktycznie, powinni się niekiedy częściej myć, zwłaszcza, kiedy ma się możliwość. Albo zmienić dietę. Dieta też wpływa na zapach potu.
– Jakie szczęście, że mi się trafił taki zdrowy, pachnący chłop... co to za huk? Och – wyrwało mi się, kiedy na niebie rozbłysły kolorowe fajerwerki, jedno po drugim, tworząc różne kształty. Jego mina była bezcenna. Trochę jak dziecko, które otrzymało ukochaną, wymarzoną zabawkę.
– Miłego spektaklu – wyszeptałem mu do ucha i ucałowałem jego chłodny policzek. Dla tego widoku... tak, dla tego widoku, dziecięcej radości, mogłem tu siedzieć całą noc. Cieszyłem się, że mogłem mu dać trochę tej radości po tym, co złego stało w jego życiu.
<Różyczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz