poniedziałek, 1 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

 To było naprawdę niesamowite. Pokaz ogni przerósł wszystko, czego mogłem się spodziewać, żyję na tym świecie już trochę, a nigdy dotąd nie widziałem czegoś tak pięknego i jednocześnie tak przytłaczającego. Dopiero w tej chwili dotarło do mnie, jak bardzo ubogie było miasto, z którego pochodzę. Jak długo tkwiłem w osobistym więzieniu, które sam sobie stworzyłem, nie dopuszczając do siebie ani zmian, ani cudów tego świata. A teraz… teraz w końcu mogłem poczuć, jak to jest żyć naprawdę, z szeroko otwartymi oczami.
Zaczarowany, wciąż ściskałem w dłoniach dwa pluszowe misie, które mi podarował. Nie spodziewałem się takiej zabawy, takich emocji. Cały ten wieczór był pełen ciepła i barw, chciałbym kiedyś móc to powtórzyć, choćby raz jeszcze.
- Już? Koniec? - Zapytałem, gdy ostatnie światła zgasły na niebie. Poczułem, jak coś ściska mnie w środku; te kolory były tak miłe dla oka, nawet jeśli głośne… momentami aż za bardzo. Ale piękne, tak piękne, że wybaczałem im wszystko.
- Niestety tak. Nie myślałeś chyba, że będzie trwało całą noc, prawda? - Zaśmiał się lekko i przytulił mnie do siebie. Zarumieniłem się, choć nie z samego przytulenia… tylko dlatego, że naprawdę sądziłem, że fajerwerki mogą strzelać godzinami. No cóż, człowiek a nawet wampir uczy się całe życie.
- Cóż, tak myślałem - Mruknąłem, bardziej do siebie niż do niego. - Chociaż w sumie po czasie mogłoby to być nieznośne. Głośno… nie każdy to lubi. - Elian tylko skinął głową, przesuwając dłonią po moim ramieniu, co było bardzo przyjemne.
- To co, wracamy do pokoju? - Zaproponował. - Robi się już chłodno, a nie chciałbym się przeziębić. - Nie chciałem być powodem jego choroby, ani powodem czegokolwiek, co mogłoby popsuć mu ten wieczór. Poza tym wszystko, co najpiękniejsze, już zobaczyliśmy. Dostałem nawet urocze misie, które jeszcze będą wymagały dużo przytulania, żeby przesiąknąć jego zapachem, zanim znowu gdzieś wyjdzie.
- Dobrze. Jeśli jest ci zimno, możemy wracać - Zgodziłem się, podnosząc się z ławki i czekając, aż on również wstanie.
Mężczyzna ujął moją dłoń pewnie i pewnym krokiem poprowadził mnie w stronę gospody, gdzie czekało na nas ciepło, wspólne towarzystwo bez towarzystwa ludzi.
Spokojnie wróciliśmy do gospody, gdzie niewielu ludzi zostało tylko ci, którzy zapijali smutki, albo tacy, którzy po prostu lubili biesiadować do późna. W powietrzu unosiła się mieszanka zapachu alkoholu i potu.Gospodyni krążyła za barem, wydając kolejne kufle piwa klientom, którzy mieli już problemy z utrzymaniem pionu.
Zapach był odrzucający, lecz obiecałem sobie, że nie będę marudzić. Dlatego milczałem, trzymając się blisko Eliana podążając za nim prosto do naszego pokoju na piętrze. 
- Masz ochotę na wspólną kąpiel? - Zapytał, zamykając za mną drzwi. - Chcę się trochę rozgrzać po tym dworze. - Dodał, zdejmując płaszcz z ramion.
- A będą ognie piekielne? - Dopytałem unosząc jedną brać.
- Jest mi zimno, więc tak - Odpowiedział bez wahania.
Na te słowa od razu pokręciłem głową. Gorąco mnie nie raniło, ale nie przepadałem za tym, co robiło z moją skórą. Czerwienienie się a to w żadnym wypadku mi się nie podobało. 
- W takim razie podziękuje. I tak nie potrzebuję kąpieli. Jestem czysty i wciąż pachnę różą. Poza tym… nie muszę się myć, dopóki pewien pan nie postanowi mnie zabrudzić. - Uśmiechnąłem się zadziornie, zdejmując pierścionek z palca, ukazując tym swoje wampirze ja.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz